Historia

Opuszczona Szkoła

niebiesky 62 5 lat temu 20 670 odsłon Czas czytania: ~11 minut

-Chłopaki, musimy tam iść! - z entuzjazmem powiedział Rafał.

-Niby gdzie? - spytałem. -Do tej szkoły?

-No a gdzie? - zapytał Rafał.

-Chyba nie myślisz, że ten gość mówi prawdę? - dopytywał się Kamil.

-Pan z tym tak na ser.... -urwał Rafał. -Gdzie on jest?

-Kto? -spytaliśmy wszyscy razem.

-Ten... ten facet... - lekko zdziwionym głosem oznajmił Rafał. - No wiecie... przed chwilą wszystko nam opowiedział...

-Walić to, pewnie gdzieś sobie poszedł. - stwierdził Krystian.

-Nie denerwuj mnie. - odezwał się Rafał. - był tutaj, wszystko nam opowiedział, a teraz zniknął. Czy to nie dziwne?

-Pewnie, że dziwne. I co z tego? - spytałem. - Wszyscy bezdomni są dziwni. Wczoraj jeden spał pod samochodem sąsiada....

-Skończ. - uciął Rafał. - poszedł, czy zniknął, to było dziwniejsze, niż spanie pod samochodem.

-To ty skończ. - odparł Krystian ziewając. - Gość poszedł na browara, pewnie go już suszyło po tej opowieści.

-Czyli co, idziemy tam? - spytałem.

-Odechciało mi się... - powoli powiedział Rafał.

-Dobra dobra, nie płacz. Jutro lecimy sprawdzić, czy ta szkoła w ogóle istnieje. - przekonywał Krystian.

-A pewnie - zgodziliśmy się. - Rafał, lecisz jutro z nami?

-Nieeee wieeem.... - odezwał się Rafał przez zęby. - Ten facet....

-Chuj w tego faceta, idziesz jutro z nami?

-Ech... dobra. - zgodził się Rafał.

-Dziesiąta rano, tutaj. - postanowiłem.

-Może o jedenastej? - spytał nas Kamil. -Wiecie... lubię spać, zresztą...

-Zresztą chcesz, to sobie śpij, my idziemy o dziesiątej - przerwał mu Krystian.

-Kamil, serio, dziesiąta. - powiedział Rafał, powoli przekonujący się do całej wyprawy.

-Tylko niech każdy weźmie latarkę i coś jeszcze, nie wiadomo, co tam znajdziemy. - przypomniałem.

-O ile w ogóle cokolwiek znajdziemy.... - z lekkim powątpiewaniem powiedział Kamil.

Następnego dnia, punktualnie o dziesiątej zjawiliśmy się w pobliżu sklepu na obrzeżach miasta. Czekały nas jakieś 3 kilometry drogi, w stronę opuszczonej szkoły, o której mówił nam wczoraj bezdomny.

-Co chłopaki, macie jakieś latarki, wodę i telefony? - zapytałem.

-Trochę się boję, ale mam wszystko - powiedział Rafał.

-Ty, Rafi, ja dla ciebie nawet pieluchy zabrałem! - roześmiał się Krystian.

-Zamknij się. - zdenerwował się Rafał.

-Dobra, idziem bo uśniem. - stwierdziłem. - Nie ma czasu na wasze pieprzenie.

Szliśmy wzdłuż torów w stronę opuszczonej szkoły, o której opowiadał nam wczoraj bezdomny. Podobno w 1968 roku nauczyciel w czasie lekcji wyjął broń i zabił kilkunastu uczniów. Zastrzeliła go milicja. Szkołę zamknięto rok później. Tak przynajmniej twierdził tamten gość pod sklepem.

Po jakichś dwóch kilometrach tory skręcały w lewo. Należało teraz zejść w krzaki na prawo, po czym iść ścieżką przez pola i nieużytki.

-Te tory prowadzą na Wrocław, nie? - zapytał Kamil.

-No, a co? - zapytałem.

-Z rok temu, kilkadziesiąt kilometrów stąd, w jakiejś miejscowości kilku typów w naszym wieku zginęło w lesie... -odparł tajemniczo Kamil.

-Ano, słyszałem o tym. - potwierdził Rafał. - Też było ich czterech....

-Ale co się konkretnie stało? - powiedziałem zaciekawiony.

-Nikt nie wie. Wszyscy byli... przybici do drzew. - wzdrygnął się Kamil.

-Dawajcie, może kiedyś tam pojedziemy. Czego oni szukali w tym lesie? - mówił Krystian.

-Czegokolwiek szukali, już tego nie ma. - odparł Rafał. - Ten las spalił się wiosną tego roku. Wtedy też ktoś zginął...

-Brrr... Skończcie. - nakazałem. -Bo mi się odechce iść.

-Pieluszkę? - Zaśmiał się Krystian.

-Zastanawiam się, na chuj ci pieluchy? - zapytałem zdenerwowany.

-Nie mam ich, ale widzę, że niektórzy by potrzebowali.

Po prawie godzinnym marszu przez dosyć trudny teren doszliśmy na miejsce. Szkołą okazał się stary budynek, z obdrapanymi, zielonkawymi ścianami. Połowa szyb w oknach była powybijana, niektóre z nich były zakratowane, szczególnie na parterze.

-Czyli jednak istnieje.... - stwierdził Rafał.

Cały teren szkoły nie był wielki, ale budynek był większy, niż dla typowej wiejskiej szkoły. Po prawej i po lewej rosły drzewa, gałęzie wraz z zielonymi, szumiącymi liśćmi dotykały w wielu miejscach ścian zniszczonego budynku.

Wszystko znajdowało się na niewielkim wzgórzu, porośniętym głównie niewielkimi drzewami i nieużytkami. Niecały kilometr dalej znajdowała się niewielka wieś.

-Dobra, szukamy wejścia. - powiedziałem. - Tu jest dziura w siatce, gorzej może być z drzwiami do budynku.

Zaczęliśmy przechodzić przez dziurę w siatce otaczającej cały budynek wraz z niewielkim, porośniętym krzakami placem - kiedyś prawdopodobnie boiskiem.

-Chłopaki! - zawołał Kamil. - Są drzwi... zabite deskami...

-A może wejdziemy przez okno? -zaproponował Rafał. - Tu jest jedno bez szyby i krat.

Zaczęliśmy przeciskać się przez wąskie okno, najpierw przerzucając plecaki do środka. Wszedłem jako pierwszy.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to straszny bałagan. Znajdowałem się w niewielkim pokoju o powierzchni może 10 metrów kwadratowych. Ściany były brudne, popękane. Na podłodze leżały odłamki szkła, kawałki metalu, materiału, drewna, w kącie stała nieduża, połamana szafka, obok leżał taboret z jedną nogą.

-I co, da się wejść? - zawołał z zewnątrz Krystian.

-Wbijajcie! - zawołałem. -Straszny tu syf ale idzie wytrzymać!

Wszyscy weszli do środka pomieszczenia.

-Chłopaki, ale jazda! - zawołał Krystian.

-Nie podniecaj się - uspokoiłem go.

Wyszliśmy z małego pomieszczenia. Znaleźliśmy się na korytarzu, mniej więcej w jego połowie. Rozejrzeliśmy się. Po prawej i po lewej stronie korytarz prowadził do kolejnych pomieszczeń w rzędzie. Niektóre drzwi zachowały się w całości, innych nie było wcale. Niektóre pomieszczenia były otwarte.

-Idziemy najpierw na lewo. - zdecydował Rafał.

-A czemu nie na prawo? - spytał Kamil. -Są tam schody...

-Super, idziemy najpierw na lewo. - powiedział Krystian.

Szliśmy w ciszy, gruz i stare papiery wydawały różnorakie dźwięki pod naszymi stopami.

Doszliśmy do pierwszych drzwi.

-Otwieramy? - zapytał Kamil.

-No, chyba. -odparł Krystian.

Nacisnąłem klamkę. Drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem. Weszliśmy do środka. W pomieszczeniu nie znajdowało się absolutne nic. Na ziemi leżało kilka liści, które do wnętrza wpadły przez wybite szyby w oknach. Ściany były obdrapane, miejscami spod farby świecił goły cement, tworząc przy tym przedziwne wzory.

-Eee, nic nie ma. - zawiódł się Krystian. -Idziemy do kolejnego pomieszczenia?

Wyszliśmy na korytarz i zaczęliśmy kierować się w stronę kolejnych drzwi.

-Czekacie, zrobię zdjęcia! - zawołał Kamil.

-A co, masz aparat? - spytałem.

-No, myślisz że poszedłbym w to miejsce bez niego?

-To dodaj jakiś klimatyczny efekt - zaproponował Rafał.

Zdjęcie korytarza na parterze:

http://straszne-historie.pl/data/images/b2d211f0467cac3378d563b7c79d5b80.jpg

Następnych drzwi nie było. Okazało się, że znajduje się tu.... sala gimnastyczna. Niewielka, szkolna sala gimnastyczna. W niektórych miejscach podłoga była dziurawa, niektóre okna były wybite. W bramkach brakowało siatek.

-Patrzcie, nawet jest piłka! - zwrócił uwagę Krystian.

-Ale będzie dobre zdjęcie! -uszczęśliwił się Kamil.

-Patrzcie, kurwa, fotograf się znalazł! - roześmiałem się.

Zdjęcie sali gimnastycznej:

http://straszne-historie.pl/data/images/35809da17a2d7c879dbe49fff55e8c11.jpg

-Dobra, nic tu nie ma. - stwierdził Krystian.

Wyszliśmy z sali gimnastycznej, kierując się do trzech ostatnich pomieszczeń w tej części korytarza.

Kolejne drzwi były otwarte.

-To wygląda jak stołówka.... ale jest na nią za małe. - stwierdził Rafał.

-Po czym wnioskujesz? - zapytałem tonem jakiegoś badacza starych ruin.

-Widzisz to okienko? Takie samo dzieli kuchnię od stołówki w naszej budzie. - Zwrócił uwagę Rafał.

-Wal zdjęcie. - przekazałem Kamilowi.

Zdjęcie "stołówki":

http://straszne-historie.pl/data/images/a25c973fe1add2c0d519e771e9d74993.jpg

Wyszliśmy z tej mini "stołówki" i poszliśmy do przedostatniego pomieszczenia.

-Znowu puste... - powiedział zasmucony Krystian.

-Ale jest.... - urwałem.

-Co? - spytali mnie koledzy.

-Cśśś... słyszycie to? - zapytałem.

Wszyscy stanęliśmy w ciszy i bezruchu. Usłyszeliśmy ciche, melodyjne dźwięki, płynące chyba z górnego piętra.

-Co jest kurwa?! - przestraszył się Rafał.

-Ktoś gra na pianinie. - powiedziałem.

-Co ty pieprzysz? W tej szkole? - odpowiedział przerażony Rafał.

-Biegniemy na górę! - rozkazałem.

-Ja mam pewne obiekcje... - powiedział drżącym głosem Rafał.

-To wsadź je sobie i chodź! - zdenerwował się Krystian. Musimy się dowiedzieć, o co chodzi.

Ruszyliśmy w stronę schodów, znajdujących się na końcu korytarza. Leżący miejscami gruz głośno chrobotał pod wpływem naszych kroków, i odbijał się echem w całym korytarzu.

Weszliśmy na schody. Kamil szedł pierwszy i szybko zrobił zdjęcie. klatki schodowej.

Zdjęcie klatki schodowej:

http://straszne-historie.pl/data/images/4ebb7daac95993013a8f0c2aea4436cc.jpg

Szybko weszliśmy po schodach na górę. Dźwięki pianina stawały się coraz głośniejsze. Poszliśmy w lewo. To piętro miało mniejszą powierzchnie niż poprzednie, w tej części korytarza były tylko dwa pomieszczenia, kolejne były z drugiej strony.

Wpadliśmy wszyscy razem do pokoju. W środku nie było nic, oprócz starego, zdezelowanego pianina.

-Ono nie gra! - zawołał Rafał.

-I nie ma prawa grać. - zauważyłem. -Jest zniszczone.

-W takim razie.... - zastanowił się Krystian. -Co słyszeliśmy?

-Nie wiem, ale to zaczyna mnie przerażać. - powiedziałem. Zwróciłem się do Kamila: -Rób zdjęcie i wychodzimy stąd. Migiem.

-Ale.... - zawahał się Kamil.

Wyrwałem mu aparat i zrobiłem zdjęcie pianina.

Fotografia pianina:

http://straszne-historie.pl/data/images/afc5ea0a147aa9ede626befd465049d4.jpg

-Zrobiłeś bez filtra! - oburzył się Kamil.

-W dupie mamy teraz twoje filtry. Idziemy stąd! - rozkazał Krystian.

Pospiesznie wyszliśmy z pomieszczenia. Zebraliśmy się u góry schodów.

-Co teraz robimy? - spytał Kamil.

-Idziemy stąd, czy zostajemy? - zastanawiał się Krystian.

-Może nam się wydawało, że coś słyszymy... -powiedziałem.

-Zostańmy. Ale zachowujemy szczególną ostrożność. -zaproponował Rafał.

-Dobra. - odpowiedzieliśmy wszyscy naraz.

Powoli ruszyliśmy się z miejsca. Wciąż wystraszeni, nasłuchiwaliśmy podejrzanych dźwięków. Po chwili stwierdziliśmy, że chyba jest bezpiecznie.

Weszliśmy do pomieszczenia obok pokoju z pianinem. Była to łazienka. Na ziemi leżało mnóstwo gruzu. Umywalki były zniszczone, drzwi do kabin były połamane.

-Wygląda jak jakaś apokalipsa. - stwierdził Kamil i zrobił zdjęcie.

Zdjęcie z łazienki:

http://straszne-historie.pl/data/images/630110cbfaea46eb9e9e3f7bf8a982f5.jpg

-Ciągle czuję się nieswojo.... - powiedziałem. -Coś jest nie tak.

-Też do czuję. - potwierdził Krystian.

-Zbieramy się zaraz, co? - zapytał nas Rafał.

-Za chwilę. Sprawdźmy dwa ostanie pomieszczenia. - powiedziałem.

-A te na dole? Jak pobiegliśmy, zostawiliśmy je. - przypomniał Kamil.

-Pewnie były puste. - zbyłem go.

Wyszliśmy z łazienki. Skierowaliśmy się do pokoju z wyłamanymi drzwiami. Był pusty. Kamil oczywiście nie omieszkał zrobić kolejnego zdjęcia.

Zdjęcie pustego pokoju na piętrze:

http://straszne-historie.pl/data/images/89d81ebfe14451272e82b98c050bb8a1.jpg

-To co, ostatni pokój i zbieramy się do domu? - niecierpliwie zapytał Rafał.

-Chciałbym. Kamil, rób zdjęcia, wychodzimy! - pospieszyłem kolegę.

Nagle usłyszeliśmy krzyk. Okropny, donośny, męski krzyk. Jakby kogoś obdzierano ze skóry. Przeszył nas wszystkich od stop do głów.

-Wypierdalamy! - krzyknął Krystian.

Odwróciliśmy się w stronę wyjścia. Krzyk się powtórzył. Był głośniejszy, donośniejszy. Wybiegliśmy przerażeni z pomieszczenia. Skierowaliśmy się na schody.

U ich szczytu coś stało. Wyglądało jak dziewczynka. Nie wiem, ile mogła mieć lat, widziałem ją ułamek sekundy. Miała wielką ranę, dziurę w głowie. Jakby od postrzału...

-Do łazienki! - krzyknąłem.

Natychmiast zawróciliśmy, wbiegliśmy do łazienki tłocząc się w niej. Zatrzasnęliśmy drzwi.

-Co to było! - krzyknął Kamil, wymachując drżącymi rękami.

-Nie wiem co to było. - powiedziałem, czując, jak zalewa mnie zimny pot. Rafał, a ty.... - urwałem w pół zdania.

-Gdzie do cholery jest Rafał! - krzyknął Krystian w tym samym momencie, co ja.

-Zo-został t-tam? - przeraził się Kamil, i osunął się na ziemię.

-Kamil zemdlał! - zawołał Krystain.

-Tylko ty mi nie zemdlej! - krzyknąłem.

Zacząłem klepać Kamila po policzku. Krzyczałem do niego, nie reagował.

-Szybko. Bierz go. Ja złapię za nogi i wynosimy się stąd. - rozkazałem Krystianowi.

Zaczęliśmy wynosić Kamila z łazienki. W korytarzu nie było niczego ani nikogo. Tym bardziej nie było tam Rafała. Ruszyliśmy z Kamilem w stronę schodów.

Nagle zobaczyliśmy coś przy drzwiach łazienki, z której przed chwilą wyszliśmy. Tym razem nie była to dziewczynka. Czarny cień. Mimo, że nie widzieliśmy żadnych szczegółów czuliśmy, że TO patrzy na nas.

-Szybko, na dół! - krzyknąłem z całej siły.

Ruszyliśmy biegiem schodami w dół. Było to trudne, nieśliśmy Kamila. Z dołu ponownie rozległ się nieludzki wrzask, połączony z przeraźliwym, dziecięcym chichotem, dobiegającym spod drzwi łazienki.

Krystian potknął się, upuszczając Kamila, którego ciało padło na mnie. Upadłem na gruz na półpiętrze.

Szybko wstałem. Czułem, jak ciepła krew sączy mi się z pleców, które musiałem zranić przy upadku.

-Kamil? - powiedział cicho Krystian. -Kamil!

Upadając, przywalił głową w schody. Z jego głowy wypływała ciemnoczerwona krew, spływając po kamiennych stopniach w dół.

-Co z nim! - krzyknąłem przerażony.

-Potknąłem się... upadł... - zaczął tłumaczyć się Krystian.

Kucnąłem obok ciała kolegi.

-Kurwa mać, on nie ma pulsu! - krzyknąłem.

-20 uciśnięć... nie! 5 wdech... nie! - próbował coś powiedzieć Krystian.

-Bierz telefon, dzwoń po pomoc! - rozkazałem.

-Mam w pleca... nasze plecaki! Są w łazience! - rozpaczliwie stwierdził Krystian. - Biegnę po nie!

Zerwał się ze schodów. Na ich szczycie stało TO. Ten pieprzony, czarny cień. Znów rozległ się dziecięcy chichot.

-Uciekamy! Migiem! Wezwiemy pomoc! - krzyknął Krystian, zbiegając ze schodów. TO poruszało się powoli w naszym kierunku, schodząc co chwilę o kolejny stopień w dół.

Wstałem. Zerwałem Kamilowi pokrowiec z aparatem z szyi. Zbiegliśmy na dół.

W drzwiach sali gimnastycznej, a właściwie w miejscu, gdzie powinny się one znajdować, stał mężczyzna. Patrzył na nas. Miał kilkanaście wielkich, krwawiących ran. Znów rozległ się potężny wrzask. To ON krzyczał. Zatkaliśmy uszy i pobiegliśmy w stronę głównych drzwi do budynku.

-Są zabite deskami! - krzyknął Krystian, ale nie słuchałem go. Dopadłem drzwi. Kopnąłem. Raz... drugi... Skup się!... kopnij w środek, zamek puści....

Kopnąłem z całej siły.... zamek puścił, drzwi otworzyły się, zrywając deski, którymi były zabite od zewnątrz.

Wybiegłem z budynku, za mną Krystian. Oślepił nas blask słońca na zewnątrz. Mrużąc oczy znaleźliśmy dziurę w siatce, przez którą tak niedawno przechodziliśmy.

Ruszyliśmy w dół, w stronę wioski.Przerażeni, brudni, pokaleczeni. Dopadliśmy pierwszego domu. Załomotaliśmy do drzwi. Całe zatrzęsły się od uderzeń. Otworzyła nam przestraszona, starsza kobieta...

Wyszedłem z karetki pogotowia. Podszedłem do Krystiana.

-Wasi rodzice już jadą! - zawołał do nas lekarz.

Miałem zabandażowaną rękę, na plecach kilka dużych plastrów.

-Jak się czujesz? - zapytał Krystian.

Nie zdążyłem odpowiedzieć. Podszedł do nas kierowca z karetki.

-Waszego kolegi.... nie udało się uratować. Zmarł w drodze do szpitala. Przykro mi.

-A drugi? - spytałem drżącym głosem. Nie chciałem wiedzieć.

-Szuka go policja. Ich pytajcie.

-Znaleźli go przed chwilą. - wtrącił lekarz z karetki. - To znaczy... chyba jego. Ciało jest zmasakrowane.

Staliśmy na wiejskiej drodze nieopodal opuszczonej szkoły. Wokół nas stały policyjne radiowozy, karetka, kawałek dalej stali gapie, mieszkańcy wioski. Słyszałem nieustający głos z radia policyjnego.

Oparłem się o maskę jednego z radiowozów. Kręciło mi się w głowie.

Podszedł do mnie policjant. Coś mówił, ale go nie słuchałem. Nie chciałem. Nic już nie chciałem.

---

Informacja dla osób, którym bardzo spodobała się pasta "Wagary":

Jeszcze raz serdeczne dzięki za pozytywne komentarze, wsparcie oraz liczne namowy do napisania 2. części. Nie myślałem nawet, że "Wagary" zyskają taki sukces. Tak więc oto jest kolejna opowieść, a 2. część "Wagarów" już niebawem :)

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Super Byłem w tej szkole na zdjęciach
Odpowiedz
Zajebiste!
Odpowiedz
Dziękuję! :D
Odpowiedz
EPICKIE ! Czekam na więcej ! Tak samo jak wagary trzyma w napięciu, ale można by było troche dłużej opisywać jak próbują uciec.
Odpowiedz
Dziękuję! :)
Odpowiedz
Zajebiste ! :D Najlepsze co czytałam c; Gdzie robiłeś zdjęcia? :)
Odpowiedz
Głogów/Ruszowice, ul. Tęczowa, opuszczona Szkoła :D
Odpowiedz
Jakub Wolnik - autor creepypast Dziena ;)
Odpowiedz
dawno nie przeczytałem tu nic tak dobrego
Odpowiedz
A dziękuję! ;)
Odpowiedz
Od dłuższego czasu nie czytałam na tej stronie dobrej creepypasty. Ta jest wyśmienita :)
Odpowiedz
Dzieki za pozytywną opinię :)
Odpowiedz
Extra!! *.*
Odpowiedz
Dzięki! :)
Odpowiedz
ZAJEBISTE!
Odpowiedz
Dziękuję! :)
Odpowiedz
DOBRE OPOWIADANIE I TAKIE NATURALNE .
Odpowiedz
to jedno z tych nielicznych opowiadań , kiedy serce Ci bije co raz szybciej z rozwojem akcji. super pasty ,ta jak i wagary mam nadzieje że będzie ich co raz więcej :)
Odpowiedz
Czytając to, włącznie z 'Wagarami' mam niedosyt. Powinieneś pisać więcej i częściej. Twoje opowieści są genialne, a zdjęcia dodają dodatkowo takiego.. napięcia. Momentami bałam się włączyć zdjęcia, aby coś mi nie wyskoczyło.. Genialne, oby tak dalej. ;>
Odpowiedz
Mam podobną salę gimnastyczną w szkole tylko że odnowioną heh a ja miałam tam spać na nocy filmowej
Odpowiedz
Pasta swietnie trzyma w napieciu. Lubie czytac tego typu pasty. 10/10
Odpowiedz
Świetne :)
Odpowiedz
Ale to ty robiles te zdjęcia ?
Odpowiedz
Historia mega, zdjęcia naprawdę dobre. Opowieść trafia do ulubionych. :P
Odpowiedz
Bardzo dobre opowiadanie naprawdę trzyma napięcie oby takich więcej
Odpowiedz
Oby moja szkoła podstawowa nie została opuszczona... jak ostatnio brakło prądu cała klasa zpindalała z sali w piwnicy
Odpowiedz
Świetne ;)
Odpowiedz
Opowiadanie bardzo mi sie spodobało. Masz talent, oby tak dalej ! :3 Czekam na kolejne opowiadania twojego autorstwa. Pozdrawiam Wercia ^^
Odpowiedz
lubie to!!
Odpowiedz
wow
Odpowiedz
ekstra nawet lepsze od "wagarów" i podoba mi się że 2 przeżyło bo przeważnie przeżywa 1 albo jak w wagarach żaden
Odpowiedz
Ta sala gimnastyczna przypominała moją z gimnazjum (poza bałaganem).
Odpowiedz
Aaa i dzięki za info!!! Najlepszy autor na tej stronie!
Odpowiedz
Człowieku,muszę oświadczyć,że jesteś mistrzem w pisaniu strasznych historii, Super wzmianka o ,,Wagarach,, i kolejna super historia!! kiedy czytałem tą historie,wydawało mi sie jak by ktoś mi ją opowiadał. Super trzyma w napięciu,super emocje!! Kolejny raz oświadczam,że 2 najlepsza historia na tej stronie (1 oczywiście ,,Wagary,,.) 20/10 !! Oby więcej części!!!
Odpowiedz
No nieźle, jeszcze lepsze od "wagarów" :D
Odpowiedz
Zarąbista pasta :D
Odpowiedz
Czekam na kolejną część c;
Odpowiedz
Zajebista
Odpowiedz
Super naprawdę bardzo ciekawe mam nadzieje że kolejna część będzie jeszcze lepsza ! :D
Odpowiedz
Świetne, nie mogę się doczekać trzecie części ;)
Odpowiedz
[+]
Odpowiedz
Czy 2 częśc wagarów już jest? Jeżeli tak, to niech ktoś poda link. Te opowiadania są ZAJEBISTE!!!
Odpowiedz
Kolejna świetna pasta, czekam na kolejną część "Wagarów" c:
Odpowiedz
Pod twoimi opowiadaniami powinny byc dodatkowe przyciski "Zajebiste" albo "Jaram się" ;) dawno nie miałem jednocześnie tylu myśli w głowie przez jedną opowieść, pisz dalej bo jesteś w tym świetny :D
Odpowiedz
Wygląda jak moje gimnazjum :D.
Odpowiedz
Tak jak poprzedna częś bardzo fajna klimatyczna i bezbłędna.
Odpowiedz
Genialne! Czekam na kolejną część c; A co do zdjęć, sama chciałabym odwiedzić taką opuszczoną szkołę i porobić trochę fotek. ;-)
Odpowiedz
świetne :D naprawdę, gratulacje ;) Fenomenalnie piszesz.. trzymasz klimat... i świetnie go budujesz zarazem :) Nie wiem co napisać.. Nie mam się do czego przyczepić więc poprostu like i plus! Gratulacje jeszcze raz ;)
Odpowiedz
Wagary mi się max podobały, to opowiadanie tak samo, czekam na kolejne :DDD
Odpowiedz
Ah znowu świetna pasta, udało Ci się! :) jednak wagary trochę lepsze były, bo tutaj dłużej się rozkręcało a sama akcja krótko trwała :P w wagarach koniec był o niebo lepszy :P a tutaj taki typowy. Jednak i tak cholernie Ci się udała, zastanawiam się jak możesz napisać drugą część wagarów (skoro wszyscy bohaterowie umarli) ale po przeczytaniu tych dwóch past wiem, że na pewno coś świetnego wymyślisz! :D
Odpowiedz
zdjęcia są zajebiste.....naprawdę myślałam że to jest naprawdę....i pisałam z koleżanka na ten temat..to jest po prostu FANTASTYCZNE! my z ekipa mamy isc do opuszczonego domu wybudzać krwawa merry SZALONY pomysł :3 ale my jestesmy i tak szaleni......aa co do tego to chce mi sie do toalety bo o mało co nie popuściłam ze strachu..... :)
Odpowiedz
Super xd
Odpowiedz
Dzięki!
Odpowiedz
Najlepsze opowiadanie ever ^^
Odpowiedz
Dziękuję! :)
Odpowiedz
No stary, wpisałeś się :P kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcie to od razu ta szkoła mi się przypomniała :P btw. Wiedziałem ze to ty ! :D
Odpowiedz
Chłopie już jestem twoim fanem heheh pozdro czekam na następne super sprawa z tymi fotkami pozdrawiam serdecznie pozdro!!!
Odpowiedz
Jako mojego fana, zapraszam Cię na fanpage! :)
Odpowiedz
Dobra jak poprzednia, jednakże czekam na "Wagary cz.2" :P Mam nadzieję, że będzie jeszcze więcej akcji :D
Odpowiedz
Dziękuję, że mnie powiadomiłeś, ponieważ twoje opowiadania są zajebiste!!! Gdy je czytam czuje to dziwne uczucie w brzuchu, jakby ktoś zaciskał mi pięść na żołądku- Tak strach i potrzeba czytania dalej. Wiele przeczytałam już opowiadań, ale z strasznych to właśnie ty jesteś mistrzem. Pokochałam to opowiadanie zresztą tak bardzo jak wagary. A i jak czytałam o tej szkole to ciągle miałam wyobrażenie szkoły z anime Another i to sprawiało, że jeszcze bardziej chciałam je czytać. Nie mogę doczekać się następnej historii i byłabym wdzięczna jakbyś mnie o niej poinformował. Jeszcze raz- Zajebiste :D
Odpowiedz
Hej ho, chyba znalazłem błąd. W momencie, gdy Kamil traci przytomność. ''Zacząłem klepać Rafała po policzku'' Edit po doczytaniu: Historia dobra, jednak nie trzyma w napięciu tak mocno, jak ''Wagary''. Zbyt schematyczne. Myślę, że fajnie byłoby dodać jakichś stereotypowych (lub nie :) ) nagłych zniszczeń, albo zdarzeń pokroju papiery przyrywające dziure w ziemi do której nagle Krystian wpada. Niemniej, bardzo dobre, ale za mało zaskakujące.
Odpowiedz
Super!!! 11/10! :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje