COŚ

Dodane przez: mrwisnia666, 21.12.2014, 18:28
Reklama:

Cześć, jestem Michał, jestem fanem past. Ten tekst nie ma na celu wzbudzić w was dużego strachu, ma skłonić was do przemyśleń. Przeczytałem już wiele opowiadań, które całościowo wcale nie łączą się ze sobą, lecz niektóre ich elementy łączą się ze sobą w logiczną całość. Razem z moimi przemyśleniami postaram się wam przedstawić i zapoznać wam z tym co teraz będę nazywać "coś".

Zacznijmy od podstaw. Człowiek nie rodzi się z umiejętnościami/fobiami. Jedyne, co człowiek posiada po urodzeniu to odruchy bezwarunkowe (na przykład to, gdy lekarz uderza młotkiem w wasze kolano a noga podskakuje). Teraz pojawi się wielu ludzi, którzy powiedzą, że potrafili coś od małego; nie raz się zdarzało, że ktoś nigdy nie ucząc się danego języka potrafił się nim biegle posługiwać. Wyjaśnienie tego trochę niżej. W wielu religiach mówi się o życiu po śmierci. Według mnie istnieje takie coś, lecz nie w takiej postaci w jaką chcą wierzyć ludzi.

Każdy dobrze wie, że codziennie rodzi się i umiera sporo osób. Nie ma dnia bez zgonu i urodzenia. Wysnułem więc przypuszczenie że każdy nowo narodzony dostaje swojego "opiekuna". Mówi się że im człowiek starszy tym mniej widzi i słyszy. Idąc tą logiką słyszy i widzi najwięcej jako niemowlę. Nie raz jesteśmy w stanie zobaczyć małe dziecko które zaczyna płakać patrząc się w pustą przestrzeń w pokoju. My nie widzimy tego co one. Sądzę że to właśnie jest nasz "stróż". Jest on na tyle przerażający by dziecko wybuchło płaczem na jego widok. Jednak to on opiekuje się nami przez całe życie i uczy w dzieciństwie. Czego się boją ludzie? Pająki, lalki, ciemność... można by wymieniać w nieskończoność. Jednak skąd się to wzięło. Czemu boimy się "od urodzenia" czegoś co nigdy nam nic złego nie zrobiło. Nasz "stróż" ostrzega nas przed tym. To są jego lęki które nam przekazuje. Jak nam to przekazuje? Dziecko, jak już wcześniej mówiłem, samo nic nie potrafi. Tak samo jest z mową. Powtarza za rodzicami Mama, Tata gdyż jego rodzice mu to ciągle mówią. Jednak niemowlaki i małe dzieci często gaworzą. Gdzie usłyszały mowę tak różną od naszej, że potrafią jej używać? Zostały nauczone przez to "coś". Czemu nie potrafimy mówić tym dialektem teraz? Po paru latach dzieciństwa jesteśmy tak zżyci z "cosiem", że przekazuje on nam informacje w mniej inwazyjny sposób. Przekaz psychiczny. Też macie tak że mieliście gdzieś iść/pojechać, lub po prostu coś zrobić, ale coś w środku mówi wam byście tego nie robili? W psychice pojawia się coś co mówi nie. Lepiej będzie jak tego nie zrobię. Dzięki temu ludzie czasem powstrzymują śmierć. Nie wsiadają do samolotów które potem się rozbijają. To właśnie "coś" nas przed tym ostrzega.

Macie tak że są ludzie których lubicie od pierwszych chwil? Wystarczy że je zobaczycie, porozmawiacie chwile i już je lubicie. Są też ludzie których nie lubicie mimo że oni się starają. "Coś" rozpoznaje "cosia" tej osoby. Przekazuje nam że ta osoba jest godna zaufania, lub nie po tym kto się nią opiekował. Nikt nie rodzi się zły. Zło zostaje nabyte od "cosia". Najbardziej widać to w okresie gdy dziecko idzie do szkoły. Są dzieci które nigdy nikomu nic złego nie zrobią, a są które od początku rozrabiają. Żaden rodzic nie nauczył by dziecka być złym. A jednak coś ciągnie go do tego. "Coś" pomaga nam także teraz. Nie raz gdy bardzo chcielibyśmy kogoś spotkać, skontaktować się z kimś, nagle dostajemy od tej osoby wiadomość/spotykamy ją na ulicy. Nasz opiekun wyprosił u stróża tej osoby, by ten wpłynął na to by napisała, lub skręciła nie tam gdzie miała i spotkała nas. W swoim życiu spotkamy się jeszcze z wieloma takimi sytuacjami. Wystarczy że zastanowicie się dobrze nad tym.

Coś chce byście i nim wiedzieli. Popatrzcie się w ciemny korytarz. Po chwili obserwacji zobaczycie za ścianą lub w środku ciemności kontur. Tłumaczycie to sobie zbyt wybujałą wyobraźnią. To nie wasza wyobraźnia. To coś. Coś pokazuje się by przypomnieć że istnieje. Jednak jest na tyle przerażający że nie pokaże się wam w świetle. Skoro wystraszył was w dzieciństwie i teraz byście byli przerażeni. Potrafi wpłynąć też na waszą psychikę. Nie raz macie tak podły humor że chcecie się zabić. Lecz coś was powstrzymuje. Coś wie że gdy wy umrzecie, on zniknie, wy wtedy zostaniecie stróżem innej osoby. Będziecie żyć tak długo jak wasz podopieczny. Może wam to sprawić przyjemność. Dłuższe życie. Pomagacie komuś. Uczycie się nowych rzeczy. Przekazujecie swoją wiedzę. Lecz dla niektórych takie "życie" to piekło. Niszczą psychikę swojego podopiecznego. Po jakimś czasie człowiek popełnia samobójstwo. "Coś" najłatwiej na nas ingeruje gdy jesteśmy w uniesieniu emocjonalnym. Głęboki smutek lub ogromne szczęście.

Nie chcę by ten tekst był ogromnie długi. Teraz możecie się zastanowić nad tym i sami wysuńcie wnioski. Możecie wierzyć lub nie. Teraz was żegnam. Czuje że nie powinienem pisać nic więcej.

Źródło: Własne
Oceń:
9
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!