Urlop cz.3/3

Dodane przez: anad886, 2.02.2013, 10:49
Reklama:
Link do części 1 : http://straszne-historie.pl/story/1314
Link do części 2 : http://straszne-historie.pl/story/1315


Wszyscy wytrzeszczyli oczy ze zdziwienia. Po tym geście staruszek zaczął drapać i kopać w drzwi. Od tego ekipie omal oczy nie wypadły.
Adam zaczął wrzeszczeć:

- Ratunku! Ratunku!

Izka jeszcze przy zmysłach odpowiedziała:

- Po**bało cię?! na tym pustkowiu nikt cię nie usłyszy.

- To co my mamy zrobić?! czekać bezczynnie aż nas zje lub cokolwiek innego z nami zrobi?!

- Musimy jakoś z tąd uciec...

- Okno! Możemy przez nie uciec.

Po tym słowie Adam próbował otworzyć okno ale na nic. W takim starym domu okna były tylko dekoracją, nie otwierały się. Ale trzeba jakoś przetrwać. W przypływie adrenaliny Adam z łatwością wybił łokciem okno. Nie byłoby problemu z ucieczką gdyby nie fakt, że mieszkali na 3 piętrze.

- Co teraz??!!

- Zrób linę z prześcieradeł!!

Dobijający się do drzwi staruszek prawie się już przedostał.
Po paru minutach cała czwórka już schodziła.
Już chcieli odetchnąć z ulgą kiedy zauważyli że staruszek się przedostał i schodzi do nich.

- O KU**WA.

Wszyscy przekonali się jak szybko potrafią zapier**lać w niebezpieczeństwie.Ucieczka nie była łatwa bo była noc a w około domu był las.
Nic nie widząc gnali przed siebie. Nawet nie wiedząc czy Starzec lub raczej Szaleniec cały czas ich goni. W końcu Ania o to zapytała:

- Goni nas?

Kacper odwrócił się i odpowiedział:

- Chyba nie.

- Więc chyba możemy odpocząć.

Wszyscy usiedli zdyszani na kamieniu. Anka wyciągnęła latarkę która jakimś cudem przetrwała pościg w którym ze strachu o niej zapomniano.

- Jak mamy z tąd uciec?! Jesteśmy teraz w dupie.

- Spokojnie samochód został tam wystarczy, że do niego wrócimy.

- TAM?! WRÓCIĆ?! PO MOIM TRUPIE!

- A co, na piechotę chcesz iść?

- Ale jak mamy tam wrócić skoro tam jest ten szaleniec.

- Musimy przejść niezauważeni.

Po tych słowach Izka wstała i powoli kierowała się do przodu. Za nią poszła ekipa.

Każdy szedł powoli dysząc i oglądając się za siebie co chwilę. Najmniejszy szelest straszył każdego. W końcu po dobrych 10 minutach marszu Izka zauważyła małą lampkę przy drzwiach. Ekipa trochę się uspokoiła i podeszła bliżej. Niezbyt dobry wybór. Weszli do środka. Zauważyli że drzwi do pokoju staruszka/szaleńca są uchylone i przerażająco skrzypią.

- Na pewno tam jest, musimy iść wolno. Na górze zostały kluczyki do samochodu.

- Wszyscy mamy po nie iść? Bez sensu, niech ktoś jeden pójdzie bo wszyscy będziemy głośni.

- Kacper ty idź, jesteś najodważniejszy i w razie czego najszybszy.

- Zawsze ja!?

- Ehh nie narzekaj idź.

Kacper po głębokim westchnięciu poszedł niechętnie. Niestety pierwszy lichy drewniany schodek zaskrzypiał dość mocno. Znowu kroki. Takie same jak przedtem. Po została trójka machnęła do niego ręką w ten sposób żeby uciekał na górę i zszedł liną. Kacper potaknął i jak najszybciej wszedł na górę schodów. Za nim szaleniec. Zamknął drzwi z przerwanym zamkiem i zabarykadował czym się dało. Pech. Szaleniec miał siekierę. Szybko się przedostał. Gdy Kacper zauważył co on ma w ręce wytrzeszczył oczy i uciekł jak najszybciej mógł. Niestety szaleniec zamachnął się i trafił go w nogę. Kacper wrzasnął przeraźliwie, ale przypływ adrenaliny sprawił że dosłownie wyskoczył z okna i zszedł po linie. Anka pobiegła zadzwonić na policję a Izka jako że trochę się znała na sztuce lekarskiej zbadała go. Adam panikował.

- Jest sygnał!!

wszystkim w oczach zabłysła nadzieja.

- Posterunek policji, słucham?

- Ratunku!! Szaleniec!!

- Proszę się uspokoić i opowiedzieć całe zdarzenie.

Po szczegółowej retrospekcji wydarzeń policjant odpowiedział:

- Dobrze, zaraz przyjedziemy jaki adres?

Anka przebiegła dom w około szukając adresu i znalazła małą zakurzoną tabliczkę z adresem.
Na górze cały czas grasował Staruszek. Po zauważeniu tego Anka wykrzyczała:

- Slingfield 13b SZYBKO!!

Policjant powiedział że zaraz będą.

Zdążą? Szaleniec już wyszedł. Podchodził powoli. Zamachnął się ponownie na sparaliżowanych strachem Adama i Kacpra.
Już żegnali się z życiem gdy nagle Staruszek opadł na kolana upuścił siekierę i przewrócił się. Za nim stał policjant ze strzelbą w ręku.

- Mieliście wielkie szczęście.

Marcin P. seryjny morderca pożerający swoje ofiary.
Zabił ponad 40 turystów. Ścigany przez policję.
Skazany Na karę śmierci poprzez postrzelenie.

KONIEC.;)
Źródło: ---
Oceń:
8
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!