Ukryty w ciemności

Dodane przez: coldblood, 9.06.2014, 12:30
Reklama:
Problem większości dzieci polega na tym, że boją się zwykłej ciemności. Jest to zrozumiałe, ciemność jest czymś złowrogim, gdyż nie wiemy, co się w niej czai. Nawet zwykły kwiatek, stojący w rogu pokoju, zdaje się przybierać postać krwiożerczej bestii, gdy przytłacza go mrok. Kiedy otacza nas ciemność, jesteśmy zaniepokojeni, ponieważ nie potrafimy dostrzec, co wokół nas się dzieje. A ludzie lubią mieć nad wszystkim kontrolę.

Z moją córeczką było trochę inaczej. Adoptowaliśmy ją niedawno i już wcześniej przy urządzaniu pokoiku dla niej, wraz z żoną byliśmy przygotowani na różne potwory z szafy, czy spod łóżka, wiedzieliśmy, że nie obędzie się bez paru nieprzespanych nocy, przybieganiu do naszego łóżka co chwilę, czy prośby o spanie przy włączonym świetle. Szczególnie po obejrzeniu jakiegoś strasznego filmu, albo usłyszeniu od koleżanki przerażającej historii. Dlatego w pokoju Connie zamontowaliśmy parę migoczących lampek i ponaklejaliśmy świecące w ciemności naklejki.

Dziewczynka na początku była tym wręcz zachwycona. Z niecierpliwością czekała na nadejście wieczoru, by móc zgasić światło i pobawić się lalkami w nastrojowej atmosferze, pokoju pełnym kolorowych światełek.

- Mamo, tato, patrzcie, jestem gwiazdą! – śmiała się, kręcąc niezgrabne piruety w świetle ‘’reflektorów’’.

Był to miły czas, jednak już po tygodniu zauważyłem na ścianie brzydkie pozostałości po zerwanych naklejkach. Zdziwiłem się. Przecież mała była nimi wręcz zachwycona! Nie pytałem jednak o nic, stwierdziłem, że to jej pokój, więc może wprowadzać w nim sama drobne zmiany. Coraz bardziej cichła, zamykała się w sobie. Może zaczynała dojrzewać i uważała takie gadżety za po prostu dziecinne?

Parę dni później z pokoju znikły również lampki nocne, a te wiszące na ścianie przysłonięte zostały grubą tekturą. To wprawiło mnie w naprawdę ogromne zdziwienie. Poszedłem więc do córki i spytałem:

- Co mają oznaczać te zmiany wystroju pokoju?

Connie podniosła wzrok.

- Nie chcę żeby było tam tak jasno. – wyznała.

- Ale dlaczego? – nie potrafiłem tego pojąć – Przecież tak ci się tam podobało.

- Tam jest za jasno!

- Ale.. w czym ci to przeszkadza?

Mała zawahała się i łzy stanęły w jej oczach.

- Ja nie chcę widzieć jego twarzy, gdy przychodzi do mojego pokoju. – powiedziała.

Spojrzałem na córkę z niepokojem. Czyżby odwiedzał ją w nocy jakiś pedofil?

- Kto do ciebie przychodzi? – zapytałem.

- On. Wygląda strasznie, ale lubię z nim rozmawiać. Nie chcę tylko patrzeć na jego ciało, bo chce mi się wymiotować, gdy widzę krew – skrzywiła się.

Sprawa ta zaczęła mnie coraz bardziej przerażać. Jaką krew? Może to tylko koszmary, dręczące moją córkę…

- Jesteś pewna, że ci się to nie przyśniło? – spytałem.

Spojrzała na mnie z oburzeniem.

-Tak! – krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.

Następnej nocy postanowiłem nie spać najdłużej, jak tylko mi się uda. Żona już się położyła, a ja usiadłem w fotelu i czuwałem, uważnie nasłuchując odgłosów z pokoju mojej córki. Po 15 minutach zaczęło to być nużące, sięgnąłem więc po krzyżówkę i zacząłem uporczywie rozwiązywać. Około godziny trzeciej nad ranem, usłyszałem hałas, w pokoju córki. Jakby ktoś rzucał się po jej łóżku. Chwilę potem jakieś szepty i głosy, Connie wyraźnie coś mówiła. Podszedłem więc do drzwi i przysunąłem do nich głowę.

- Nie chcę żebyś tu przychodził. – mówiła moja córka – Ja.. boję się ciebie.

Przełknąłem głośno ślinę. Coś jakby warknęło za drzwiami. Nagle otworzyły się one z impetem, ja opadłem na ścianę. Podniosłem się na nogi, choć lekko mnie zamroczyło. Wpadłem do pokoju córki. Ona jednak wciąż siedziała na łóżku z szeroko otwartą buzią. Wyglądała na przerażoną.

- Tatusiu! – krzyknęła – Nic ci nie jest?

W tym momencie do pokoju wbiegła moja żona, na jej twarzy malowało się zaniepokojenie. Fioletowa żyła na mokrym czole znacząco się powiększyła i pulsowała teraz w rytm drgania jej powiek. Tak mniej więcej wyglądała, gdy była zdenerwowana.

- Co tu się stało? Słyszałam jakiś hałas. – powiedziała.

Spojrzałem na Connie, lecz ona tylko pokręciła ostrzegawczo głową.

- Nic się nie stało, po prostu upuściłem szklankę – odparłem spokojnie.

Chyba ją to uspokoiło, bo uśmiechnęła się tylko do córki, pokiwała powoli głową i wróciła do naszej sypialni. Ja odwróciłem wzrok i patrzyłem na Connie. Jej rozbiegane spojrzenie pochłaniało teraz cały pokój, kawałek po kawałku. Opierała się dłońmi o poduszkę, siedząc na łóżku, do połowy ukryta pod kołdrą. Usiadłem obok niej. Czułem w powietrzu intensywną woń zgnilizny.

- Ty to zrobiłaś? – zapytałem, choć wątpiłem w tak ogromną siłę ośmiolatki.

Pokręciła głową.

- To nie ja, to on. – rzuciła.

- Kim on jest?

- Nie wiem, ale nie jest zły. – Co chwila na mnie zerkała, lecz zaraz przenosiła wzrok na inny obiekt.

- Jak wygląda? – spytałem.

- Jest właściwie cały zalany krwią. – zaczęła – Jego skóra jest bardzo jasna, włosy zarzucone na bok. Ma dziury w policzkach i w klatce piersiowej. Chodzi na czworaka, nogi ma jakby powyginane… A jego szczęka odpada, trzyma się chyba na jednym włosku. Dlatego nie chcę na niego patrzeć. Wolę ciemność, bo wtedy nie widzę go. Wtedy widzę tylko jego bardzo jasne oczy. Był wściekły, gdy nas podsłuchiwałeś. On otworzył te drzwi, a później zniknął.

Poczułem, jak pot spływa powoli po moim karku. Kropelka za kropelką, cienkim ciurkiem… Byłem przerażony, naprawdę. Choć mogłem uznać to za jedynie zwykłe bredzenie dziecka z bujną wyobraźnią. Mówiła to jednak tak poważnym tonem, że byłem przekonany, że to, co słyszę jest najprawdziwszą prawdą.

Wróciłem do swojego łóżka kompletnie wyczerpany. Szybko zasnąłem, jednak dręczyły mnie koszmary. Śniło mi się, że pokiereszowany mężczyzna podchodzi, siada przy łóżku i wpatruje się we mnie. Gdy otwierałem oczy, przez chwilę jeszcze był widoczny, jednak zaraz znikał. Było ciemno, więc nie widziałem go, wyróżniały się tylko niesamowicie jasne oczy. Wszystkie te zdarzenia bardzo mnie przerażały. Skąd wzięło się tu te coś i czy naprawdę istniało? Być może to tylko ostatnie zajście zadziałało tak na moją wyobraźnię. Może podświadomie stworzyłem sobie swój obraz potwora, który nawiedzał moją córkę i w snach przychodził również do mnie.

On.. rozpadał się..

On gnije.

Następnego dnia, postanowiłem wyciągnąć od Connie jeszcze więcej informacji na temat tej zjawy. Przysiadłem się do niej, gdy wpatrywała się w ekran telewizora, z zaciekawieniem śledząc losy jakiejś postaci kreskówkowej.

- Był u ciebie jeszcze wczoraj w nocy? – zapytałem.

Odwróciła się do mnie.

- Nie, tato. Powiedział, że idzie do ciebie. – wyznała.

Zmroziło mnie.

- O czym ty z nim właściwie rozmawiasz?

- Tato, nie mogę ci powiedzieć. – mała przełknęła ślinę – Musisz tylko wiedzieć, że on ci tego nie daruje. On cię zniszczy.

Po tych słowach nie wytrzymałem. Postanowiłem założyć w pokoju córki monitoring. Ruszyłem więc do najbliższego sklepu z takim sprzętem i kupiłem tam malutką kamerkę, nie patrząc nawet na cenę. Uporczywie pragnąłem rozwiązać tę zagadkę.

Zamontowałem kamerę na szafie, tak by ogarniała cały pokoik Connie. Nadszedł wieczór, tym razem położyłem się spać ze spokojem, wiedziałem, że jutro dowiem się całej prawdy. Spałem więc snem twardym, a gdy tylko nastał ranek, wyciągnąłem kamerę, podłączyłem ją do laptopa. Chciałem zawołać Connie, ale nigdzie jej nie było. Może poszła wraz z żoną na zakupy? Dziwne, że chciało jej się w ogóle wstać tak rano. Kliknąłem ‘’play’’ i rozpocząłem seans.

21:00
Córka wchodzi do pokoju, wślizguje się do łóżka, szybko zasypia.

23:35
Drzwi otwierają się, wchodzi tam zakrwawiona istota, podchodzi do łóżka Connie i wpatruje się w nią przez dłuższy czas.

03:00
Tu zaczyna się akcja.
Connie budzi się, gdy zjawa zaczyna trząść jej łóżkiem. Jest przerażona i jakby zmęczona tym widokiem. Pyta, po co przyszedł. On syczy jej coś do ucha.
Córka zaczyna płakać.
- Kim jesteś?! – pyta.
Zjawa znów zaczyna szeptać. Mała wygląda na przerażoną. Patrzy na niego z ogromnym niedowierzaniem, po czym mówi słowa, przez które moje serce na chwilę się zatrzymało:
- Mam tylko jednego tatę.
Wtedy potwór zauważa kamerę. Rzuca się na nią, przewraca. Teraz na ekranie widzę tylko ciemność. Słyszę, jak wychodzą z pokoju. Dźwięk stopniowo cichnie. Teraz słyszę skrzypienie… Klapka w podłodze! Piwnica!

Pobiegłem tam jak najszybciej. Uchyliłem klapę, wślizgnąłem się do środka i ruszyłem na dół po drewnianych, spróchniałych schodach. W drodze przypominałem sobie wszystko, co wiedziałem o biologicznych rodzicach Connie. Matka zmarła przy porodzie, a ojciec.. ojciec został zamordowany w piwnicy jakiegoś domu, chyba nie swojego.. sprawca nieznany..

Córka siedziała przy ścianie i kiwała się do przodu i do tyłu.

- Connie! – krzyknąłem, kucając przy niej – Nic ci nie jest? Co się stało?

- Tato, ja wiem, kto zamordował mojego prawdziwego tatę – wyznała od razu. – On mi to powiedział, dał dowód.. – wyciągnęła rękę z kawałkiem materiału, pokrytego czerwoną substancją – To się stało w tym domu! On mówił, żebyśmy poszli na policję, żebym powiedziała, że to znalazłam i że mężczyzna, który zabił tatę miał na sobie taką samą koszulę. Policja ma już jego dane, rozpozna go. Jedźmy, tato!

Patrzyłem na nią z niedowierzaniem. To wszystko wydawało mi się takie pogmatwane, niewiarygodne. Pojechaliśmy jednak na policję. Złożyliśmy zeznania. A przy wychodzeniu z komisariatu, zauważyłem mężczyznę w garniturze, stojącego obok naszego samochodu. Włosy miał zaczesane na bok, a oczy niesamowicie jasne. Rozpłynął się wraz z kolejnym podmuchem jesiennego wiatru…
Źródło: Własne. Może niezbyt straszne, ale może ktoś doceni moje wypociny :)
Oceń:
21
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!