Historia

Korytarze

Sarnowy 1 2 lata temu 421 odsłon Czas czytania: ~2 minuty
Obudziłem się obolały w ciasnym, ceglanym pomieszczeniu. Jedynym źródłem światła była stojąca na starym, drewnianym stole lampa naftowa. Nie pamiętałem jak się tu znalazłem, podszedłem do płomienia oświetlającego pomieszczenie. Obok znajdowała się nieduża kartka, na której widniało "20/25000". Położyłem kawałek papieru na swoje miejsce. Czułem duży strach, zbliżyłem się do jedynych drzwi, które mogły wyprowadzić mnie z tego miejsca. Pociągnąłem za metalową, zardzewiałą klamkę i ku mojemu zdziwieniu, przejście okazało się otwarte.
    - Halo? - zawołałem bezmyślnie, ale nie usłyszałem odpowiedzi.
    Wróciłem się po źródło światła, następnie ruszyłem przez drzwi w głąb ciemnego, ceglanego korytarza. Powietrze było duszne. Gdzieniegdzie znajdowały się kałuże brudnej wody, która nakapała tam pojedynczymi kroplami z sufitu. Po około dwudziestu metrach dotarłem do skrzyżowania. 
    - Jest tu ktoś?! - krzyknąłem najgłośniej jak potrafiłem jednak i tak usłyszałem tylko ciszę.
    W tym momencie uświadomiłem sobie, że nie powinienem tak hałasować. W końcu mogłem zostać porwany. Stwierdziłem, że nie będę już się wydzierać. Skręciłem w lewo, okazało się, że i ten korytarz prowadzi do skrzyżowania, kolejny do rozwidlenia i tak w kółko.  Czasami pojawiały się schody w górę lub w dół, kilka razy spotkałem wejścia do pustych pomieszczeń, raz trafiłem na takie, w którym znajdował się taboret. Leżał na nim srebrny klucz.
    - Może się przydać - stwierdziłem. 
    Miałem rację. Po kilkunastu minutach tułaczki trafiłem na metalowe wrota. Dzięki znalezionej rzeczy mogłem otworzyć je i przejść dalej, ale i tak niewiele się zmieniło w tych podziemiach. Czasami słyszałem dziwne charczenie gdzieś z oddali, natrafiałem na pomieszczenia lub korytarze zablokowane przez drzwi z kraty lub metalu. Niektóre pokoje posiadały od tego momentu jakieś dość przydatne rzeczy. Znalazłem między innymi plecak, paliwo do lampy naftowej, butelki czystej wody bez żadnych etykiet, sucharki i srebrne puszki, które zawierały wewnątrz różne owoce, warzywa, mięsa lub ryby oraz białą kredę, która pozwoliła mi zostawiać znaki. 
    Nie wiem ile czasu minęło od kiedy obudziłem się w tamtym pokoju. Na pewno dużo sądząc po tym, że urosła mi już krótka broda, opróżniłem zawartość wielu puszek i butelek, zużyłem mnóstwo paliwa do lampy oraz często natrafiałem na swoje własne znaki. 
    - Boże mam dość! - zawyłem w pewnym momencie. 
    Usłyszałem odległe charczenie, które zaczęło być coraz głośniejsze z każdą chwilą. Poczułem przerażenie znacznie większe, niż wtedy, gdy zaczął się ten koszmar. Zacząłem biec jak najdalej od tego czegoś. Czasami upadałem na ziemię, wbiegałem w zakratowane przejścia.  Zawsze udawało mi się jednak wstać lub się wycofać by dalej uciekać.
    - Zostaw mnie! - zawołałem, kiedy charczenie było niezwykle głośne, a tupot tego kogoś lub raczej czegoś dochodził tuż zza moich pleców.    
    Nagle poczułem przeszywający ból mojej lewej nogi. Rozbiłem lampę i upadłem z głośnym trzaskiem na ziemię. Ostatnie co czułem to przeraźliwy ból, który przeszywał moje ciało.
    Obudziłem się obolały w ciasnym, ceglanym pomieszczeniu. Jedynym źródłem światła była stojąca na starym, drewnianym stole lampa naftowa. Nie pamiętałem jak się tu znalazłem, podszedłem do płomienia oświetlającego pomieszczenie. Obok znajdowała się nieduża kartka, na której widniało "21/25000"...
Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Marna końcówka, która zostawia zbyt wiele możliwości - jak chociażby szczegół, czy ofiara jest ta sama (czyt: 21 ucieczka z dopuszczonych 25 tys.) czy tez jest to ktoś nowy (21 pierwsza ofiara z potrzebnych do czegos 25 tys.) + brak jakichkolwiek wyjaśnień.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje