Historia

Ta Jedyna

pariah777 1 7 lat temu 1 014 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Leży na kanapie. Mój Aniołek. Jej ciało – arcydzieło! Tak długo czekałem na ten moment... Oplatam ją palcami, dotykam każdego skrawka, dokładnie wyczuwając drzemiącą w niej perfekcję. On tego nie dostrzegał. Traktował ją jak każdą inną, jak zabawkę, którą można wyrzucić, gdy się znudzi. Nie mogłem już na to dłużej patrzeć. Jego triumfalne uśmieszki i jej cierpienia doprowadzały mnie do szału. Bóg popełnił błąd, pozwalając, by spoczęła w ramionach złego chłopaka. Wziął, wykorzystał i zbezcześcił – ale tutaj jego rola się skończyła. Bo wkroczyłem ja. Wystarczył moment jego nieuwagi i gotowe.

Ale on nie potrafił pogodzić się z utratą. Nachodził nas. Zagroził policją. Wtedy coś we mnie pękło. W okamgnieniu jego łzy wściekłości zamieniły się w czerwień. Nawet nie zdążyłem uchwycić tego, co miało miejsce. Dopiero po chwili zrozumiałem. Widok krwi spływającej z mojego Aniołka napełnił mnie dumą. Jego krwi. Cała była nią pokryta. Jakby wdrapała się w jego trzewia i zażyła tam kąpieli.

Nie ukryłem ciała. Nadal tam leży, w przedpokoju. W towarzystwie posoki i wybitych zębów. Nie mam na to czasu. Są ważniejsze rzeczy. Teraz, gdy to piszę, serce wali mi jak szalone. Oto zaraz będę mógł skonsumować moją miłość. I nikt nie stanie mi na drodze. Niechże ten zapis będzie symbolem mojego triumfu! A teraz... Dłużej się powstrzymywać już nie mogę...!

Coś jest nie tak. Czy mogłem się mylić? Jak? Dlaczego? Nie tak to sobie wyobrażałem. Ona... ona... nie, nie, nie. Dla niej już za późno. Za długo była w szponach tego tyrana. Jej jęki przekłuwają moje serce! Gdzie jest piękno? Ani śladu! Porażka. Co on z nią zrobił!? Zdeformowana. Poskręcana. Kiedy... kiedy to się stało!? Czy wtedy, gdy straciłem na moment panowanie nad sytuacją? A potem byłem zbyt ślepy, by to zauważyć? Tak, na pewno! Popełniłem błąd. Błąd, który zamierzam naprawić.

Idę teraz ulicą. Mijają mnie ludzie. Zbyt zabiegani, by zwrócić na mnie jakąkolwiek uwagę. Zostawiłem ją. Obok jego truchła. Muszę o nich zapomnieć. Trzeba się skupić na tym, co będzie, na przyszłości. Błądzę oczyma w poszukiwaniu tej jedynej. Tej prawdziwie jedynej. Słyszę – to ona! Intuicyjnie podążam za dźwiękiem. Aż w końcu widzę. Rozpala się we mnie gniew. Kolejny „on”, który stanie mi na drodze. Kolejny błąd Boga. Ale też czuję pożądanie. Chcę ją mieć. To mój Aniołek. Na razie spoczywa w złych ramionach, ale to się zmieni.

Będę go obserwował. Poczekam, aż skończy. Poczekam na chwilę nieuwagi. Na zamieszanie. A wtedy... Jeden sprawny ruch – potem szybkie zanurkowanie w mroki bocznej alejki – i nie pozostawię mu nic prócz otwartego futerału na gitarę wypełnionego drobniakami od przechodniów.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Ani to slabe ani to dobre ani to srednie
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje