Historia

Zupa z małpy

yappir 13 9 lat temu 7 586 odsłon Czas czytania: ~6 minut

William obudził się na krześle, siedział przy stole na którym stałą świeca, jego ręce nie były skrępowane, ale nogi już tak. Pokój cały skąpany był w ciemności, gdzieś w ciemności słychać było gotujące się garnki. W powietrzu unosił się obrzydliwie słodki zapach. Był to dziwny zapach metalu, mięsa i cukru.

- Gdzie ja jestem? Jest tu ktoś? - Zapytał Wiliam i szarpnął za łańcuchy, które krępowały jego stopy.

- Witam panie władzo. - Powiedział spokojny przyjemny, męski i melodyjny głos z głębi ciemności. Gdzieś w mroku mamrotały cienie i jakiś ruch.

- Kim jesteś? Jestem policjantem.

- Wiem, wiem. Czy pamięta pan coś?

- Tak badałem mieszkanie zaginionej, niejakiej pani Oldcrow i wtedy.... Czekaj, kim ty jesteś?

- Och przez lata nadano mi wiele imion i przydomków. - W ciemności pojawiła się postać. Była to chuda wysoka osoba w grubym ciężkim płaszczu z postawionymi kołnierzami, na głowie miał wielki i solidnie naciągnięty na głowę kapelusz. W miejscu gdzie powinna być twarz widać było tylko zarys wielkich czerwonych oczu.

- To jest porwanie i przetrzymywanie. - Próbował grozić policjant.

- Oczywiście nie mam zamiaru trzymać pana po wieczność. Wręcz przeciwnie. - Postać pracowała nad czymś w ciemności.

- Kim jesteś? Czemu siedzisz w ciemności?

- Moje kształtne czerwone oczy widzą bardzo dobrze przy tym świetle. Poza tym moja aparycja nie jest tutejsza.

- Kim jesteś?

- Powiedzmy, że gościem. Można rzec, że przyleciałem tu przez przypadek i skończyło mi się paliwo.

- Nie rozumiem?

- Mówiąc terminologią ściśle naukową jestem istotą demoniczną.

- Co kurwa? - Krzywił się w niezrozumieniu Wiliam. Postać nie wynurzając się z cienia rzuciła przed policjanta talerz. Na talerzu znajdował się pachnący kotlet wieprzowy, ziemniaki oraz kilka ogórków kiszonych. Całość rzucona została z taką gracją, że jedzenie nawet nie pomieszało się na talerzu. Policjant był głodny więc natychmiast chwycił się za widelec i zaczął jeść.

- Otóż demonologia nie ma dużo wspólnego z wymachiwaniem krzyżem i egzorcyzmami. Jest to poważna nauka o światach równoległych.

- I ty niby jesteś z takiego świata? - Mówił Wilam kiedy napychał się świetną i delikatną wieprzowiną. Mięso było delikatne i słodziutkie.

- Otóż to. - Postać postawiło przed sobą talerz z identycznym posiłkiem jak Wiliama i zaczęła delikatnie kroić kawałek mięsa. Jej palce były zakończone ostrymi szponami, były zielone i wydawały się być pokryte jaką twardą substancją przypominającą jakieś tworzywo sztuczne.

- I nawet zakładając, że to prawda, to jak tu trafiłeś? - Zapytał policjant obserwując jak zielone ręce z idealną precyzją kroją kawałek mięsa za pomocą metalowych sztuców.

- Zdiagnozowano u mnie pewne zaburzenia psychiczne, ja osobiście nie uważam się za chorego. - Kawałek jedzenia na widelcu powędrował do ust pełnych odbijających światło świecy, ostrych wielkich zębów. Twarz tajemniczej postaci jednak była skąpana w mroku nie ujawniając się. - W sumie chciano mnie ubezwłasnowolnić. Przez całkowity przypadek utknąłem tutaj i rozkoszuje się lokalnymi przysmakami. Tutaj jestem bezpieczny, a więzienie to tylko stan, który gnieździ się w jaźni. Nie czuje się uwięziony w tym świecie i żyje mi się tu bardzo dobrze.

- Mam ważne pytanie, czy jesteś pojebem? - Zapytał policjant.

- Poniekąd mam zaburzenia systemu priorytetów i wartości. Bardzo typowe dla mojego gatunku. Łatwo temu zapobiegać, ja jednak miałem to nieszczęście, czy też szczęście.

- Dobra dosyć tego dobrego. - Policjant się szarpnął. - Wypuść mnie.

- Osobiście wolałbym nie, proszę rozkoszuj się posiłkiem i konwersacją.

- Policja jest już na twoim tropie, lepiej mnie puść, oszczędzisz sobie kilku lat pierdla.

- Policja? Ściga się mnie od XIII wieku. Jak dotąd absolutnie bezskutecznie. Chyba obiło ci się o uszy „Jack the ripper", tak zwany „Kuba rozpruwacz”.

- No i niby za co cię ściga aż od XIII wieku?

- Powiedzmy, że gustuje w nietypowych przysmakach lokalnej kuchni. - Powiedział i zapadła na chwilę cisza.

- Ty chyba... - Wilam spenetrował wieprzowinę wzrokiem. Zagotowało mu się w brzuchu.

- Tak, to jest pani Oldcrow. Rozkoszuj się, dostałeś przepyszny kawałek, sam usuwałem kości. - Jack jadł dalej niewzruszony. Policjant zaczął łapać odruch wymiotny. - Spokojnie panie Wiliamie dałem panu środek przeciw wymiotny. Pani Oldcrow pozostanie w tobie jeszcze na długo.

- Ty skurwielu, dlaczego nakarmiłeś mnie.... - Wściekły człowiek cisnął talerzem na podłogę.

- Ludzki mózg wytwarza nie jeden hormon w czasie jedzenia tak zacnie przyrządzonego posiłku. Nadają mu one wspaniały bukiet smakowy. Zdziwił byś się co można osiągnąć z tych kilku kilogramów tego świetnego mięsa. - Jack wydał dźwięk jak by się oblizywał.

- Ty świrze! - Wrzasnął człowiek i szarpnął się na krześle. - Jak możesz wpierdalać ludzi?!

- Nie miotaj się, nie masz po co. Otóż pytasz jak można jeść człowieka. Nie wiem czy słyszałeś, ale w kulturze Amazonii zjada się małpy. Robi się z nich świetną zupę w woli ścisłości. Jednak nikt nie uważa tego za odrażające czy nieludzkie. Rzekomo małpy są niemal takie jak ludzie. Nawet używają narzędzi. Mimo to jako istoty niższe trafiają na talerze istot „wyższych”.

- Ty niby kurwa jesteś jakąś istotą wyższą?

- Oczywiście. - Jack odłożył sztuce, jako że jego talerz stał się lekko opustoszały. - Włączałeś ostatnio wiadomości?

- Co to ma do czegokolwiek?

- Zaskakujące jest to, że cywilizacja stojąca na takim poziomie technologicznym jest tak upadła na poziomie ideologicznym. Wasze zachowanie jest.... przynajmniej zadziwiające. Kiedy ktoś mdleje wszyscy tylko się gapią, ale nikt się nie zatrzyma.

- Nie pierdol...

- Milcz. Czy wiesz co się teraz dzieje w Palestynie? Teraz w tej chwili zrzuca się biały fosfor na miasta w postaci bomb zapalających. Czy wiesz czym jest biały fosfor?

- Nie.

- Jest to substancja przypominająca klejący się kisiel. Pali się w temperaturze około 1500 stopni Celsjusza. Nie da się jej zmyć wodą, jeśli doklei się do człowieka, jednym sposobem na usunięcie jej jest odcięcie kawałka mięsa, zanim przepali się do kości. Zrzuca się to teraz na domy. Czy wyobrażasz sobie matkę odcinającą twarz dziecka trafionego taką bombą? Widzicie to wszystko, a jednak. Pozwalacie, na to aby niezliczone ilości zasobów napędzały niezliczone ilości czołgów, które nic nie osiągną. Nikogo nie nakarmią, nic nie zbudują. Za sam koszt operacji w Iraku można by zlikwidować głód na świecie u korzenia. - Jack wstał. - Wy wolicie jednak taniec śmierci, gwałtu i rabunku. Jak tak można posiadać możliwości tak wielkie i tak małe za razem? Czy ty wiesz jaką macie moc? Rozczepiacie atomy, fuzja nuklearna, a to wszystko porwane i zakute w mundury, tylko po to by zmiatać wszystko z powierzchni ziemi...

- Ale..

- Nie ma ale! Zmieniacie biegi kierunki rzek i wysyłacie rakiety na księżyc, a nie potraficie dać każdemu dachu i talerza. Kiedy staniecie się wydajnymi i skutecznymi? Kiedy skorzystacie z mocy tworzenia i waszej własnej kreatywności? Wszyscy razem możecie znaczyć tak wiele, możecie tyle osiągnąć, nigdy tyle nie osiągnęliście. Możecie dotknąć gwiazdozbioru, twarzy bogów!

- Dlaczego tu siedzisz i zjadasz ludzi?

- Bo nie wierze, że moglibyście to osiągnąć. Jesteście tylko w nieskończoność rozmnażającą się kupą białka. Nie mam zamiaru się uganiać się za marą. Może gdybym był „zdrowy” to bym was nie jadł, ale tak się złożyło. W sumie to i dobrze, tyle dobrego się nie zmarnuje. Jak dla mnie jesteście dokładnie tacy sami jak bakterie beztlenowe. Będziecie wytwarzać alkohol, aby się rozmnażać, a kiedy w szalce Petriego stężenie alkoholu będzie zbyt duże, umrzecie. W sumie jako społeczeństwo jesteście na poziomie tych bakterii. Będziecie żreć, aż nie umrzecie we własnym gównie. - Jack chwycił nóż. - Teraz pan wybaczy, ale na pana już pora. Musimy zdążyć zanim pańskie hormony się ulotnią i zepsują moją zupę z „małpy”.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Boje się małp
Odpowiedz
Bardziej mnie, cholera, zdołowało niż przestraszyło.
Odpowiedz
Fajna opowieść :) Gratulacje dla autora
Odpowiedz
świetne, po prostu świetne. Obojetnie jakie bledy sie tam znajdują, nie widzialam ich, bo tresc merytoryczna tego utworu pochłonęła mnie całkowicie. Wreszcie coś/ktoś przyznał, że ludzie są jacy są. 10/10
Odpowiedz
Na początku dość sporo powtórzeń (szczególnie słowa ciemność), trochę mało ciekawe dialogi i nieco niepoprawnie złożone zdania. Ogółem, pomysł fajny, ale brakuje tu tego 'czegoś'.
Odpowiedz
też gardzę idiotami , opowiadanie jak najbardziej zadowalające
Odpowiedz
A mi się bardzo podobało ;)
Odpowiedz
Świetne. Oby tak dalej.
Odpowiedz
Nudne dialogi. Obyło by się bez przeklinania. Ogólnie 4/10.
Odpowiedz
Sorry, nie mogę się powstrzymać... "Całość rzucona została z taką gracją, że jedzenie nawet nie pomieszało się na talerzu." A to nie zależy czasem od praw fizyki?.. Zresztą, ze mnie taki ścisłowiec jak ze Zmierzchu horror, więc nie oceniam... "Policjant był głodny więc natychmiast chwycił się za widelec i zaczął jeść." Obcy dał mi talerz pełen jedzenia? Trucizna? Meh, co mi tam... YOLO. "- Co kurwa? - Mam ważne pytanie, czy jesteś pojebem? - Policja jest już na twoim tropie, lepiej mnie puść, oszczędzisz sobie kilku lat pierdla. - Ty świrze! - Wrzasnął człowiek i szarpnął się na krześle. - Jak możesz wpierdalać ludzi?! - Ty niby kurwa jesteś jakąś istotą wyższą? - Nie pierdol..." No ja rozumiem, że Polacy używają przekleństw jako przecinków, ale mam wrażenie, że on nie zgarnął policjanta, tylko jakiegoś typowego dresa z ulicy... Demon, który wytyka ludziom bycie "niesympatycznymi"? ... Poza tymi błędami, fajne rozkminy.
Odpowiedz
Może być ;)
Odpowiedz
Hipokryzja trochę. Istota demoniczna ma być chora psychicznie??? Demony są od nas lepsze bo są idealne, przecież kiedyś byli ulubieńcami boga. Nie sądzę że w takim przypadku mogli by być chorzy. Poza tym, ten Jack się sra o morderstwa i gwałty a gówno robi aby poprawić sytuację. Tylko jeszcze wpierdala ludzi. A w ogóle co to za Demon któremu przeszkadza ludzka krzywda?? Ja je podziwiam za bezwzględność, okrucieństwa itp. A nie za marudzenie.
Odpowiedz
Opowiadanie na szustkę :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje