Historia

Pianino

niebezpieczna 9 4 lata temu 6 839 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Mieszkam w dość dużym mieście. Każdego dnia coś się dzieje. Jakieś kradzieże, wypadki... no cóż, nie jest lekko. Pocieszam się jednak myślą, że mnie jeszcze nie przytrafiło się tu nic złego.

A może to dlatego, że mieszkam tu od niedawna? Możliwe. Jednak nie czuję się tu samotny. Poznałem cudowną dziewczynę, Annę. Anna jest fanatyczką muzyki klasycznej i uwielbia grać na pianinie. Mieszkamy obok siebie więc często słyszę jak gra różne utwory, od mazurków po walce czy polonezy.

Jednak najbardziej lubiłem, kiedy grała pewien dość smutny utwór. Słuchając go, zamykałem oczy i kołysałem się w rytm muzyki. Anna grała z wielkim uczuciem, przez co przysłuchując się jej grze chciałem płakać, śmiać się czy tańczyć. Czasem się mogłem się powstrzymać i z oka wypływała mi jedna łezka czy dwie, jednak szybko je ocierałem udając, że nic się nie stało.

Muszę przyznać, że darzyłem Annę uczuciem głębszym niż przyjaźń. Spędziliśmy bowiem wiele cudownych chwil i grzechem byłoby zakończyć tą znajomość tylko na przyjaźni. Powiem wprost: zakochałem się w Annie. Nie wiem, czy czegokolwiek się domyślała, jednak ja nie miałem tyle odwagi, by powiedzieć jej o moich uczuciach.

Aby jak najbardziej się do niej zbliżyć, poprosiłem ją o naukę gry na pianinie. Anna zgodziła się z entuzjazmem i zaproponowała, aby pierwszą lekcję odbyć już tego samego dnia. Oczywiście zgodziłem się.

Anna okazała się być wspaniałą nauczycielką. Już po kilku dniach nauczyłem się grać proste utwory. Byłem z siebie bardzo dumny, bo widać było, że zaimponowałem Annie.

- Naprawdę świetnie grasz. - powiedziała mi Anna na pewnej lekcji.

- Nigdy ci nie dorównam. - odparłem, lekko się rumieniąc.

- Musisz uwierzyć w siebie. - Anna zbliżyła się nieco do mnie. - Moim największym marzeniem jest to, abyśmy razem zagrali twój ulubiony utwór.

- Razem? - wydukałem, nie bardzo wiedząc, czy nie przesłyszałem się.

- Razem. - powtórzyła dobitnie Anna i zbliżyła się jeszcze bardziej.

Parzyłem na nią z góry. Byłem od niej wyższy, lecz teraz jakby różnica naszego wzrostu zmniejszyła się. Anna musiała stać na palcach. Zrozumiałem, co się za chwilę stanie, i przyjemny dreszcz przebiegł mi po plecach.

Puk puk.

Anna zacisnęła oczy. Musiała trochę się zdenerwować, że ktoś przerywa nam w takiej chwili. Szepnęła mi tylko, że zaraz wraca i zniknęła za drzwiami.

Usłyszałem, jak Anna otwiera drzwi. Do moich uszu dobiegł jej piękny, aksamity głos. Jednak coś było nie tak. Przysłuchałem się uważnie. Brzmiała jakby w panice, mówiła bardzo szybko i bardzo wysokim głosem. Nie wydawało mi się to normalne, więc wyszedłem szybko z pokoju i podbiegłem w stronę drzwi wejściowych.

Drzwi były otwarte. Nie wiem czemu, ale przeszły mnie bardzo złe uczucia. Przecież to nic nie znaczy... nic jej nie jest...

Z kuchni usłyszałem przyciszony dźwięk radia. ,,Seryjny morderca na wolności, ostatnio widziany w okolicach..."

Z moich ust wyrwał się jęk, kiedy usłyszałem nazwę mojego miasta. Domyślałem się najgorszego, ale nie mogłem dopuścić do siebie tej myśli. Wyjrzałem przez drzwi. Osunąłem się na kolana, kiedy zobaczyłem podłużne plamy krwi na chodniku. Wyglądało to tak, jakby ktoś ciągnął coś ciężkiego, coś, co jeszcze żyło i próbowało się uwolnić... Szybko podążyłem za czerwonymi śladami, tworzącymi jakże przerażający szlak, szlak śmierci...

Ślady krwi prowadziły w krzaki. Spodziewając się najgorszego, powoli zacząłem szukać w nich truchła mojej ukochanej.

Gorące łzy lały się strumieniami z moich oczu, kiedy ją zobaczyłem. Leżała tam skulona, z ostatnim cieniem życia w oczach, które wpatrywały się we mnie z przerażeniem. Po dłuższej chwili uśmiechnęła się do mnie, choć w jej oczach szkliły się łzy. Jej wargi poruszały się bezdźwięcznie, ale ja zrozumiałem to, co chciała mi przekazać w ostatnich sekundach swojego życia. To było coś, co ja zawsze chciałem jej powiedzieć.

Po chwili znieruchomiała, choć nadal patrzyła w moje oczy, teraz jednak nie było w nich nic żywego, jedynie wzrok martwego człowieka, który umarł w straszny sposób, jednak był szczęśliwy.

Kilka dni po tragedii udało się uchwycić mordercę Anny. Po jej pogrzebie zamknąłem się w domu, rzuciłem na łóżko i zacząłem płakać.

Po chwili jednak usłyszałem muzykę. Muzyka, która wzbudziła we mnie nadzieję, miłość, ale również strach. To był mój ulubiony utwór, który zawsze grała dla mnie Anna. Smutny, pełen uczuć...

Dochodził z domu Anny. Zaintrygowany wyszedłem z mieszkania i podążyłem za źródłem muzyki.

Wszystko było takie jak zawsze: te sami drzwi wejściowe, za którymi Anna zobaczyła swojego mordercę, ta sama kuchnia, z której wydobywał się dźwięk radia, to samo pianino...

Jednak klawisze w pianinie podnosiły się i opadały, zupełnie, jakby grał na nim ktoś niewidzialny. Zalała mnie potężna fala miłości, ponieważ poczułem obecność mojej Anny, która właśnie grała mój ulubiony utwór dla mnie... dla nas.

Teraz miałem okazję spełnić jej marzenie. Zawsze chciała, żebyśmy zagrali ten utwór razem. Usiadłem przy pianinie i zacząłem grać. W jednej chwili obok mnie pojawiła się Anna, roześmiana od ucha do ucha, a jej palce śmigały po klawiaturze, od czasu do czasu trącając moje dłonie. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, jednak utwór się kończył, Anna robiła się coraz bardziej blada, w końcu miała zniknąć... Jednak widziałem w jej oczach bezgraniczne szczęście, w końcu spełniła swoje marzenie, była obok mnie i grała ze mną na jednym pianinie, a ja uśmiechałem się do niej przez łzy. W końcu muzyka ucichła, z pianina spadły nuty a Anna odeszła stąd na zawsze, w miłości i szczęściu.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Wyższa kultura przestępczości, te nienaganne maniery, uczono morderców pukać do drzwi xD Czy jest ze mną problem czy ta pasta serio jest romantyczna? Ładna, ciekawa. Daję 9/10.
Odpowiedz
Może i tak bardzo straszne to nie było, ale.. Wzruszyłam się. :')
Odpowiedz
Wzruszająca historia :) co prawda mało straszna ale fajna:-D
Odpowiedz
ciekawe ale w sumie mało straszne
Odpowiedz
Bardzo ciekawa i wzruszająca opowieść 8/10
Odpowiedz
Smutne i piękne.
Odpowiedz
Nie wiedziałam ze seryjni mordercy pukaja do drzwi... :D pełna kulturka ^-^
Odpowiedz
Oooo... Fajne :))
Odpowiedz
Nie tyle straszne, co romantyczne. Wzruszyłam się, fajna historia ;)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje