Historia

Przemyśl to

niebezpieczna 6 4 lata temu 5 692 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Każdy człowiek myśli. Niektórzy bardziej, niektórzy mniej. Nikt nie przestaje myśleć. Nawet jeśli na lekcji nauczyciel zapyta Cię: ,,Dlaczego nie myślisz?", możesz ze spokojnym sercem odpowiedzieć, że myślisz, i to bardzo dużo.

Bo to prawda: myślisz, ale niekoniecznie o tym, co mówi nauczyciel. Albo kiedy zrobisz coś głupiego, rodzice robią Ci wyrzuty, że nie myślisz o tym, co robisz. Mylą się. Masz pełną świadomość swoich czynów, chociaż nie zwracasz uwagi na ich konsekwencje. To Twój błąd, ale nie piszę tego, aby Cię upominać. Chcę, żeby nikt nie popełnił tego samego błędu co ja. Bo widzisz, przez moją głupotę umarłem. Teraz pewnie zaczniecie pytać, że skoro nie żyję, to jak napisałem to opowiadanie? Nie myślcie teraz o tym. Musicie się bardziej skupić, aby zrozumieć moją historię.

Na początku musisz sobie uświadomić, jak ważne jest myślenie. Przecież bez niego byłbyś tylko zabawką, robotem wykonującym polecenia innych. Można więc powiedzieć, że myślenie jest pewnego rodzaju skarbem. a jednak tego nie doceniłem. Chciałem pozbyć się myślenia.

Dlaczego? Po prostu za dużo myślałem. Na przykład, kiedy spotykam się z przyjacielem, w mojej głowie rodzi się wiele negatywnych myśli. Bałem się, że przyjaciel może mnie opuścić, oszukać. Z czasem przerodziło się to w niepokój, że kumpel może mnie okłamać i wykorzystać. W najgorszych przypadkach dostrzegałem w nim seryjnego mordercę.

W ten sposób straciłem wszystkich znajomych. Po prostu się ich bałem. A to wszystko przez myślenie. Musiałem się go pozbyć.

Ale w jaki sposób pozbyć się myślenia? Przecież to niemożliwe. Jednak wpadł mi do głowy pewien pomysł. Przecież kiedy zasypiamy, raczej nie myślimy, prawda? Musiałem jednak wymyślić, jak sprawić, by znaleźć się w stanie snu, ale mieć całkowitą kontrolę nad tym, co robię.

Na pewno słyszeliście o świadomym śnie. Wiąże się to z myśleniem, ale miałem nadzieję, że uda mi się wtedy spotkać... myślenie. To dziwne, prawda?

Jednak postanowiłem spróbować. Po kilku próbach udało mi się wejść w mój własny, świadomy sen. Skupiłem się i przywołałem własne myślenie. I pojawiło się: mały, fioletowy duszek, patrzący na mnie błagalnie swoimi białymi oczkami.

Myślenie uśmiechnęło się lekko.

- Czy jesteś pewien, że mam odejść?

- Powinieneś o tym wiedzieć, w końcu jesteś moim myśleniem - zauważyłem.

-Tak, niestety. Więc chcesz się mnie pozbyć - westchnęło.

- To przez ciebie mam tyle problemów.

- Nie zmienię się - odparło Myślenie nieco obrażonym głosem. - Albo zostaję takie, jakie jestem, albo nie ma mnie w ogóle!

- Świetnie! - warknąłem. - Więc odejdź!

Myślenie tylko pokręciło współczująco główką i rozpłynęło się w powietrzu. Obudziłem się w moim łóżku, zupełnie nie myśląc. Wyszedłem bezmyślnie z domu i ruszyłem ulicą. Myślenie mnie obserwowało, chociaż ja o tym nie myślałem. Nie myślałem przecież już o niczym.

- Cześć, przyjacielu!

Spojrzałem powoli w stronę, z której wydobył się krzyk. Muskularny mężczyzna z krwią na dłoniach przywoływał mnie do siebie. Nic nie myśląc ruszyłem w jego stronę.

Mężczyzna wepchnął mnie do jakiejś opuszczonej szopy. Na ścianach zawieszone były jakieś siekiery i piły. Mężczyzna ściągnął jakąś maczetę z wysokiej półki.

Myślenie obserwowało tę scenę ponurym wzrokiem. Pewnie karciło mnie w duchu za moją głupotę, ale cóż z tego? Nie myślałem już o niczym. Nie myślałem, podążając za tym człowiekiem. Nie myślałem, kiedy ściągał ostrze z półki. Nie myślałem nawet wtedy, kiedy uniósł maczetę i zamachnął się nią na mnie.

Myślenie skrzywiło się z obrzydzenia.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Daje plusa za rozkminy :P. Ps. Czy jego przyjaciele/znajomi/rodzina (cokolwiek) nie powinni zainteresować się tym, że główny bohater się ich boi? No bo mi na ich miejscu od razu "dostarczyli" by mnie do specjalistów... Meh, powiedzmy po prostu, że miał choojowe towarzystwo :d.
Odpowiedz
Początek świetny i oryginalny, dalej zabrakło pomysłu
Odpowiedz
Zapowiadało się naprawdę spoko, a potem okropnie mnie rozczarowało... ://
Odpowiedz
Jakżeś to wymyślił? :D
Odpowiedz
Muskularny i z krwią na rękach? Podeszłabym do niego i tak. XD
Odpowiedz
Po bardzo udanym początku liczyłem na lepsze zakończenie :c
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje