Historia

Klątwy - łańcuszki

niebezpieczna 4 7 lat temu 11 924 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Ostatnio nie mogę oderwać się od komputera: w każdym momencie czatuję z przyjaciółmi. Grono moich znajomych stale się powiększa - ostatnio poznałam bardzo miłego chłopaka i często z nim piszę.

Jednak okazało się, że jest jednym z tych naiwniaków, którzy wierzą w te klątwy - łańcuszki. Mianowicie pewnego dnia wysłał mi tę oto wiadomość:

Michał:

UWAGA!

Jeśli to przeczytałeś/aś przeszła na ciebie klątwa. Za sześć dni do drzwi twojego domu zapuka sama śmierć. Jeżeli chcesz uniknąć klątwy musisz przesłać tę wiadomość do sześciu osób, inaczej umrzesz! Szybko, masz tylko sześć minut.

Zaśmiałam się drwiąco i odpisałam:

Ja:

Michał, naprawdę w to wierzysz?

Michał:

Wiesz, lepiej nie ryzykować.

Ja:

Daj spokój, każdy wie, że to kłamstwo.

Michał:

Podobno w ten sposób zginęło już kilkanaście osób.

Ja:

Zabawne. Ciekawe, czy ja też zginę.

Wyłączyłam komputer i zaczęłam się śmiać. Przecież to oczywiste, że nic się nie stanie! Takie klątwy nigdy się nie sprawdzają.

Głupota Michała naprawdę mnie rozbawiła. Do końca dnia miałam wyśmienity humor.

Jednak trwało to tylko sześć dni.

Szóstego dnia po przeczytaniu wiadomości usłyszałam pukanie do drzwi. Przypomniałam sobie o klątwie i trochę się zaniepokoiłam. Szybko jednak skarciłam się w duchu za ten moment tchórzostwa i poszłam otworzyć drzwi.

Z ulgą zobaczyłam Michała. Zaprosiłam go do środka i zamknęłam drzwi.

Usiedliśmy przy stole. Michał patrzył przez chwilę na swoje kolana, zapewne zastanawiając się, od czego zacząć, i po chwili przemówił:

-Słuchaj, chciałem porozmawiać o tej klątwie...

-Nie. - przerwałam mu ostro. -Nie mam zamiaru rozmawiać z tobą na ten temat, więc jeśli tylko po to tu przyszedłeś, to - wskazałam palcem na wyjście. -Tam są drzwi.

Michał wstał i spojrzał na mnie ze współczuciem. Po chwili usłyszałam jak wychodzi. Ta sprawa już nie wydawała mi się tak śmieszna, jak wcześniej. Nadal w to nie wierzyłam, ale Michał najwyraźniej myślał, że to najprawdziwsza klątwa. Uderzyłam ze złością pięścią w stół.

Po chwili znowu usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Michał wrócić dalej wygłaszać kazanie na temat tej klątwy. Otworzyłam drzwi.

Nie był to jednak Michał. Nie wiem nawet, czym było to coś, co stało przed moimi drzwiami. Zanim cokolwiek zrobiłam, to coś rzuciło się na mnie, owijając cieniem i wysysając każdą kroplę życia, schowaną gdzieś w moim ciele.

Stałam tak, patrząc na moje martwe ciało, z oczami rozszerzonymi z przerażenia, krwawiąca z rozciętej klatki piersiowej i jakby bardziej mroczna. Stałam tak, póki nie wrócili moi rodzice, którzy zadzwonili na policję, widząc mnie martwą. Przyjechał też Michał, który ze łzami w oczach wyszeptał tylko: to wszystko przez ten łańcuszek, miałem rację. Jednak ja zaczęłam się śmiać. Śmiałam się, ile tylko sił w płucach.

-TO JA MIAŁAM RACJĘ! - krzyknęłam mu w ucho, lecz on mnie nie słyszał. Nie mogłam już nic powiedzieć, bo głos w gardle zdusił nieustanny śmiech.

Bo miałam rację. Nadal żyłam. Klątwa się nie sprawdziła.

Więc nie obawiajcie się już żadnych klątw - łańcuszków. Nigdy się nie sprawdzają, a co najwyżej zostaniecie brutalnie wyrwani ze swojego ciała i utkniecie pomiędzy życiem a śmiercią. Więc nie ma się czego bać.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

UWAGA! Jeżeli to czytasz, to znaczy, że przeszła na Ciebie klątwa! Jeżeli nie wyślesz jej do 526 osób, to za 666 dni umrzesz! Masz tylko 12 minut, by to wysłać. Przez ignorowanie tej starożytnej klątwy w Chinach zaczyna brakować już dzieci!
Odpowiedz
To się po prostu chciało przytulić :'(
Odpowiedz
I jeszcze nikt tu nie wkleił łańcuszka? : o
Odpowiedz
Dementor .__.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje