Historia

Błąd z dzieciństwa cz.3

endriu08 4 8 lat temu 5 361 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Filip, przez dłuższy czas zachowujesz się zupełnie jak nie ty.Stało się coś?Wiesz,że nam możesz wszystko powiedzieć.

Nie,wszystko w porządku tylko te ostatnie wydarzenia w naszym miasteczku mnie trochę przytłoczyły.

Rozumiem,dobrze by było gdybyś dziś nigdzie nie wychodził i odpoczął w domu.

Nie mogę,muszę dzisiaj wyjść.W sumie to za chwilę mnie już tu nie bedzię.Przyjdę pózno,więc nie czekajcie na mnie.

A gdzie sie wybierasz,chociaż to nam powiedz.

Sprawdzić coś,osobista sprawa.

W tym momencie,zamknąłem drzwi za sobą.Moim pierwszym kierunkiem będzie kościół.Trzeba wreszcie sprawdzić czy miałem rację i czy zostałem skreślony przez Boga.Miałem mieszane uczucia co do tego czynu ale jak nie teraz to kiedy.Po trzydziestu minutach drogi byłem na miejscu.Nic specjalnego się ze mną nie działo.Okej,trzeba wejść.Chwyciłem za klamke.Wszedłem do środka.Serce zaczeło bić coraz szybciej,czułem jak krew mi buzuje.Czego ja się tak boje? - spytałem siebie. Chciałem się przeżegnać, skierowałem ręke ku święconej wodzie i nagle ten potworny ból.Jakby ktoś na moją dłoń wylał kwas.Wybiegłem z kośćioła.Na mojej twarzy pokazał się przerazliwy grymas bólu.Łzy mi leciały jak z wodospadu.Wytarłem je i spojrzałem na moją odchodzącą skóre z palców.Zaraz padne na twarz i już się nie podniose.Na życzenie tak się stało.Zacząłem sobie wmawiać,że jestem za słaby aby wygrać z tak przerażającą i bezwględną mocą.

Spojrzałem na moja dłon,ból nie ustępował.Stałem się jednym z nich.Spojrzałem po raz kolejny na nią.Wiem!Że też o tym wcześniej nie pomyślałem.Obleje go wodą święconą.Jak zadziała tak samo jak na mnie to zwycięstwo jak w banku.Wstałem,otrzepałem się.Jeden z przechodniów spytał się czy mi czasem nie pomóc,lecz podziękowałem.Musze wrócić do domu i zabandażować dłon.Wróciłem do domu.Nikogo nie było w domu lekko się zdziwiłem.Na stole była kartka.'Pojechaliśmy do Galerii'.Pasowało mi to.Przynajmniej będe mógł powęszyć troche po internecie. Tak jak pomyślałem tak zrobiłem.Wpisałem informacje w google.Bingo!

Jeden z artykułów bardzo przykuł moją uwagę.'Maciej Beckier miejscowy szatan'.Klinąłem nie zastanawiając się.Strasznie obszerny artykuł.No nic,pozostaje mi go przeczytać.Po godzinie czytania dowiedziałem się ,że Beckier porywał dzieci w wieku 5-7 lat.Wszystkie dzieci znaleziono w lesie,który znajduję się jakieś 5 km stąd.

Podczas sekcji zwłok u każdego nie można było określić przyczyny zgonu.Zero skaleczeń oraz obić.Jakby ktoś po prostu porwał ich dusze.I koniec artykułu.'Jedno z dzieci (dziś dorosła juz osoba)uciekła z rąk Beckiera.Nikt jednak nie wiem gdzie aktualnie mieszka'.Szlak znów utrudnione zadanie.Szukam dalszych informacji nie poddam się tak łatwo.Zauważyłem kolejny ciekawy artukuł 'Szczęśliwe Dziecko'.Zeznania:młoda osoba jest w dużym szoku.To co przeżyła było straszne.W tym wieku postawić się czemuś takiemu to na prawdę wyczyn.Tutaj skończyłem gdyż zauważyłem jakieś zdjęcia.Tyle lat minęło od tego zdarzenia,a informacje są nadal, mam dużo szczęścia.No nic trzeba przeglądnąć te fotografie.Dawny budynek zamieszkania dziadków i mamy,tego mogłem się spodziewać akurat.'Szczęśliwe dziecko' taki tytuł nosiło kolejne zdjęcie.I gdy to zobaczyłem zamurowało mnie.Mój dziadek niósł małą dziewczynkę....która była moją mamą!To znaczy,że szcześliwym dzieckiem jest moja mama.Jak ja o tym mogłem nie wiedzieć.Ciągle ją naciskałem przecież ona teraz przeżywa horror.Jaki jestem głupi..Żadna żona Beckiera tylko moja mama wydała przestępce.Czułem sie dumny wiedząc to.O,wrócili.

Ty już w domu?-spytał Piotr

A nie widac?-odpowiedziałem z uśmiechem

Mamo,możemy porozmawiać na osobności?

Jasne tylko o czym?

Co Ci się stało w ręke młody?-wtrącił sie tata

Nic poważnego,pózniej wyjaśnie

Dobrze synu chodz do pokoju powiedzieć o co Ci chodzi.

Mamo znalazłem artykuł w internecie o tobie.

Jaki artykuł?

Wiesz dobrze jaki,przestańmy sie oszukiwać.Czemu mi nie powiedziałas od razu,tylko Cię krzywdziłem tym ciągłym marudzeniem.

Nic się nie stało,nie wiedziałeś.Jest to dla mnie teraz trudny okres.Wszystko mi sie przypomina.Tej nocy coś mnie obudziło.Otworzyłam oczy lecz nic nie zauważyłam.Jako dziecko niczego sie nie bałam.Więc od razu poszłam to sprawdzić.Nagle za rogu wyszedł Beckier.Na początku odetchnełam z ulgą jak to małe dziecko,które widzi znajomą twarz .Dopiero gdy otworzył oczy poczułam ogromny strach.Wiedziałam wtedy ,że to nie on.Chciałam krzyknąć,lecz coś mi nie pozwalało.Chwycił mnie i przez ułamek sekundy byliśmy na dole.Nie wiedziałam jak to zrobił.Był bardzo szybki.Przez chwilę biegu nie widziałam swego bloku.Czułam,że to mój koniec.Wtedy coś go potrąciło na jezdni.Poleciałam jakieś dobre 15 metrów.I najdziwniejsze ,ze nie miałam nawet zadrapania.Jakby coś chciało mnie ochronić.Beckier znikł z miejsca wypadku ,a kierowca zadzwonił szybko po pogotowie.Po tym zemdlałam,obudziłam sie w szpitalu.Lecz najgorszy dla mnie moment był gdy wszyscy reporterzy z każdej stacji telewizyjnej robili mi zdjęcia.Przez długi czas nie chodziłam do szkoły.Aż do wyciszenia całej sprawy.I o to cała historia.Beckiera znalezli w domu ale tą historie juz znasz. Ale gdy dowiedziałam,że ten potwór będzie pochowany na cmentarzu przestałam wierzyć w sprawiedliwość, a szczególnie w księży.Cieszę się jednak,że mamy tą rozmowe za sobą, tylko uważaj teraz na siebie i nie rób nic głupiego'.Po tej rozmowie poszedłem sie przygotować na ostateczny bój.Wiedziałem,że znajde go w lesie.Jest ciemno ,więc na pewno wyjdze mi na przeciw.Poszedłem na przystanek autobusowy.15 min drogi i jestem na miejscu.Wysiadłem prawie na totalnym bezludziu.Przez las prowadziła tylko jedna ścieżka,więc o zgubieniu się nie było mowy.Miałem w butelce wode święconą była to jedyna moja broń.No nic wchodzę do niego.Szedłem przed dobre 20 minut i nic.Słyszałem tylko pękające liście pod moimi nogami.I wreszcie jeps..wpadłem w głeboki rów.Otrzepałem się,przebadałem teren i to było to miejsce.Wokół mnie leżało szejścioro dzieci.Zaczołem płakać jak beksa.To jednak prawda one nie żyją.

Znów ty..i znów sie mażesz hahah..

Zobaczymy czy będziesz taki cwany za chwilę

O ktoś mi grozi haha..

Zejdz na dół to sie przekonasz

Jak sobie życzysz

Od razu chwyciłem za butelke z wodą swięconą juz miałem go oblać gdy nagle chwycił moja ręke.

O ty mały gnojku,byles uzbrojony.Coś Ci jednak nie wyszło hahah.

Spójrz za siebie-powiedziałem z uśmieszkiem na buzi ,tam juz stała moja mama z krzyżem,który przydusiła do ciała upadłego anioła.Rozległ sie przerazliwy krzyk.

Z rodziną się nie zadziera -oznajmiła mama.

Po tym czynie,demon rozpłynął się w powietrzu.Ta noc bedzie zapamiętana do końca mego życia.Nie tylko z powodu braku dalszych porwań dzieci.Zostałem skazany,ponieważ nie znalezli prawdziwego sprawcy i cała wina spadła na mnie.Umieszczono mnie w ośrodku psychiatrycznym na najbliższe 10 lat...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Strasznie słabe, W 2 części już wszystko popsułeś, a tutaj totalna klapa. Niektóre z Twoich historii są spoko, inne kiepskie. Zazwyczaj miewasz fajne pomysły, ale często źle wszystko rozwijasz i kończysz. Popełniasz też masę błędów - powinieneś dawać je komuś do analizy i poprawienia. Sorry za czepialstwo, ale filologia polska zobowiązuje. To obiektywna krytyka.
Odpowiedz
Fajnie zakończone, może nieco przewidywalne, ale dobre :)
Odpowiedz
Bardzo miło sie czyta
Odpowiedz
Dobre ;) Fajne zakończenie, nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Pisz dalej bo zajebiście Ci to wychodzi :D Szkoda, że tylko trzy części ;< Chyba, że szykujesz coś więcej. Czekam ;)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Czas czytania: ~3 minuty Wyświetlenia: 5 298

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje