Recenzja

Omen: Początek - Recenzja

Aleksandra Murat 1 1 miesiąc temu 667 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Klasztory skrywające straszne tajemnice, nawiedzone sierocińce i siostry zakonne wykonujące rozkazy samego szatana to mocno eksploatowane w horrorach motywy. Zakonnica Corina Hardego, Egzorcyzmy siostry Ann Daniela Stamma, czy nawet chwalona za oryginalny pomysł Siostra Śmierć nie rozczarowują większości widzów, lecz daleko im do miana arcydzieł grozy. Co sprawia więc, że Omen: Początek bazujący na dobrze znanych motywach wnosi do tego gatunku powiew świeżości?


Reżyserski debiut pełnometrażowy Arkashy Stevenson sięga do genezy zła, które dotknęło rodzinę Thornów, zanim przyjęli do swojej rodziny Damiena będącego wcieleniem antychrysta. Omen: Początek przedstawia, jak doszło do narodzin dziecka z piętnem diabła, co jest dobrym uzupełnieniem całej historii, która pomimo świetnego pomysłu i intrygującej fabuły dotychczas nie miała klarownego początku. 

W prequelu filmu przenosimy się do lat 70. XX wieku Widzowie towarzyszą kobiecie o imieniu Margaret, która niebawem ma przyjąć śluby zakonne i poświęcić swoje życie Bogu. W tym celu przenosi z Ameryki do Włoch. Słoneczna Italia nie jest jednak wymarzonym miejscem dla młodej zakonnicy. Kraj tonie w fali protestów studenckich oraz wystąpień antyrządowych. Margaret podczas pobytu w klasztorze uczestniczy w działalności dobroczynnej prowadzonej przez siostry. W jej otoczeniu szybko zaczynają dziać się rzeczy wyjątkowo niepokojące, które wprowadzają całe zgromadzenie w stan histerii. Nowicjuszka odkrywa, że brutalne manifestacje najmroczniejszych znanych człowiekowi sił nie są przypadkowe. Musi stawić czoła nie tylko opętanej żądzą władzy matce przełożonej, ale także własnemu przerażeniu, które podąża za nią krok w krok. Jedyną osobą życzliwą dziewczynie jest ojciec Brennan, ale nawet on nie może zmierzyć się z siłami tak trudnymi do pokonania. 

omen-poczatek

Sama fabuła filmu nie jest skomplikowana. Widzowie po obejrzeniu zwiastunów już wiedzą, czego się spodziewać. Co więc czyni go godnym obejrzenia? Przede wszystkim dobrze przemyślany symbolizm. W Omenie nie ma miejsca na tandetne straszaki, Stevenson zamiast nich wprowadza wysmakowaną scenografię. W filmie zobaczymy m.in. demoniczny uśmiech stworzony z elementów kościelnego oświetlenia, który wizualnie pochłania główną bohaterkę. Korzystanie z oryginalnych pomysłów zamiast znanych i lubianych rozwiązań w przypadku Omena sprawdza się świetnie. Bardzo korzystny dla filmu okazuje się też powolny rozwój fabuły. Ten brak pośpiechu sprawia, że widzowie zwracają uwagę na każdy szczegół, a film sprawia wrażenie stworzonego z wielką dbałością o detale. Nawet jeśli historia oparta na powielanych motywach nie straszy wystarczająco, to estetycznie rozpieszcza widza nowym spojrzeniem na horror satanistyczny. 

Nell Tiger Free, aktorka wcielająca się w siostrę Margaret, jest najjaśniejszą gwiazdą nowego Omena. Jej grę cechuje przede wszystkim naturalność, skromność i szczerość. Free reprezentuje grupę aktorów, którzy noszą swoją rolę jak szyty na miarę garnitur – każdy element postaci pasuje do niej idealnie. Kroku dotrzymuje jej Ralph Ineson, znany chociażby z horroru Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii, który bardzo dobrze oddał charakter ojca Brennana. Inne postacie nie są tak atrakcyjne, stanowią jednak znośne tło dla całości. Są obecne w fabule mniej lub bardziej aktywnie, a ich gra wypełnia aktorskie minimum. Ale przecież nie wymagaliśmy niczego więcej, prawda? 

omen-poczatek

Jeśli cenicie sobie filmy, w których reżyser szanuje czas widza, dajcie szansę Omenowi. Arkasha Stevenson udowadnia, że dobrze powielona klasyka bywa przyjemna w odbiorze. Dwugodzinny seans przypomni wam, co kochacie w horrorach najbardziej, a jeśli jesteście fanami serii, da pretekst do powtórnego obejrzenia całości. Dacie się namówić na spotkanie z dzieckiem ciemności? 

Nasza ocena 6
W kilku słowach Młoda Amerykanka służąca Kościołowi w Rzymie, odkrywa mroczny spisek, który kwestionuje jej wiarę i grozi sprowadzeniem zła na świat.
Plusy + seria Omen otrzymała zasłużony początek + świetna pierwszoplanowa rola kobieca + elementy bodyhorroru.
Minusy - nijakie postacie drugoplanowe - zdecydowanie za mało strachu.
Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

W sobotę się wybieram, mam nadzieję, że się nie rozczaruję
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje