Historia

Kentril

gabi100super 2 7 lat temu 1 014 odsłon Czas czytania: ~10 minut

INSTRUKCJA:

tą creepypastę nie czyta się jak inne, od góry do dołu, wszystko jest ponumerowane z jednego powodu: to ty wpływasz na creepypstę, jak? Dokonując wyborów. Musisz tylko przeczytać numer 1. i wybrać jedną z opcji, a potem iść do części historii z numerkiem odpowiedzi jaki wybrałeś. Przykładowo, jeśli wybrałeś opcje 3, zjedź w dół i przeczytaj opcje 3. Mam nadzieję że rozumiesz. Więc powodzenia.

1. Jest późno, nawet nie wiesz która godzina, czas nie ma dla ciebie znaczenia. Siedzisz za biurkiem i obracasz policyjną odznakę w palcach czekając na coś ciekawego. Nagle rozlega się dzwonek do drzwi

-otwarte- mówisz, wchodzi wysoka kobieta o czarnych włosach, w czarnej dopasowanej sukience i czerwonym również dopasowanym żakiecie, kobieta siada na krześle przed twoim biurkiem i mówi

-witam, czy pan detektyw Pierce?-

-tak, tak to ja, o co chodzi?-

-mój brat jest... jak to ująć, chory psychicznie, jest w szpitalu psychiatrycznym św. Teresy i od dwóch miesięcy nie dostaje żadnych informacji o nim a szpital jest zamknięty.-

-więc?-

-chciałabym żeby pan sprawdził co w tym szpitalu się odbywa-

-dobra, jak pani brat wygląda? Żebym mugł go znaleść-

-nazywa się Joe, Joe Roberts, ma błękitne oczy i bląd włosy, nemal białe-

-ma jakieś znaki szczegulne?-

-tak ma, małą ale widoczną bliznę na prawym policzku-

-dobrze pozostaje tylko kwestja zapłaty, ile pani oferuję?-

-a ile pan chcę?-

2. 500 $

3. 1000$

2. Kobieta się uśmiecha

-to przystępna cena, zgoda- kobieta płaci i wychodzi. Ubierasz płaszcz i idziesz do samochodu. Po dwóch godzinach jesteś na miejscu, przyglądasz się bramie szpitala św. Teresy, zamknięte, ale zauważasz szparę w kratach, spoglądasz w górę, mór otaczający szpital też nie jest wysoki.

Co robisz?

4. Przechodzisz przez szparę.

5. przeskakujesz przez mór.

3. Kobieta robi ponętną minę i rozpina jeden guzik żakietu ukazując więcej ciała i mówi seksownym głosem

-zgodziłby się pan na 500?-

6. -zgoda-

7. -nie, 1000 albo nic z tego.-

4. -Chyba się przecisnę- mówisz sam do siebie, zaczynasz powoi przeciskać się przez kraty. Upadasz na ziemię słysząc dźwięk drącego się materiału, wstajesz szybko i patrzysz na płaszcz

-kurwa- mówisz gdy zauważasz nowopowstałą dziurę w twoim płaszczu. Idziesz brukową ścieżką do wejścia, drzewa nie mają liści, wyglądają jak z horroru, ale w końcu jest jesień. W końcu dochodzisz do wielkich drzwi wejściowych, próbujesz je otworzyć

-oczywiście, zamknięte- mówisz. Zauważasz dużą cegłę, okna nie są zbyt wysoko

"albo" myślisz sobie

"okrążę cały szpital, na pewno musi być gdzieś boczne wejście".

Co robisz?

8. Wybijasz cegłą okno i wchodzisz

9. Okrążasz szpital w poszukiwaniu bocznego wejścia.

5. Bierzesz duży rozbieg i przeskakujesz mór ze zwinnością kota. Idziesz brukową ścieżką do wejścia, drzewa nie mają liści, wyglądają jak z horroru, ale w końcu jest jesień. W końcu dochodzisz do wielkich drzwi wejściowych, próbujesz je otworzyć

-oczywiście, zamknięte- mówisz. Zauważasz dużą cegłę, okna nie są zbyt wysoko

"albo" myślisz sobie

"okrążę cały szpital, na pewno musi być gdzieś boczne wejście".

Co robisz?

8. Wybijasz cegłą okno i wchodzisz

9. Okrążasz spital w poszukiwaniu bocznego wejścia

6. Kobieta uśmiecha się seksownie i kładzie na biurko 500$ mówiąc

-dziękuje- i wychodzi powiewając czarnymi włosami. Ubierasz płaszcz i idziesz do samochodu. Po dwóch godzinach jesteś na miejscu, przyglądasz się bramie szpitala św. Teresy, zamknięte, ale zauważasz szparę w kratach, spoglądasz w górę, mór otaczający szpital też nie jest wysoki.

Co robisz?

4. Przechodzisz przez szparę.

5. przeskakujesz przez mór.

7. Kobieta nagle poważnieje, zapina guzik zpowrotem kładzie 1000$ na biurko i wychodzi bez słowa. Ubierasz płaszcz i idziesz do samochodu. Po dwóch godzinach jesteś na miejscu, przyglądasz się bramie szpitala św. Teresy, zamknięte, ale zauważasz szparę w kratach, spoglądasz w górę, mór otaczający szpital też nie jest wysoki.

Co robisz?

4. Przechodzisz przez szparę.

5. przeskakujesz przez mór.

8. Bierzesz cegłę leżącą pod twoimi stopami i rozbijasz nią okno, podczas przechodzenia przez rozbite okno poczułeś piekący ból w okolicach nadgarstka, upadasz na podłogę w recepcji z krwawiącym przeciętym do samej kości nadgarstkiem, powoli zaczynasz czuć się słabo ale ból staje się lżejszy. Ogarnia cię ciemność

KONIEC GRY wróć do punktu 1.

9. Zacząłeś powoli okrążać szpital w poszukiwaniu innego wejścia. I rzeczywiście takowe znalazłeś, naciskasz klamkę i ciągniesz drzwi, ale one się nie otwierają

-kurna- mówisz, ale zauważasz coś błyszczącego na drzwiach, tabliczkę z napisem "pchać", naciskasz ponownie klamkę ale tym razem pchasz, drzwi otwierają się bez problemu, śmiejąc się z siebie wchodzisz do budynku.

-Jezu, ciemno tu jak w dupie, oh, i śmierdzi w dodatku- ponownie mówisz do siebie zapalając latarkę, po chwili słabe światło latarki oświetliło źródło potwornego zapachu, był to cieć przecięty na pół, dolnej połowy brakowało, nie mogłeś się powstrzymać, zwymiotowałeś, ręce ci się trzęsą.

Co robisz?

10. Uciekasz.

11. Brniesz dalej w to gówno.

10. Pędem biegniesz do drzwi i próbujesz je otworzyć ale drzwi się nie otwierają, próbujesz otworzyć je z kopniaka ale nic z tego, robisz tylko hałas który chyba ktoś usłyszał bo po korytarzu rozległy się kroki nagich stóp ale nie dwóch, rozglądasz się nerwowo, starasz się zachować zimną krew ale serce galopuje ci jak szalone. Nagle z ciemności wyskakuje stwór z ludzką głową i nogami ale ciałem wielkiego pająka, wszystkie ludzkie części ciała są przyszyte, stwór porusza się szybko. Przez ułamek sekundy dostrzegasz coś niedaleko od ciebie, prawopodobnie rurę.

Co robisz?

12. Podnosisz rurę i walczysz.

13. Dalej próbujesz otworzyć drzwi.

11. Ostrożnie przechodzisz obok ciała i idziesz dalej w głąb mrocznego korytarza. Nic nie słychać tylko twoje kroki, wdeptujesz w coś, świecisz na to latarką, stoisz w wielkiej kałuży krwi, zauważasz też ślady wielu gołych stóp które skręcają wprawo, ale świecący czerwonym światłem napis "recepcja" pokazuje ci żebyś szedł prosto.

Co robisz?

14. Idziesz prosto.

15. Skręcasz w prawo.

12. Z dudniącym sercem rzucasz się do rury przy okazji unikając ataku stwora, łapiesz zakrwawioną rurę i szybko wstajesz, ale bestia zniknęła, rozglądasz się przerażony mocno trzymając rurę przy sobie, za sobą czujesz czyiś oddech, odwracasz się gwałtownie i dosłownie kilka centymetrów od twojej twarzy pojawia twarz potwora ale nie dajesz się wystraszyć, bierzesz zamach i uderzasz potwora prosto w głowę łamiąc przy tym rurę, potwór ucieka z charkaniem a ty spocony bełkoczesz

-co... to kurwa miało... być-

idź do punktu 11.

13. Zignorowałeś rurę i dalej kopałeś w drzwi próbując je otworzyć, poczułeś ciepły oddech na karku, chciałeś się odwrócić ale potwór był szybszy, szybko przebił twój brzuch na wylot wielkim kolcem. Ogarnia cię ciemność.

KONIEC GRY wróć do punktu 1.

14. -Walić to- prychnąłeś i poszedłeś w stronę recepcji. Gdy się do niej dostałeś odór krwi i rozkładu były jeszcze silniejszy, chciałeś zwymiotować ale nie miałeś czym

"miejmy nadzieje że Joe jeszcze żyje" pomyślałeś i ruszyłeś do biurka recepcjonisty mówiąc do siebie

-skoro Joe jest pacjętem pewnie znajdę numer jego pokoju w aktach, tylko jak miał na nazwisko?-

16. Jones.

17. Roberts.

18. Bowles.

15. Ciekawość zwycięża i idziesz tam gdzie prowadzą ślady, dziwny głos mlaskania staje się coraz głośniejszy. Twoim oczom ukazują się drzwi z napisem "STAFF".

Co robisz?

14. Rezygnujesz.

19. Wchodzisz.

16. Przeszukujesz całe akta w poszukiwaniu nazwiska "Jones", ale takiego nazwiska nie ma w aktach, stukasz się w głowę szepcząc

-jak on się nazywał?-.

17. Roberts.

18. Bowles.

17. -Jest! Pokój numer 12, pierwsze piętro- wykrzykujesz znajdując teczkę, powoli suniesz do schodów, światło z o dziwo działającej windy przykuwa twoją uwagę

-dobra, to jest dziwne- mówisz śmiejąc się nerwowo.

Co robisz?

20. Jedziesz windą.

21. Idziesz schodami.

18. -Kurwa! Nie ma! Pierce skup się- krzyczysz dając sobie siarczystego plaskacza

-jak on się nazywał?-, nagle dostajesz olśnienia

-no tak Roberts-

idź do numeru 17.

19. Drzwi powoli otwierają się ze zgrzytem, twoim oczom ukazuję się mały pokoik, rozglądasz się z ciekawością, nic tu nie ma oprucz dużej ilości krwi, nagle z hukiem coś spada, szybko się odwracasz,

-cholera, kolejne ciało... zaraz, co to jest?- wyciągasz lekko ubrudzoną krwią kartkę z pod doktorskiego kitla i zaczynasz czytać "Co ja zrobiłem, Kentril wydostał się z klatki i jest gdzieś w wentylacji. To moja wina, ja go stworzyłem, ale nie wiedziałem, myślałem że zachowam nad nim pełną kontrole ale ta istota jest inteligentniejsza od jakiegokolwiek naukowca. Słysze go nad moją gł..." reszta notatki jest poplamiona krwią. Zakłopotany drapiesz się po głowię

-co to ma znaczyć? Co to Kentril?- powoli zaczynasz się wracać ale wielka istota z ludzką głową i ośmioma ludzkimi nogami przyszytymi do korpusu wielkiego pająka zagradza ci drogę, stoisz nieruchomo, nie możesz ruszyć niczym ze strachu, ale to działa bo potwór odszedł a ty pędem ruszyłeś w stronę recepcji, biegnąc dyszacym głosem powiedziałeś sobię

-teraz już wiem co to Kentril-. Gdy dostałeś się do recepcji odór krwi i rozkładu były jeszcze silniejszy, chciałeś zwymiotować ale nie miałeś czym

"miejmy nadzieje że Joe jeszcze żyje" pomyślałeś i ruszyłeś do biurka recepcjonisty mówiąc do siebe

-skoro Joe jest pacjętem pewnie znajdę numer jego pokoju w aktach, tylko jak miał na nazwisko?-

16. Jones.

17. Roberts.

18. Bowles.

20. -Skoro winda działa to dlaczego nie zkorzystać- powiedziałeś wzruszając ramionami i wszedłeś do windy, nacisnąłeś guzik i pojechałeś. Nagle winda się zatrzymała i poleciała w dół razem z tobą. Ogarnia cię ciemność.

KONIEC GRY wróć do punktu 1.

21. -Jednak pójdę schodami- powiedziałeś idąc w strone schodów. Kiedy byłeś na miejscu za drzwiami dało się usłyszeć głos szesnastoletniego może pietnastolentniego chłopaka, mówił w kółko

-on idzie, on idzie, on idzie...-, z ulgą pukasz w drzwi i mówisz

-hej, Joe, to ty?-

-dźwięk go przyciąga, dźwięk go przyciąga, dźwięk go przyciąga- chopak mówi szeptem, zdziwiony pytasz

-kogo?-

-Kentrila, Kentrila, Kentrila-

-uspokój się, zaraz cię stąd wyciągnę- mówisz spokojnym tonem ale chłopak ci nie odpowiada.

Co robisz?

22. Próbujesz otworzyć drzwi siłą.

23. Próbujesz sforsować zamek.

22. Dajesz porządnekgo kopniaka w drzwi ale one ani drgną, narobiłeś tylko hałasu który przestraszył chłopaka bo zaczął krzyczeć

-stop! Stop! Stop!- czujesz gorący oddech na twoim karku, czujesz że Kentril cię podnosi, jedyne co potem czujesz to ostry ból pleców po mocnym kontakcie ze ścianą wywołanym rzutem potwora, powoli się podnosisz ale Kentril jest za szybki, jego ludzkie nogi przyszyte do ciała pająka szybko się poruszają ale ludzka głowa również przyszyta lata na wszystkie strony co morze znaczyć że potwór jest ślepy, kiedy odzyskujesz pełną świadomość tego co się dzieję zauważasz że Kentril próbuję otworzyć drzwi od pokoju chłopaka, słyszysz też że Joe krzyczy, zauważasz też koło siebie ciało policjanta który trzyma strzelbę, zwinnym rychem ją podnosisz i krzyczysz do Kentrila

-ty, ptasznik! Zostaw chłopaka w spokoju, choć do mnie!- Kentril najwyraźniej to usłyszał bo już biegł w twoją stronę, jednak ty okazałeś się szybszy, dało się usłyszeć wielki huk strzału a potwór padł na ziemię jeszcze podrygując lekko, rzucasz broń na bok podbiegasz do potwora i krzyczy do jego ciała

-TAK! I kto jest lepszy!-, podchodzisz ponownie do drzwi pokoju w ktorym siedział Joe, kolejny kopniak rozwalił drzwi, wchodzisz do środka, w kącie pokoju siedział skulony chłopak o niemal białych włosach w nie zawiązanym kaftanie bezpieczeństwa, podchodzisz do chłopca wolnym krokiem mówiąc

-witaj Joe, jestem policjantem, zabiorę cię stąd, wszystko będzie dobrzę-

-dobrze, dobrze, dobrze- chłopak tylko przez cały powtarzał to jedno słowo, podniosłeś go i poprowadziłeś do wyjścia. Na następny dzień do twojego gabinetu przyszła ta sama kobieta tylko tylko tum razem miała na sobie czerwoną miniówkę, złoty naszyjnik i ten sam czerwony żakiet, podeszła do ciebie i czulę pocałowała w usta, gdy skończyła rzekła

-dziękuje za uratowanie brata-

-to moja praca-, kobieta usiadła na biurku i powiedziała bardo seksownym głosem

-robi pan coś dziś wieczorem?-

-nie, a co?-

-moglibyśmy się spotkać-, wzruszasz ramionami i odpowiadasz

-nie ma sprawy-.

BRAWO UDAŁO CI SIĘ żeby poznać inne zakończenie wróć nr1.

23. Wyciągasz z kieszeni dwie igły i wkładasz je w zamek, po krutkim czasie drzwi się otwierają, wchodzisz do środka, w kącie pokoju siedzi skulony chłopak o niemal białych włosach w nie zawiązanym kaftanie bezpieczeństwa, podchodzisz do chłopca wolnym krokiem mówiąc

-witaj Joe, jestem policjantem, zabiorę cię stąd, wszysko będzie dobrzę-

-dobrze, dobrze, dobrze- chłopak tylko przez cały czas powtarzał to jedno słowo, podniosłeś go i poprowadziłeś do wyjścia. Przechodząc przez recepcje nie wiadomo skąd pojawił się potwór z ludzką głową i nagami przyszytymi do ciała pająka, potwór stał dosłownie przed nimi, chłopak coś szeptał, zbliżyłeś się do niego i usłyszałeś co Joe szepczę

-dźwięk go przyciąga, dźwięk go przyciąga, dźwięk go przyciąga-, nagle coś ci się przypomniało, w kieszeni płaszcza miałeś butelkę wiski, wyciągnąłeś ją i cisnąłeś mocno za siebie, butelka rozbiła się o biurko recepcjonisty, potwór szybko tam pobiegł.

Co robisz?

24. Wychodzisz przez główne wyjście.

25. Wychodzisz przez boczne wyjście.

24. Podchodzisz powoli z chłopakiem do wyjścia głównego na szczęście w dziurce jest klucz, powoli go przekręcasz, drzwi same się otwierają i uciekasz razem z chopcem. Na następny dzień do twojego gabinetu przyszła ta sama kobieta tylko tylko tym razem ma na sobie czerwoną miniówkę, złoty naszyjnik i ten sam czerwony żaket, podeszła do ciebie i czulę pocałowała w usta, gdy skończyła rzekła

-dziękuje za uratowanie brata-

-to moja praca-, kobieta usiadła na biurku i powiedziała bardo seksownym głosem

-robi pan coś dziś wieczorem?-

-nie, a co?-

-moglibyśmy się spotkać-, wzruszasz ramionami i odpowiadasz

-nie ma sprawy-.

BRAWO UDAŁO CI SIĘ żeby poznać inne zakończenie wruć nr1.

25. Postanawiasz wrócić do wyjścia bocznego ale Joe upadł, nie był to upadek z hukiem ale wystarczył żeby zwabić potwora, w ułamku sekundy Joe już nie żył przecięty na pół, ciebie spotkał ten sam los. Ogarnia cię ciemność.

KONIEC GRY wróć do punktu 1

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Lubuje się w interakcjach, cóż mogę napisać... Czytający ma szeroką gamę wyboru, co cieszy, jedyne co smuci to niedociągnięta literówka i do niej się przyczepię. I pomysł faktycznie ciekawy.
Odpowiedz
Pomysł ciekawy, ale niestety DUŻO błędów ortograficznych i interpunkcyjnych...
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje