W starym domu

Dodane przez: damian95, 14.06.2013, 07:57
Reklama:
Ja zawsze lubiłem zwiedzać stare, opuszczone domy. Od znajomego dowiedziałem się, że niedaleko jest opuszczona chata z 1907r. Takiej okazji nie można przegapić. Poprosiłem swoich znajomych, żeby mi towarzyszyli- ja za dużo horrorów oglądam by być w takim miejscu samemu. Po drodze na miejsce kumpel- ten sam, od którego dowiedziałem się o tym miejscu- opowiedział historię, która wydarzyła się rzekomo 15 lat temu w tamtym domu. Brzmiała ona mniej więcej:
„ W deszczowy dzień grupa młodych ludzi wybrała się do opuszczonego domu, w którym niby straszyło. Uznali to za dobrą zabawę. Alkohol umilił im pobyt. Bawili się tak dobrze, że postanowili tam zostać przez całą noc. Około godziny 24 policja dostała zgłoszenie od jednego z chłopaków, by przyjechali do tamtego domu. Gdy tam dojechali usłyszeli straszne krzyki. W środku na górze znaleźli zmasakrowane 3ciała. Krew zajmowała prawie całą podłogę, a na ścianie krwią narysowane były sceny śmierci każdego z nich. Rozprucie ciał nożem musiało być straszną śmiercią. Na poddaszu znaleziono dwie pary rąk i jedną nogę przywieszoną za sznurek do dachu- należały prawdopodobnie do innych imprezowiczów- reszty ich ciał nie znaleziono do dziś. Po przeszukaniu budynku w piwnicy znaleziono młodą dziewczynę- była żywa. Na sam widok policji podbiegła do funkcjonariuszy licząc na pomoc. Zemdlała, cała zapłakana. Następnego dnia opowiadała brednię o zjawie dziewczyny, która zabijała jej kolegów. Twierdziła też, że widmo ją odnajdzie i zabiję. Dziewczyna została wysłana do szpitala psychiatrycznego. Przez 3 dni nic nie jadła ani nie piła. Czwartego dnia popełniła samobójstwo dźgając się widelcem w brzuch parę razy. „
Durna historia- pomyślałem –pewnie chce mnie nastraszyć. Słońce za 30 minut zajdzie.
Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Dom stał na skraju lasu i sprawiał wrażenie posępnego. Zacząłem robić zdjęcia- wg mnie ciekawie wyglądają takie miejsca. Weszliśmy do środka. Ściany poobdrapywane z farby, okna stare drewniane, powybijanie szyby. Drzwi w środku nie było, tylko te frontowe. Weszliśmy na piętro. Po głowie ciągle chodziła mi myśl, iż ta historia była prawdziwa to sceny śmierci rozegrały się w jednym z tych pokoi. Rozeszliśmy się na różne kierunki. Po chwili usłyszałem krzyk. Pobiegłem do pokoju obok, do przyjaciela, który krzyknął.
-Co się stało- spytałem.
-Nic. Tylko wydawało mi się, że słyszę glos, a jak się odwróciłem za siebie niczego nie było. Już miałem iść i odwracając się w stronę drzwi, kątem oka w rogu ściany ujrzałem dziewczynę, raczej jej ducha.
- Tak jasne- odparł trzeci znajomy, ( który nawet nie wiem, kiedy wszedł do pokoju.)
- No przecież nie zmyślam. Dziewczyna była ładna, lecz gdy w jednej chwili ruszyła ku mnie zmieniając się w potwora o rozkładających się zwłokach stała się przerażająca. Wtedy krzyknąłem.
-Jasne, nie ćpaj w domu- Powiedziałem.- Powinniśmy się już zbierać. Myślałem, że będzie ciekawiej.
Gdy schodziliśmy po schodach było już dość ciemno. Dobrze, że zrobiłem już parę fotek, bo teraz to by nie wyszły, przy takim półmroku.
Nagle zobaczyłem, że zjawa, którą opisywał Maciek stoi na samym dole. To znaczy, że nie zmyślał. W mgnieniu oka pojawiła się obok nas i zrzuciła ze schodów- na szczęście nie staliśmy wysoko. Teraz jej ładna twarz zmieniła się w pysk, umarłego potwora- czarne oczy, jakby pozbawione białek. Gnijąca skóra. W ustach zakrwawione zęby.
-Długo czekałam aż zejdziecie.- Wymamrotała, a każde słowo było niczym igła wbijana w skórę.
Zniknęła. Na nieszczęście Maciek też. Usłyszeliśmy krzyk gdzieś na górze.
- Musimy po niego wrócić- powiedziałem.
- Nie ma mowy.- Krzyknął Arek i wybiegł z budynku.
Strasznie się bałem. Wszedłem na górę i zobaczyłem jak ciało leży na podłodze. Jego brzuch został rozcięty a zjawa jakby gryzła jego twarz. Po chwili zębami zerwała z jego twarzy skórę. Zauważyła moją obecność. Duch pojawił się obok mnie. Poczułem jak rozrywa mi skórę na lewej ręce.
Nagle pokazało się znacznie więcej upiorów. Razem było ich około 15. Zaczęły szarpać moje ciało.
Ból był niesamowity. One tak jakby się ze mną bawiły- stawką było życie. Usłyszałem sygnał wozu policji. Wyrwałem się z uścisków i ostatkiem sił pobiegłem do drzwi na dole. Policja wbiegła a za nimi Arek- Dobrze, że ją wezwał. W drodze na komisariat dowiedziałem się, że w tym domu znaleziono w sumie 16 ciał.
Od tamtego wydarzenia, co noc miałem koszmary. Śmierć mojego kolegi dokonała się prawie na moich oczach.
Paru moich znajomych poszło tam 2 tygodnie później. Zrobiło parę zdjęć. Gdy je oglądałem i przybliżyłem na jedno okno to zamurowało mnie. W oknie słały duch tej dziewczyny i Arka. Oboje na twarzach mieli uśmiech, szalony uśmiech, jakby rządzy krwi.
Rozległ się głuchy dźwięk telefonu.
-Halo- odebrałem.
Był to policjant, który poinformował mnie o tym, że mam się stawić na komisariacie. Maciek-ten, z którym byłem w opuszczonym domu od rana był w szoku i mówił coś w stylu: „dopadnie nas wszystkich. Czego ona od nas chce? ” Potem w swoim pokoju powiesił się. Byłem wstrząśnięty. Nie powiedziałem policji o zjawach. Wychodząc z komisariatu ujrzałem ją, daleko pod drzewem.
Uśmiechała się do mnie, tym swoim uśmiechem pełnym żądzy mojej śmierci.
Oceń:
7
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!