Uczymy ją pokory

Dodane przez: proximstudio, 29.03.2016, 13:55
Reklama:
Dzisiaj zostajemy z rodzeństwem sami w domu. Ja jestem najstarszy, więc to ja będę opiekować się resztą.

Wpadliśmy z Julką na pomysł, żeby wkręcić wieczorem Kaśkę w ducha. Kaśka ma 6 lat, Julka 15 a ja 17. Umówiliśmy się, że ja (dzielący pokój z Kasią) będę robić coś, żeby zbyt szybko nie zasnęła, a Julka stworzy jakieś przebranie.

Chcieliśmy odegrać się za to, że Kaśka zawsze była przemądrzała i uznawała się za taką ważną w całej rodzinie.

Jakaż radość nas ogarnęła, gdy rodzice wyszli z mieszkania, zostawiając je nam na calusieńką noc.

"Tylko pilnujcie małej. Irek, ty ugotuj jej płatki z mlekiem, a Julia niech w tym czasie napuści jej wody do wanny bla, bla, bla.."

Jasne mamo, tak będzie, znam to kurwa na pamięć.

Przygotowaliśmy ją do snu, jak zawsze. Jak zawsze zrobiłem jej płatki. Julka jak zawsze zrobiła jej kąpiel. Jak zawsze Kaśka zjadła płatki, poszła się umyć, a ja umyłem jej zęby, jak zawsze. Julka poszła do swojego pokoju i zamknęła drzwi, ale nie zaczęła się szykować do snu jak zawsze, lecz Kaśka o tym nie wiedziała, bo niby skąd? Wtedy ubierałem jej piżamę, jak zawsze. Później wpakowaliśmy się do łóżek. Łóżko małej było na przeciw drzwi, moje było po prawej. Leżąc nie widziałem co dzieje się poza naszym pokojem, w przeciwieństwie do mojej siostry, oj tak, ona widziała wszyściutko. Jak zawsze pisałem z Izą, swoją dziewczyną, a Kaśka jak zawsze marudziła, że mam położyć telefon bo na mnie naskarży rodzicom, mały konfident.

Po 5 minutach marudzenia i jednym spojrzeniu na drzwi otwarte na oścież, mina jej zbrzydła i zrobiła się wręcz kwaśna. To był raj dla moich oczu, lecz nie mogłem tego po sobie pokazać, wtedy wszystko bym spieprzył. Nie zwracałem na to uwagi i wpatrzony w telefon z trudem powstrzymywałem eksplozję śmiechu. Akurat pisałem Izie, że robię małej kawał życia, którego nie zapomni już nigdy. Nagle zauważyłem łzy wydobywające się z jej oczek, wtedy ewidentnie na nią spojrzałem

- A tobie co? - Spytałem

- Irek, tam stoi jakaś straszna pani - wskazała palcem w stronę drzwi i opuściła wzrok.

- Jaka pani? Gdzie ty tutaj chcesz jakąś panią co?

- No tam, za drzwiami! Irek popatrz!

Wychyliłem głowę zza łóżka w stronę drzwi. Wtedy jakieś półtora metra od nich zobaczyłem Julkę. Wyglądała genialnie! Czarno-czerwona suknia, poplątane włosy (aż mi jej było trochę szkoda na myśl o rozczesywaniu ich), ręce i nogi zrobione jakimś.. pudrem czy czymś, na kolor szarobiały, twarz wymalowana zapewne toną kosmetyków, wyglądała jak nie ona. I dobrze, przynajmniej Kaśka jej nie rozpoznała.

Patrzałem tak na Julkę, aż się nie uspokoiłem, po czym z kamienną twarzą spojrzałem na młodszą.

- Gdzie ty tam widzisz panią jakąś? Weź się już połóż lepiej bo masz omamy czy co

- Irek tam naprawdę stoi pani. Boję się - zaczęła płakać i trząść się w najlepsze ze strachu.

Wróciłem głową na poduszkę. Byłem skierowany stopami w stronę drzwi, więc widziałem zawsze wyraźnie co tam się działo.

Usłyszałem delikatne kroki. Zbliżała się do pokoju. Było to widać po reakcji Kaśki, która już prawie dostała palpitacji w tym łóżku. Wtedy przeszła przez próg naszego pokoju, z taką piękną gracją. A ja oczywiście udawałem, że nic się nie dzieje i robiłem z siostry schizofreniczkę.

Kaśka wpadła w panikę, to była muzyka dla moich uszu.

- Irek zabierz tą panią proszę, boję się.

W to nie wątpię.

- Jaką panią? Kasia o co ci chodzi? Atak masz jakiś? Zadzwonić po karetkę? Tutaj nikogo nie ma.

Przestała się odzywać, tylko dlaczego? Przecież wcale nikt właśnie nie stał już przy jej łóżku.

W tym czasie napisała Iza:

"Kaśka jeszcze nie śpi?
Muszę ogarnąć włosy na Samarę"

Oczywiście jej odpisałem

"No pewnie, dzisiaj raczej nie zaśnie xD po cholerę ci włosy na Samarę? :o"

Wysłałem i żeby nie było wstałem z łóżka, podszedłem do małej, pomachałem rękami gdzieś wokół siebie (tylko tak, żeby nie uderzyć Julki w twarz) i przeszedłem się po przedpokoju, żeby udowodnić siostrze, że nikogo tu nie ma. No cóż, w przedpokoju nie było akurat.

Dostałem kolejnego smsa od Izki, więc wróciłem do łóżka i słuchałem piszczenia Kaśki, kiedy Julka stała idealnie na wprost jej twarzy.

"Co wy znowu robicie temu biednemu dziecku?"

"A no, uczymy pokory. Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, po co ci włosy na Samarę"

Kaśka nadal krzyczała.

- Irek, zadzwoń po mamę! Boję się.

- Zaraz zadzwonię po karetkę, jak nie przestaniesz świrować.

Wtedy usłyszałem trzask z przedpokoju. Prawie dostałem w tym momencie zawału, bo to było coś z pokoju Julki. Zabrzmiało jak szczotka do włosów, która uderzyła o podłogę. Musiała spaść z łóżka. W tym czasie Kaśka już przechodziła na tamten świat.

"Jaką Samarę? Coś ci się popieprzyło głuptasie :* żebyście jej nic nie zrobili bo ci tego nie wybaczę"

"Nic jej się nie dzieje, spokojnie :) No przed chwilą mi napisałaś że musisz zrobić włosy na Samarę :P"

Kaśka wlazła pod kołdrę jakby ją to miało obronić, odruch każdego małego dziecka. Zaraz po tym przyszedł kolejny sms:

"Dzięki że odpisałeś Irek. Mam już włosy, zaraz wychodzę"

Cholernie mi on nie pasował. To nie była Iza, to był sms od Julki. Sprawdziłem szczegóły pierwszej wiadomości:

"Kaśka jeszcze nie śpi?
Muszę ogarnąć włosy na Samarę

Jula siostra, 21:02"

Podniosłem głowę. Kaśka leżała bez ruchu na łóżku. "Julka" stanęła obok mnie..


---------------------------------------------------------

Jak zawsze proszę o nie kopiowanie powyższego opowiadania.
Źródło: własne
Oceń:
6
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!