Historia

Cally cz.3 (ostatnia)

scarykiller 6 4 lata temu 7 327 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

CZĘŚĆ PIERWSZA: http://straszne-historie.pl/story/9636

CZĘŚĆ DRUGA: http://straszne-historie.pl/story/9637

Ronnie siedziała z przyjaciółkami na sali gimnastycznej obserwując trening cheerleaderek.

- To niemożliwe, że wróciła. - wyszeptała.

Od kilku dni bały się chodzić do szkoły, szczególnie,że Cally nie zjawiała się na zajęciach co oznaczało, że mogła coś knuć.

- Ja też w to nie wierzę. - odparła Athena - Ale nic nam nie grozi. Przecież nie odprawiłyśmy całego tego przedstawienia na marne, prawda?

Jej głos brzmiał jakby sama sobie nie wierzyła. Mimo to uspokoiła trochę przyjaciółki. Podczas lekcji biologii, rozległ się dźwięk alarmu przeciwpożarowego. Natychmiast uruchomiono spryskiwacze. Ale coś było nie tak... Zamiast wody ze spryskiwaczy płynęła... Benzyna?

- Co do licha ciężkiego?! - zaklął nauczyciel biologii.

Na korytarzach i w salach zadźwięczał dzwonek stosowany przez dyrektora do zapowiadania ogłoszeń. Z głośników wydobył się głos Cally.

- Drodzy nauczyciele i uczniowie. Mam nadzieję, że wam zimno, bo zaraz podgrzejemy atmosferę. - zaśmiała się szaleńczo. Wszyscy ludzie znajdujący się w danej chwili w szkole wybiegli na korytarze i pędzili w kierunku drzwi wejściowych. Były zamknięte. Zresztą jak pozostałe drogi wyjścia z budynku. Okien nie dało się wybić, gdyż były z bardzo grubego szkła, a otwierały się minimalnie, aby uczniowie nie mogli uciekać ze szkoły.

- Co teraz?! - krzyknęła Yan.

- Może uda nam się odblokować wyjście awaryjne w szatni! - odpowiedziała Ronnie. Przyjaciółki pobiegły na dół. Miały nadzieję, że uda im się uciec. Schodząc z ostatniego schodka, Ronnie przeskoczyła go i pobiegła dalej. Yan i Athena nie zauważyły rozciągniętego drutu kolczastego który znajdował się bardzo blisko ostatniego schodka. Obydwie zahaczyły o niego nogami i upadły. Ronnie zatrzymała się i spoglądała na koleżanki. Odwróciła się i pognała dalej.

- RONNIE! - ryknęła Athena. Próbując wstać, Yan i Athena zostały przygniecione przez zawieszoną pod sufitem skrzynię pełną piłek lekarskich. Ich żebra popękały jak suchy chrust i przebiły płuca. Kilka sekund później zmarły.

Czerwonowłosej nie obchodził los przyjaciółek. Teraz chciała tylko uratować swoją własną skórę.

Wbiegła do przedsionka i zaczęła szamotać się z drzwiami.

- Nie masz gdzie uciec? - rozległ się szyderczy głos tuż za jej plecami. Ronnie odwróciła się szybko. Ujrzała Cally, która nie wyglądała już tak jak kiedyś.

- Cally... Ja... Cieszę się że cię widzę... Wiesz...To były tylko żarty...

- CALLISTO! MAM NA IMIĘ CALLISTO TY CZERWONOWŁOSA WIEDŹMO! - krzyknęła. Wbiła wzrok w podłogę oddychając ciężko - Tylko żarty, hę? A więc... Wyrwałyście mi serce i spaliłyście je TYLKO DLA ŻARTU?!

Ronnie skuliła się. Widząc jej strach, Callisto tylko się uśmiechnęła. Podeszła do niej i złapała ją za gardło. Wyjęła z kieszeni kawałek szkła i spojrzała na swoje odbicie.

- Spójrz, jak teraz wyglądam... Jakbym nie jadła od miesięcy. - spojrzała na Ronnie i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Przyłożyła odłamek szkła do dołu nadobojczykowego dziewczyny i wbiła go z całej siły. Ronnie zaczęła krztusić się własną krwią.

- Cukierek albo psikus, kochanie. - powiedziała spokojnie Callisto.

Callisto stanęła w progu sypialni rodziców. Mama płakała całą noc, gdy dowiedziała się o pożarze szkoły. Była przekonana, że jej jedyna córka była wtedy w budynku. Dziewczyna musiała uciekać. Nie miała zbyt wiele czasu. Patrole policyjne zatrzymywały każdego kto wydawał im się podejrzany. Zresztą... Co mogła zrobić policja wobec kogoś, kto miał w sobie pierwiastek demona?

Wychodziła właśnie tylnymi drzwiami domu, gdy usłyszała głos ojca.

- Cally? Kochanie? Czy to ty?

Callisto odwróciła się i spojrzała na ojca.

- Miałeś rację tato. Oni wcale nie są źli. Oni są o wiele gorsi. - uśmiechnęła się i zniknęła. Jej ojciec nie zobaczył jej nigdy więcej.

Przez kilka miesięcy odnotowywano coraz większą ilość zgonów powodowanych przez psychopatkę kręcącą się w okolicach cmentarzy. Podrzynała ofiarom gardła, wycinała im serca a następnie paliła zwłoki. Prosimy wszystkich o zachowanie ostrożności i powiadomienie policji o jakimkolwiek dziwnym zdarzeniu. Ubiega się również o pozostawanie w domu po zmroku i nie otwieranie drzwi nieznajomym. Nigdy nie wiadomo, kto zapuka do waszych drzwi...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Za dużo inspiracji Carrie White. Zapowiadało się mega ciekawie, pozostał jedynie niesmak.
Odpowiedz
Za dużo inspiracji Carrie White. Zapowiadało się mega ciekawie, pozostał jedynie niesmak.
Odpowiedz
6/10
Odpowiedz
Całe opowiadanie super, ale mogłoby być dłuższe bo po przeczytaniu tego czuje taki niedosyt :)
Odpowiedz
bardzo fajnie się czytało pozdrawiam:)
Odpowiedz
Troche stylizowane na książce Carry Stephana Kinga , ale i tak zajebiste <3
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje