Historia

Winda

scaryguy 15 7 lat temu 8 754 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Jak na co dzień wracałem po południu z pracy. Po wejściu do bloku skierowałem się do windy. Tej typowej, szarej polskiej windy. Przez prostokątne okienko świeciło się światło, była na parterze. Po chwili znalazłem się w środku tego małego, zniszczonego przez czas pomieszczenia. Odruchowo wcisnąłem przycisk z numerem 4. Zwykle przycisk ten zaczynał świecić, tym razem jednak nic się nie stało. Zacząłem więc wciskać go raz drugi, trzeci, dopóki drzwi się nie zamknęły i winda ruszyła ociężale do góry. Lampka się spaliła - pomyślałem. Byłem zbyt zmęczony, by głębiej się nad tym rozwodzić, więc po prostu stałem i czekałem, byleby tylko stamtąd wyjść i udać się prosto do mieszkania, odpocząć. Jednak winda jechała dłużej niż zwykle. Kiedy podniosłem głowę zaniepokojony, zaczęła się zatrzymywać, a moim oczom ukazały się drzwi, których nigdy wcześniej nie widziałem. Były bardzo zniszczone, przerdzewiałe. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale mimowolnie pchnąłem je, żeby zobaczyć gdzie się znalazłem. To co zobaczyłem wryło mi się w czaszkę jak stara śruba... Moje uszy dudniły od dźwięku przypominającego uderzanie młotkiem w blachę, słyszałem mężczyznę wrzeszczącego na zapłakaną kobietę, przez to wszystko przeplatały się wesołe melodie płynące z jakiegoś starego radia... Całe piętro było ciemne i zruinowane, ściany pokryte drucianą siatką, z podłogi widniały wydarte dziury... Jedyne światło padało z windy, w której stałem sparaliżowany strachem. Nagle klamka w obdrapanych, zgniłych drzwiach, na które padał snop światła zaczęła się szarpać, więc w panice puściłem drzwi windy i zacząłem całą dłonią uderzać w przycisk z numerem 4, który tym razem się zapalił. Zanim drzwi się zatrzasnęły, ujrzałem przez ułamek sekundy potwornie chudego, nagiego, bezwłosego, przeraźliwie dyszącego.. człowieka(?) kulejącego panicznie w moją stronę. Winda ruszyła w dół. Na przerdzewiałych drzwiach dojrzałem niewyraźny numer 7. Później pojawiły się drzwi z numerem 6.. 5.. 4.. i winda się zatrzymała. Czwarte piętro. Bez oporu pchnąłem drzwi i ruszyłem w stronę swojego mieszkania. Wyjąłem pęk kluczy, wsadziłem właściwy do zamka, przekręciłem, zamek szczęknął. Drzwi się otworzyły, wszedłem do środka, zamknąłem za sobą drzwi. I teraz jestem tutaj. Mija już ósma godzina i nadal nie mogę zrozumieć co się stało. Strach mnie paraliżuje. Boję się wyjść. Nawet do toalety. Co to było? Błagam powiedzcie mi co to było? Gdzie ja się znalazłem? Dlaczego? Może powiecie, że przesadzam? Może wpadam w jakieś paranoje.. Ale.. W tym budynku.. Jest tylko 6 pięter.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

eee moim zdaniem : były dziury bo nie opapowane światła nie było bo nie zdążyli zrobić chłop bił babę bo to był odcinek " nasz nowy dom " i baba zapomniała kupić papę podsumowanie : jakim można być deadem żeby nie zauważyć że budują nowe piętro !
Odpowiedz
Moja ulubiona creepypasta i odnoszę wrażenie,że ktoś się Silent Hillem inspirował :)
Odpowiedz
Cóż, chyba w każdej starej polskiej kamionce jest strych, który zwykle oznacza się jako ( jak w tym przypadku ) 7 i przeważnie nie nazywa się tego miejsca "piętrem", ale opowiadanie jest OK
Odpowiedz
wtf
Odpowiedz
To był outlast :D
Odpowiedz
Całkiem dobre
Odpowiedz
Dobre <3
Odpowiedz
fajne (9/10)
Odpowiedz
A mnie się podoba. Zresztą to pierwsza Creepypasta, jaką odsłuchałam. ;)
Odpowiedz
Typowe, iż tak to ujmę. Mało ciekawe. Nie ma w sobie tego ,,dreszczyku''. Cóż, za pewne wiele istot ludzkich się ze mną nie zgodzi, jednakże trudno. Trudno, mam własne zdanie co do powyższej historii. Może gdyby była bardziej rozbudowana, posiadała dużo więcej szczegółów, hm. Kto wie. Może wtedy, byłaby dość interesująca, aby w sposób pozytywny ją ocenić.
Odpowiedz
Fajne 10/10 napisz co zrobiłeś dalej kto chce klika like :)
Odpowiedz
zaginione piętro napewno
Odpowiedz
na pewno nie piekło , bo jest na dole a nie na górze ;)
Odpowiedz
Średnie
Odpowiedz
yyy ok.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje