Śpisz?

Dodane przez: sundowner, 4.02.2013, 05:18
Reklama:
Do tej pory zawsze spałem jak zabity. Zamykałem oczy, kładłem głowę na poduszce, a kiedy znów je otworzyłem chwilę potem, to był już ranek. Przynajmniej tak było wcześniej.

Tydzień temu, gdy miałem zamiar kłaść się do łóżka, usłyszałem głośny hałas z dołu. Kiedy poszedłem sprawdzić co to, odkryłem, że jedno z okien w salonie było szeroko otwarte, a lampka z biurka obok leżała potłuczona na podłodze. Westchnąłem tylko i zamknąłem okno. Wziąłem szufelkę i zmiotkę, zebrałem resztki lampki i wyrzuciłem do kosza. Byłem tak wyczerpany po całym dniu, że ledwo wszedłem z powrotem na górę do sypialni, a potem do łóżka. Ciepło pościeli było bardzo odprężające, całkowicie się zrelaksowałem. Dlatego też zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie mogłem zasnąć. Jak już mówiłem, zasypiałem natychmiast. Nigdy nie miałem problemów ze snem, zwłaszcza przy takim zmęczeniu i chęci snu. Co w takim razie nie dawało mi spać, jaki miałem problem?

Wtedy włosy na karku stanęły mi dęba i wzdłuż kręgosłupa przeszył mnie potworny dreszcz.



- Śpisz?



Wyszeptał cichy głos do mojego ucha. Zamarłem. Ktokolwiek to powiedział był tak blisko, że czułem na uchu jego ciepły oddech. Nie zareagowałem. Próbowałem najmocniej jak się da udawać, że śpię. Miałem nadzieję, że ktokolwiek to był, to zostawi mnie w spokoju. Po kilku minutach nie czułem już na sobie oddechu, ale wciąż nie miałem zamiaru się poruszyć. Nie chciałem, dopóki nie zobaczyłem wschodu słońca. Nigdy bardziej się nie cieszyłem na widok pierwszych promieni światła. Wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się, wziąłem kluczyki od samochodu i wybiegłem z domu kątem oka ponownie zauważając stolik, na którym wcześniej stałą lampka. Pojechałem do mojego najlepszego przyjaciela i opowiedziałem mu, co się stało. Zapewniał mnie, że mogę zostać u niego na kilka dni, zadzwonił też na policję za mnie, gdy ja piłem kawę.

Policja mnie przesłuchała, jak to zwykle bywa, potem dałem im klucze od mojego domu, żeby mogli tam zajrzeć i wszystko sprawdzić. Wrócili tego samego wieczora zwrócić mi klucze i powiedzieli, że nie znaleźli ani śladu czyjejś obecności w domu. Niezbyt tym przekonany, a może tylko nadal zdenerwowany, zostałem u kolegi do końca tygodnia, do domu powróciłem w niedzielę. Kumpel zaoferował mi, że może u mnie zostać, ale odpowiedziałem, że to nie będzie konieczne i żeby się nie trudził. Ostrożnie sprawdziłem dom raz jeszcze, żeby się upewnić. Kiedy byłem już pewny, położyłem się do łóżka i zamknąłem oczy z nadzieją odpłynięcia w pierwszy, spokojny sen w tym tygodniu. Nagle poczułem ostry ból w boku. Sięgnąłem ręką sprawdzić co się dzieje. Było pełno krwi.

- Chyba jednak nie spałeś. - wyszeptał głos.

---

Tłumaczenie: Lestatt Gaara @ paranoir.pl
Autor: --- @ creepypasta.wikia.com

(CC) BY-NC-ND 3.0 © Przy kopiowaniu proszę zachować autora, tłumacza i oba źródła.
Źródło: http://paranoir.pl
Oceń:
31
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!