Historia

Prawo jazdy

Użytkownik usunięty 5 3 lata temu 3 134 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Usłyszał kroki na korytarzu. Pewnie idą, żeby go zwolnić. Standardowa procedura. Spisali jego dane. Pewnie będzie mandat. Do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał okulary. Trzymał w ręku jakiś plik papierów.

- Dzień dobry Panie Stefanie. Jak samopoczucie?

- Dziękuję, dobrze Panie władzo. To jak będzie? Anulujemy ten mandacik? W końcu nie prowadziłem po pijanemu.

Mężczyźni spojrzeli po sobie.

- Najpierw – powiedział ten bez okularów – musimy prześledzić fakty.

- Znowu? Mówiłem to już setki razy. Byłem na imprezie rodzinnej.

- Sam?

- Nie, z córką i synem.

- Ile lat mają Pana dzieci?

Mężczyzna zamrugał oczami.

- A jakie to ma znaczenie?

- Proszę odpowiedzieć na pytanie.

- Joasia ma 3, a Piotruś 15.

- No właśnie. I co się działo na tej imprezie?

Przesłuchiwany przetarł rękoma twarz i sapnął.

- Mówiłem, nie zrobiłem nic złego.

- Proszę odpowiedzieć.

- Piliśmy wódkę! A co się miało dziać?!

- Uważa Pan, że to rozsądne zabierać trzyletnie dziecko na zakrapianą imprezę?

- A z kim ich miałem zostawić? Żona w Stanach! Moja matka nie żyje. Z resztą Piotruś jej doglądał.

Mężczyzna w okularach zdjął je i zaczął gryźć.

- Powierzył Pan trzylatkę piętnastolatkowi?

Oskarżony zaczął nerwowo poruszać się w przód i w tył.

- Tak, powierzyłem. Powierzyłem i co? Za to jeszcze chyba nie wsadzają.

Mężczyzna bez okularów patrzył na niego przenikliwie.

- Dobrze. Co było dalej?

- Jak to co? Byłem nawalony, więc zamiast samemu prowadzić dałem kluczyki Piotrusiowi.

Obaj mężczyźni byli nieruchomi jak głazy.

- To znaczy?

- No co? Sam miałem jechać? To były tylko dwie przecznice! Chyba dobrze zrobiłem nie?

Mężczyźni znowu spojrzeli po sobie. Milczeli dłuższą chwilę, po czym ten w okularach rzekł.

- To zależy, biorąc pod uwagę konsekwencje.

- Dobra! – oskarżony nagle się ożywił – Chcecie wlepić mi mandat? Wlepcie! Chcecie mi zabrać prawko? Zabierajcie! Tylko dajcie mi już święty spokój.

Ten bez okularów pochylił się do przodu.

- Panie Stefanie. - spojrzał mu prosto w oczy – Pan nie ma prawa jazdy.

- Aha. – oskarżony opadł bezwładnie na krzesło – Aha. Dzięki, że informujecie mnie w ten sposób. Naprawdę. Ludzie narzekają na aparat władzy, że to bęcwały, ale to co się tutaj wyrabia, to już jest dno. Proszę natychmiast oddać mi moje prawo jazdy! Żądam rozmowy z adwokatem!

Zaczął teraz szarpać się i miotać i dopiero teraz zrozumiał że jest przykuty do krzesła.

- Co to jest? – szarpnął się raz i drugi – To są metody postępowania z podejrzanymi w cywilizowanym kraju?! Co to ma być?! Proszę mnie natychmiast rozkuć.

- Proszę się uspokoić.

- Ani myślę!

- Proszę się uspokoić, a wtedy pana rozkujemy.

- Pieprzcie się bęcwały!

Szamotał się dłuższy czas, aż opadł bezwładny na oparcie.

- Czego wy ode mnie chcecie?

- Proszę powiedzieć, kiedy miała miejsce ta zakrapiana impreza?

- Wczoraj chyba, nie?

- A dokładnie?

- Co dokładnie? Wieczorem.

- Pamięta Pan który wtedy był?

Teraz oskarżony spojrzał na swoich prześladowców z niedowierzaniem.

- 14 sierpnia. W co tu się gra?

- Wie Pan który jest teraz?

- Jezu! A który ma być? Jest sobota 15 sierpnia 2015 roku.

Jeden z mężczyzn bez słowa wyciągnął z kieszeni smartfona i pokazał oskarżonemu wyświetlacz. Widniała tam data 24 listopada 2016.

- Co to za żarty? – spytał Stefan, ale wcale nie było mu do śmiechu, zaczął oddychać coraz ciężej, a na czoło wystąpiły mu krople potu. – Co to kurwa za gra?

- Dziś jest dwudziesty czwarty listopada dwa tysiące szesnastego roku. – powiedział drugi mężczyzna – Chce Pan zobaczyć mojego smartfona?

- Dobra. Mam dość. – Stefan wyglądał na naprawdę spanikowanego – To jakiś kawał, tak? Wiem! Jesteście kolegami Krzyśka! Jesteście aktorami, prawda? Wiedziałem, że to jego robota. Straszny był z niego jajcarz zawsze! O ho, ho! Nieźle żeście mnie wystraszyli. Krzychu ! Gdzie się chowasz?! Przejrzałem cię! Możesz już wyjść!

- Nie ma tu pana kolegi – mężczyzna w okularach, wstał i zaczął chodzić po pokoju – i to nie jest żaden kawał. Naprawdę nie przypomina sobie Pan czemu Pan tu jest i co się stało tamtej nocy?

Stefan zacisnął oczy jakby ktoś miał mu sypnąć w nie piaskiem.

- Wyszedłem z imprezy po pijaku. Dałem klucze Piotrusiowi, wsiadłem na tylnie siedzenie, a następne co pamiętam to te pieprzone białe ściany. Co się kurwa dzieje?! Kim wy kurwa jesteście? Czego ode mnie chcecie?

- Chcemy prawdy – odpowiedział ten w okularach.

Stefan otworzył oczy i zobaczył że mężczyzna, jeden, jak i drugi, nie mają na sobie policyjnych mundurów. Ba! Nie przypominają z wyglądu nawet policjantów.

- Jezu! Ja nie mogę. – wyjąkał.

- Stefan. Zastanów się. – ten bez okularów pochylił się do przodu

– Jeśli tym razem się nie uda, nie będziemy ci już mogli pomóc.

Ten drugi włożył okulary do kieszeni kitla.

- Co wydarzyło się w nocy z 14 na 15 sierpnia zeszłego roku?!

Twarz oskarżonego spięła się w konwulsji bólu i zastygła tak niczym woskowa maska.

- Co się stało Stefan?! Mów!

Milczenie przez kilka sekund.

- Zabiłem swojego syna. – wyjąkał ledwo słyszalnie, a potem zaczęły targać nim spazmy – Z lewej nadjechała ciężarówka. Nie wiedział, że ma się zatrzymać. Jezu Chryste! Dlaczego?! Dlaczego pozwoliłem mu prowadzić?!

Zaczął wyć jak zaszczute zwierze.

Mężczyzna z okularami otworzył drzwi i powiedział do kogoś na zewnątrz.

- Siostro, proszę sprowadzić pielęgniarzy.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Nudne
Odpowiedz
Znajdóje się tu pare zbędnych słów, ale mi w miare się podoba :)
Odpowiedz
jak już masz oceniać innych, to zacznij robić to poprawnie :) *Znajduje
Odpowiedz
Dominika Macura Pisze się z dużej liter :P ;)
Odpowiedz
Mateusz Król Właściwie, to z wielkiej litery jak już chcecie być hiperpoprawni...
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje