Kaletnik

Dodane przez: mr_donut064, 29.11.2014, 16:44
Panopticum
Reklama:

I

-Tak, słucham?

- Czy mam przyjemność z panem Cardig'iem.

- Przy telefonie, kto mówi?

- To ja, Clemens. Mam dla ciebie nową sprawę.

- Czego dotyczy?

- Zaginięcia. Gdzieś niedaleko Jeziora Finny otoczonego laskiem sosnowym zaczęli znikać ludzie. Jezioro znajduje się około 30 kilometrów od zabudowań. Nikogo nie znaleziono, żywego czy martwego. Policja nie ma w tej sprawie już nic do działania, dlatego potrzebujemy twojej pomocy.

- Czy ktoś mieszka w pobliżu?

- Przy ulicy, obok lasu mieści się dom i sklep pewnego kaletnika. Często ludzie z okolicznej wsi kupują u niego różne rzeczy.

- No dobra, to gdzie dokładnie jest ten las?

II

Niewielkie, drewniane drzwiczki otworzyły się, zadzwonił dzwoneczek wiszący nad nimi. Do środka wszedł postawny czarny mężczyzna, ubrany w skórzaną kurtkę i niebieskie jeansy. Sklep był niewielki, znajdowało się tam kilka półek z rzeczami do sprzedania, niewielka lada z kasą fiskalną oraz drzwiczki prowadzące na zaplecze. Mężczyzna podszedł do lady i jakby od niechcenia zaczął się przyglądać wiszącym na ścianie przedmiotom wykonanym ze skóry. Sklepikarz uśmiechnął się i powiedział:

- Dzień dobry! Co chciałby pan kupić?

- Nic, jestem tu w innej sprawie. Otóż, jak pan pewnie wie w tych okolicach zaginęło kilku ludzi, więc moim obowiązkiem jest dowiedzieć się czegoś więcej o tym.

- Hmm... Oczywiście, słyszałem o tych zaginięciach, była tutaj także policja, ale skoro oni nic nie znaleźli, to nie wiem czy panu pójdzie lepiej.

- Jeszcze zobaczymy, czy nie wie pan gdzie mogę znaleźć zdjęcia zaginionych?

Sklepikarz schylił się, otworzył jedną z małych szafeczek znajdujących się pod ladą i wyjął skórzany pokrowiec, z którego wystawało kilka małych karteczek.

- Proszę - powiedział - tutaj znajdują się zdjęcia wszystkich zaginionych. Policja zostawiła mi kopie. A tak w ogóle, jestem James.

- George - odrzekł detektyw biorąc przedmiot do ręki i wyciągając zdjęcia.

Chwilę przeglądał fotografie, następnie włożył je z powrotem. Zauważył także, że skóra, z której wykonany był pokrowiec różniła się od takiej, z której produkowane są tego typu przedmioty w jego mieście.

- Z czego jest ta skóra? - zapytał podejrzliwie

- Z naszych perełek - powiedział sprzedawca z szerokim uśmiechem na ustach - W naszym lesie rozmnożyło się kilka szpiców fińskich, z kolei te zaczęły kopulować z lisami. Dzięki temu wyszło coś, z czego pozyskujemy tą oto skórę.

- Pozyskujemy? Jest tutaj ktoś jeszcze?

Sklepikarz zwiesił głowę, widać było, że posmutniał.

- Był, wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. Kiedyś prowadziłem ten biznes z bratem, Finnem, to on był odpowiedzialny za zdobywanie skóry. Pewnego dnia wypłynął na jezioro połowić ryby, ale łódka się przechyliła wrzucając go do wody. Niestety, nie potrafił pływać zbyt dobrze. Utonął.

- Smutna historia, jak dawno to się stało?

- Kilka tygodni temu.

- Przykro mi. No, ale już na mnie czas. Dziękuję za zdjęcia. Do widzenia!

- Do widzenia!

- Aha, jeszcze jedno gdzie znajduje się...

- Jezioro? Niech pan idzie szlakiem, gdy dojdzie pan do rozstaju niech pan pójdzie w lewo a trafi pan do jeziora. Na prawo znajduje się polana.

- Dziękuję.

III

George Cardig patrzył w swoje odbicie w błękitnej tafli jeziora Finny. "Tak dużo zaginionych, a tak mało informacji" myślał. Wziął z ziemi kamień i zamaszystym ruchem wrzucił go do jeziora. Gdy kamień dotknął spokojnej wody zaraz w tym miejscu zaczęły rozchodzić się we wszystkie strony fale. George patrzył, jak powoli kamień opadał na samo dno. Całą godzinę zajęło detektywowi obejście jeziora i zbadanie terenu wokół niego w poszukiwaniu poszlak, niestety nie natrafił na nic nowego. Już miał zbierać się do odejścia, gdy w jego głowie zaświtał pewien pomysł. "Chwila, skoro brat Jamesa utonął w jeziorze to czy odnaleźli jego ciało? Przecież w przeciągu kilku dni powinno było wypłynąć na brzeg!", drugą jego myślą było to, że w jeziorze nie było żadnych ryb, woda była spokojna, nienaruszona nawet wiatrem. "Kłamstwo ma krótkie nogi" pomyślał detektyw oddalając się w stronę sklepu.

IV

Kiedy detektyw dotarł do rozdroża usłyszał w oddali dźwięk łamanych gałęzi dochodzący ze strony przeciwnej od jeziora. Wytężył wzrok i po chwili udało mu się dostrzec czyjąś nikłą sylwetkę. Zaintrygowany, jak najciszej zaczął iść w tamtą stronę uważając, aby nie nastąpić na nic, co mogłoby wydać jakikolwiek dźwięk. Przez następnych kilka minut szedł za tajemniczą postacią, gdy zza drzew wyłonił się budynek. Wyglądał na stary, aczkolwiek wielkością przewyższał wielokrotnie sklepik James'a. Po prawej stronie od budynku znajdowało się coś na kształt ogródka, otoczone drewnianym, powyginanym płotem. W środku dało się zauważyć podłużne fałdy z ziemi ułożone obok siebie. Pomiędzy nimi znajdował się dół wielkości dorosłego człowieka. George widział teraz wyraźniej sylwetkę postaci, za którą podążał. Był to mężczyzna ubrany we flanelową koszulę, w ręku trzymał jakieś zawiniątko. Otworzył przednie drzwi budynku i po chwili zniknął w środku. George podszedł do najbliższego okna i dyskretnie spojrzał przez nie. Zobaczył pomieszczenie, w którym znajdował się drewniany stół i kilka spróchniałych szafek. Nieznajomy wszedł do pomieszczenia, po czym położył zawiniątko na środku stolika. Szybkim krokiem skierował się ku następnemu pokojowi. Detektyw nie chcąc zaprzepaścić szansy rozwikłania zagadki wślizgnął się przez przednie drzwi i już po chwili był przy stoliku. Porwał zawiniątko ze stołu i już miał wychodzić, gdy usłyszał czyjś głos dochodzący zza jego pleców.

- Witam pana, panie Cardig.

George odwrócił się i zobaczył za sobą mężczyznę, tego samego, za którym podążał. Tym razem nieznajomy trzymał w rękach siekierę, której nie zawahałby się użyć.

- K..k...kim pan jest? - zapytał przerażony detektyw.

- Finn, zaginiony brat, który utonął w pobliskim jeziorze. Ależ smutna historia! - zaszydził mężczyzna - Ale ja dobrze wiem, kim pan jest. Detektywem, który został wzięty do rozwikłania sprawy zaginionych ludzi. Szkoda tylko, że zorientował się pan zbyt późno.

George był sparaliżowany strachem. Ręką wciąż kurczowo trzymał klamkę, ale był zbyt przerażony żeby ją nacisnąć.

- Niech pan zobaczy, dla czego pan ryzykował. - powiedział Finn uśmiechając się szyderczo

Trzęsącymi się rękoma detektyw odwinął zawiniątko i jego oczom ukazało się zdjęcie. Zdjęcie przedstawiające jego, detektywa Georga Cardig'a. Z jego ust wydobył się jęk, gdy ciężka, metalowa siekiera wbiła się w czaszkę.

V

Niewielkie, drewniane drzwiczki otworzyły się, zadzwonił dzwoneczek wiszący nad nimi. Do środka weszła kobieta z dzieckiem. Podeszła do sklepowej lady i ze szczerym uśmiechem zapytała sklepikarza:

- Dzisiaj miała być gotowa torebka. Czy mogę odebrać zamówienie?

- Ależ proszę bardzo - odrzekł James wyjmując zza lady skórzaną torebkę.

Kobieta wzięła ją i obejrzała. Po chwili popatrzyła na kaletnika i powiedziała:

- Widzę, że dodał pan coś od siebie, te czarne elementy prześlicznie się komponują!

______________________________

Opowiadanie napisane jako praca domowa z języka polskiego więc szczególnie proszę was o zamieszczanie swoich opinii.

______________________________

Panopticum
Źródło: Głowa
Oceń:
4
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!