Historia

Poker

banan07002 7 7 lat temu 7 507 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Pomimo późnej godziny w kasynie przy Bay Street wciąż paliły się światła. Przestronne wnętrze lokalu wypełnione było ludźmi siedzącymi po trzech, czterech przy stolikach. Na blacie każdego ze stołów spoczywały ułożone w schludne stosiki żetony służące jako wymienialna waluta. Poker. Gdyby gry karciane miały swojego króla, bez wątpienia zostałby nim właśnie poker. Gra, w której oszustwa przyczyniały się do zwycięstwa bądź przegranej. A o wysokości możliwej wygranej świadczyła wysokość stosów żetonów na stole, na który składały się nominały 50, 100 i 200.

Przy stoliku najbliżej drzwi siedziało trzech mężczyzn pogrążonych w rozgrywce. Twarze skrywali za talią kart, ich miny nie wyrażały absolutnie nic. Byli tak zaabsorbowani grą, że nie zareagowali, gdy nad ich stolikiem stanął mężczyzna spowity w długi, podróżny płaszcz z masą dziur i łat. Wyglądał jak jeden z setek żebraków przechadzających się po ulicach, licząc na jałmużnę. Jego twarz skrywał równie wyświechtany kaptur opadający aż na brodę. Stał nad grającymi przez chwilę, aż wreszcie chrząknięciem dał o sobie znać. Jeden z grających uniósł głowę, zmierzył przybysza przeciągłym spojrzeniem i znów wrócił do gry.

- Mogę się dosiąść?

Głos miał dziwnie twardy, władczy, niepasujący zupełnie do jego stroju. Pasował raczej do dyrektora dużej firmy.

- A masz za co zagrać? – Zapytał pokerzysta, obrzucając go podejrzliwym spojrzeniem.

- To znaczy? – Rzekł nieznajomy, już siadając przy stole.

- To znaczy, czy masz forsę, koleś – Odrzekł wyraźnie poirytowany pokerzysta, mając chyba zamiar wyrzucić przybysza od stołu. Zmienił zdanie, gdy zobaczył stos żetonów o najwyższych nominałach, znacznie przewyższający ich.

Zaczęli grać. Z początku nieznajomy tracił żetony z każdą kolejną rundą, a po kilku miał już tylko połowę swojej kwoty. Zerknął na twarze pozostałych. Na wszystkich malowały się wyrazy triumfu. Uśmiechnął się, czego nikt nie zobaczył przez skrywający go kaptur.

- Zaczynajmy - mruknął.

Karta odwróciła się od pokerzystów tak nagle, jak przyszła. Ich stosy żetonów malały z rozdania na rozdanie, aż po chwili wszyscy trzej zorientowali się, że są już niemal bankrutami. Wstali od stołu z ponurymi minami.

- Nie chcecie odzyskać swoich pieniędzy? – Zapytał nieznajomy, ustawiając stosy z żetonów.

- Za co, do cholery? Nie mamy więcej szmalu – warknął jeden z nich.

- Ale macie wiele innych rzeczy – odrzekł nieznajomy, gestem wskazując, żeby usiedli. Zrobili to niechętnie.

- Zagrajmy czymś, co wszyscy macie. Coś stokroć cenniejszego niż pieniądze – rzekł nieznajomy, zdejmując powoli kaptur. Jego puste oczy omiotły twarze trzech mężczyzn. – Zagrajmy o lata.

- Lata czego?

- Życia. Waszego życia. Ile lat postawicie, tyle odzyskacie pieniędzy, oczywiście pomnożone razy dziesięć… albo nie. Pięćdziesiąt razy. Jeśli jednak przegracie, tyle lat wam zabiorę. Wchodzicie w to?

Sądząc po minach mężczyzn, byli naprawdę zaskoczeni ofertą nieznajomego. Zerknęli na ogromny stos pieniędzy piętrzący się przed nim i wyjęli karty.

- Stawiam rok – rzekł niepewnie jeden z nich podczas licytacji.

- Ja też.

- I ja.

Nieznajomy przegrał rozdanie. Mężczyzna, który wygrał, spojrzał na niego wyczekująco, lecz ten rzekł tylko:

- Wygrałeś trzy lata. 150 dolarów jest twoje. Gramy dalej.

I grali. Po kilku rundach każdy wygrał po 50, 100 i 150 dolarów, stawiając coraz więcej lat. W końcu zorientowali się, że nic im nie grozi w przypadku przegranej i podczas licytacji jeden z nich, który odzyskał już wszystkie utracone pieniądze z naddatkiem, rzekł:

- Stawiam trzydzieści lat! I co wy na to? Wchodzicie?

Weszli. Wszyscy dwaj postawili tyle samo, żeby być w grze. Nieznajomy postawił przed nimi stos 1500 dolarów jako wygrana dla zwycięzcy.

- Sprawdźmy karty.

Uśmiechy pozostały na twarzach pokerzystów, nawet wtedy, gdy okazało się, że przegrali z przybyszem.

- Cóż… - wyszeptał nieznajomy. – Właśnie tracicie trzydzieści lat panowie.

Uśmiechy spełzły im z twarzy, gdy nagle skóra na ich ciałach poszarzała i pomarszczyła się. Paznokcie zsiniały, oczy zapadły w głąb czaszki, a zęby pożółkły i spróchniały. Plecy zgięły im się, a palce poskręcały w nagłym artretyzmie.

- C-c-co – wyjąkał ochrypłym, starczym głosem jeden z nich, patrząc ze zgrozą na swoje dłonie. – Coś ty nam zrobił?!

Ale nieznajomy nawet nie drgnął.

- Gramy, czy nie?

Usiedli ponownie. Jednak teraz gra przybrała zupełnie inny wymiar. Stawka wzrosła, kosztem porażki była utrata kolejnych lat. Po chwili pierwszy z nich odzyskał część utraconego życia, drugi był niemal nastolatkiem, lecz trzeci ledwo oddychał. Był niezwykle stary, przypominał ususzoną śliwkę, jego wzrok niemal nie funkcjonował, lecz mimo to grał dalej, w złudnej nadziei na odzyskanie życia.

- Va Bank! – Ryknął starzec, zanosząc się kaszlem – stawiam wszystkie lata, jakie mi pozostały! Wchodzicie, czy wygrywam te 10, które jest na stole?!

- Ja wchodzę – odrzekł sucho nieznajomy. – Stawiam wszystkie lata, jakie ci zabrałem. Sprawdźmy więc karty.

Krzyk rozpaczy starca został zagłuszony niemal natychmiast. Pokerzysta złapał się za serce, przewalił przez poręcz krzesła i upadł na ziemię.

- Gramy dalej? – zapytał beznamiętnie nieznajomy, bawiąc się żetonami.

Ale nikt z pozostałej dwójki nie odważył się zagrać. Zerwali się z krzeseł i pobiegli do wyjścia, z kieszeniami wypchanymi resztą pieniędzy i młodsi o kilka lat.

Wstałem z krzesła, patrząc jak się oddalają. Oddali mi tyle lat w zamian za doczesne przedmioty, nic nie warte dla mnie. Wiedziałem, że kiedyś wrócą, by dokończyć rozgrywkę. Kiedy będą starzy i schorowani lub gdy bieda zaglądnie im do oczu. Postawią najpierw żetony, potem własne życie, licząc, że wygrają je od nowa. Uśmiechnąłem się do siebie. To dzięki takim ludziom jak oni mogę oglądać ten świat już tyle lat. Narzuciłem kaptur na głowę i ruszyłem wgłąb kasyna, przysiadając się do kolejnego stolika.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

świetne! super! więcej takich :)
Odpowiedz
Świetne :)
Odpowiedz
Dobra historia
Odpowiedz
Świetna! c: Więcej takich!
Odpowiedz
Świetny pomysł :D
Odpowiedz
Historia jak w serialu "Supernatural".Tam tez grali w pokera,gdzie stawka byly lata zycia.
Odpowiedz
Dobra historia!
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje