Historia

Rosemarie

coldblood 5 4 lata temu 4 099 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Babcia była osobą bardzo dziwną. Niespotykaną, jedyną w swoim rodzaju. Wyjątkową. Nie jestem pewna, czy w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Mieszkała w niewielkim domku w lesie. Cóż, kiedyś to nie było tak dziwne. Gdy byłam mała często tam jeździłam. Uwielbiałam bawić się wśród drzew, skakać między powykręcanymi, gęstymi gałęziami. Wyglądały słabo, lecz były bardzo solidne. Nigdy nie zdarzyło się, żeby któraś załamała się pod moim ciężarem.

Babcia kiedyś miała męża, ale zmarł, zanim jeszcze ja się urodziłam. Została sama, lecz mimo że rodzice proponowali jej przeprowadzkę do nas (choć my sami nie dysponowaliśmy zbyt luksusowymi warunkami), to ona nie chciała się przenosić. Jej domek był ciasny, bardzo skromny. Dzielił się na dwie izby, nie było tam nawet łazienki. Meble były stare, pokryte grubą warstwą kurzu. Na ścianach widniały kłębowiska wilgotnej pleśni, w powietrzu unosił się nieświeży zapach. Stała tam tylko stara dębowa szafa i skrzypiąca wersalka, obita wyblakłym materiałem w zielonobiałe paski.

Jedyną rzeczą, jaka przyciągała uwagę w tym niezbyt ciekawym mieszkaniu, była lalka. Lalka nazywała się Rosemarie i była oczkiem w głowie babci. Miała jasną, porcelanową cerę i długie, ciemne włosy, opadające gęstymi falami na jej wąskie ramiona, przykryte bufkami białej, jedwabnej sukienki z koronką. Ogromne oczy koloru soczystego błękitu patrzyły wprost przed siebie, spoglądały spod długich rzęs. Trzeba przyznać, że Rosemarie była zachwycająca. Nic dziwnego, kosztowała fortunę. Babcia dostała ją w prezencie ślubnym od jakiejś bardzo bogatej krewnej. Od razu zakochała się w nowym nabytku.

Gdy byłam dzieckiem, bardzo chciałam bawić się Rosemarie. Babcia jednak nigdy nie pozwalała mi jej dotykać. Czasem tylko, kiedy miała dobry humor, zdejmowała lalkę z kredensu i ściskając ją ostrożnie podstawiała mi ją do ręki. Ja wówczas mogłam delikatnie pogłaskać jej ciemnie włosy. Pamiętam, że były bardzo miękkie i przyjemne, dużo bardziej niż moje. Tak samo jak babcia byłam oczarowana porcelanową laleczką. Z czasem jednak zaczęłam nabierać dystansu. Dziwiłam się, dlaczego babcia dba o tą kukiełkę bardziej niż o siebie samą. Poza tym, Rosemarie była jakaś dziwna. Jej spojrzenie było bardzo ludzkie. Czułam się niesamowicie nieswojo, gdy przeszywała mnie swoim głęboko błękitnym wzrokiem.

Raz nocowałam u babci. Rodzice wybrali się na wesele, a mnie zawieźli do małego domku w lesie. Prosili babcię, by ta przyjechała do nas na noc, ale ona nie chciała, uparcie się przed tym broniła. Położyłyśmy się wcześnie. Spałyśmy razem na starej wersalce, sprężyny trzeszczały za każdym razem, gdy tylko się ruszyłam. Nie byłam do tego przyzwyczajona i nie mogłam spokojnie zasnąć. Denerwowało mnie chrapanie babci i skrzypienie tej wersalki. Postanowiłam więc wstać. Pomyślałam, że fajnie byłoby pobawić się Rosemarie. Stanęłam na taborecie i próbowałam dosięgnąć lalki. Jednak wtedy usłyszałam za sobą stłumiony huk, ktoś pociągnął za moją koszulę nocną. Spadłam z taboretu i nabiłam sobie guza. Narobiłam niezłego hałasu, więc i babcia się obudziła. Na początku była zła, lecz po chwili objęła mnie i zaczęła głaskać po włosach. Tłumaczyła, że Rosemarie nie lubi gdy ktoś niepokoi ją w środku nocy.

Pamiętam też, jak kupiłam babci na urodziny szklanego pieska. Miałam wówczas 13 lat. Zawiązałam mu różową wstążkę wokół szyi i wcisnęłam tabliczkę czekolady w przerwę między ogonem, a jego grzbietem. Piesek wyglądał uroczo. Babcia chyba się ucieszyła i od razu postawiła go na kredensie, tuż obok Rosemarie. Wyszłyśmy do sąsiedniej izby, by pokroić szarlotkę, która tego dnia miała pełnić rolę tortu urodzinowego. Chwilę później usłyszałam głośny trzask. Wbiegłyśmy do pokoju i wtedy ujrzałam mój prezent dla babci, słodkiego, szklanego pieska, roztrzaskanego na podłodze. Milion kawałków delikatnego szkła przewracało się po panelach, a ja stanęłam jak wryta i miałam w oczach łzy. Cóż, był to pewien cios dla dziecka, które miało szczerą chęć sprawić babci przyjemność.

Potem słyszałam, jak babcia i mama się kłócą. Nie rozumiałam o co. Słyszałam tylko jak babcia wykrzykuje coś o szatanie, o piekle i opętaniu. Chciałam spytać babcię, o co jej chodziło. Ta jednak powiedziała tylko:

- Kochanie, lepiej będzie dla ciebie, żebyś tu już nigdy więcej nie przychodziła. Ona cię nie akceptuje, przykro mi.

Nie wiedziałam, o kim mówiła babcia, lecz nie chciałam się w to wgłębiać. Zrodził się we mnie bunt i uczucie poniżenia. Babcia, moja kochana babcia nie chciała mnie już więcej widzieć. Odwróciłam się i odeszłam. Mama także obraziła się na nią. Już nigdy więcej nie przyjechałyśmy do tego domku w lesie.

Cóż, aż do niedawna. W zeszłą sobotę dowiedziałyśmy się, że babcia zmarła. Jej sąsiad znalazł ją nieżywą w jej domu i od razu zadzwonił do mojej mamy, a ona do mnie. Podjechałam po mamę i prosto do lasu, w którym stał domek babci. Widok niesamowicie chudej, wyniszczonej staruszki wzbudził we mnie żal. Nie potrafiłam jednak po niej płakać.

Znalazłyśmy list pożegnalny. Babcia wiedziała, że umiera. Liścik był raczej krótki. Pisała tam, że czuje się bardzo samotna. Że oddaje swoje ostatnie oszczędności (nie było ich wiele, nędzne grosze zawinięte w ręcznik, schowane pod materacem) przekazuje kościołowi, na ręce proboszcza jej parafii. Że chciałaby, aby pochowano ją wraz z jej ukochaną lalką Rosemarie, ponieważ ‘’tylko ona dotrzymywała mi towarzystwa przez ostatnie lata mojego życia’’.

Dlaczego chcesz ją zabrać do grobu? – pomyślałam ironicznie – Być może ona chce jeszcze żyć, a ty już teraz pakujesz ją do trumny.

Pogrzeb odbył się trzy dni później. Babcia, tak jak chciała, miała przy sobie swoją kochaną laleczkę. Osobiście tego dopilnowałam. Wrzuciłam kukłę do trumny, zanim osunięto ją na dno ciemnej dziury i posypano piaskiem.

Dlatego tak bardzo się przeraziłam, gdy nazajutrz znalazłam Rosemarie, leżącą w drzwiach do mojego pokoju.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

troszkę poderżnięte z Annabelle...
Odpowiedz
Super historia, przydałaby się druga część ;)
Odpowiedz
koniecznie :)
Odpowiedz
Skojarzyło mi się z Annabelle :)
Odpowiedz
Świetne opowiadanie! Mega ciekawe, trzymające w napięciu. Aż żal, że tak szybko się czyta.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje