Kpina z mocy boskiej cz. 2

Dodane przez: guerreiro, 4.09.2013, 08:22
Reklama:
Cz. 1:
http://straszne-historie.pl/story/4076


Od wydarzenia opisanego w mojej ostatniej notatce minęło już niecałe dwa lata. Bardzo zmieniłem się od tamtego czasu. Nie jakoś nagle- to było raczej niewiele mniej niż 700 pojedynczych, ledwo dostrzegalnych zmian w moim postrzeganiu świata.

Przestałem chodzić do kościoła- zupełnie przestałem odczuwać potrzebę modlitwy czy spowiedzi. Zmieniłem swoje poglądy o 180 stopni. Tak jak optymizm przekształca się w depresję w czasie, który potrzebny jest do usłyszenia, przeanalizowania i zrozumienia zdania "nie chcę już z Tobą być" wypowiedzianego przez bardzo ważną dla kogoś osobę.

Moja zmiana trwała niecałe dwa lata. Czas w którym nie zrobiłem nic dobrego, czy czegoś, co w jakiś sposób wywołałoby choć na chwilę wyrzut kilku "kropel" endorfin i innych hormonów związanych z dobrym humorem. Odczuwam wielki smutek- np. słysząc o katastrofie kolejowej. Chce mi się wręcz płakać i wyć jak skrzywdzonemu dziecku- odczuwam ogromny, wręcz chory smutek z powodu śmierci czy krzywdą obcego człowieka. Ba ! Nie muszę nawet o tym usłyszeć, wystarczy, że gdzieś w głowie narysuje mi się scenariusz z człowiekiem i krzywdą w rolach głównych i już po mnie- cała uwaga, cała neutralność do świata idzie w kierunku rozpaczy nad beznadziejnością rzeczywistości.

Od pory początków mojej przemiany przestałem widywać postać, o której wspomniałem w poprzedniej relacji... I jak łatwo się domyśleć, nie miałem już takiego szczęścia- skaleczenia, siniaki i stłuczenia zaczęły pojawiać się co raz częściej.
Długo zastanawiałem się, skąd taka zmiana. Mam pewną teorię, lecz o niej za chwilę.

Jak napisałem dwa lata temu: Istoty z innych płaszczyzn egzystencji bardzo się nami interesują.
Każdy z nas powinien mieć opiekuna- powinien, lecz niekoniecznie ma, bo ci właśnie opiekunowie też mogą umrzeć i trafić w nicość na zawsze. Wydaje mi się, że One często wybierają Ziemię, bo tu są "bezpieczniejsi", że tutaj mogą odzyskać chociaż cząstkę swojego dawnego człowieczeństwa. Myślę, że chcą po prostu czuć jak ludzie, przeżywać "prostsze"- ludzkie emocje, lub tez czasem zwyczajnie uciec od ich demono-anielskich spraw i konfliktów.

Jak wiecie z amerykańskich filmów, złe istoty robią to poprzez opętanie, jednak nie zawsze wygląda to tak jak na ekranie telewizora. Czasem opętanie może być bezobjawowe, osoba dotknięta tym zjawiskiem zachowuje się normalnie, żyje, uśmiecha się, pracuje i się bawi. Jednak jego ciało nie służy tylko jemu...

To, co stało się mi, nazwałbym właśnie opętaniem.

Tak, uważam, że w moim mózgu, w mojej świadomości i w moim ciele mieszka ktoś jeszcze. Czuję Go. Nie wiem kto to i czego chce- Mam nadzieję, że szybko się stąd wyniesie.

Pozostaje pytanie, na które nie umiem odpowiedzieć;

Czy to demon, który chce mnie torturować poczuciem smutku, zalewający mnie swoimi własnymi emocjami ?

Czy może jest to któryś z Aniołów chcący czuć tak "ludzki" smutek odcinając mnie od pozytywnych emocji, lub karmiący się potencjałem moich niewinnych, prostych, ziemskich, radosnych wybuchów uczuć, których sam już nie potrafi przeżywać ?
Źródło: Własne
Oceń:
0
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!