Historia

Opuszczony bunkier

kapi702 7 5 lat temu 8 002 odsłon Czas czytania: ~11 minut

Tomek był sam w domu, rodzice byli na delegacji w Francji. Nudził się więc wszedł na Facebooka. Sprawdził powiadomienia i wszystkie strony na których był adminem. Zbanował jednego faceta za spamowanie, co bardzo mu się spodobało. Lubił banować ludzi. To dawało mu uczucie takiego… Takiego… Takiego przywódcy i osoby która może zrobić coś, czego jakiś kiepski użytkownik zrobić nie mógł… Tak przynajmniej myślał. Gdy przeszedł ze swojej strony na prywatne konto, zobaczył że ma nieodczytaną wiadomość. Nacisnął na chmurkę i zobaczył że pisał do niego jego przyjaciel Kamil.

_________________________________________________________________________________

K-Kamil

T-Tomek

__________________________________________________________________________________

K. No siemano.

K. Jesteś???

K. Ziomek!

T. Tak, jestem. Sprawdzałem stronę i dałem bana jakiemuś gimbowi.

K. XD

T. Chciałeś coś czy piszesz ogólnie?

K. Jarek i Marcel mówili że masz wbijać na Snapchata, bo gadamy na temat starej kamienicy.

T. Znasz moje zdanie odnośnie takich syfów…

K. Ta kamienica jest sprzed drugiej wojny! Zginęły tam 2 żydowskie rodziny. Może faktycznie coś tam się dzieje?

T. Jasne.

K. Tak przynajmniej gadał Marcel.

T. Znasz go. To kłamca i symulant.

K. Wiem, ale co nam szkodzi? Kondycja Ci wzrośnie jak ruszysz tą ociężałą dupę! XD

T. Dobra, zaraz wbiję na Snapchata.

__________________________________________________________________________________

Snapchat:

M- Marcel

J- Jarek

T- Tomek

K – Kamil

- Użytkownicy.

__________________________________________________________________________________

M: Mówię Ci! Tomek się nie zgodzi.

J: Nie smuć już tak, bo to nudne XD

Tomiszczo00 i Kamilevski007 dołączyli do czatu.

M: Łoooo! Nie wierzę… Tomasz się zgodził! XD

J: Mówiłem że się zgodzi, Kamil potrafi namówić.

T. Siemano.

K: Udało mi się! XD

M: Joł Tomaszu XD

J: Siemano.

M: Ok, wracając do tematu. Ta kamienica jest dwie ulice dalej od mojego domu. To będzie Urban Exprolation.

J: A mówiłem mu…

K: Mówiłeś co?

J: Żeby Tube Raiders przed wyjściem nie oglądał! XD

K: Hahahaha

T: Aahhaha

M: Hahaha, bardzo śmieszne -,-

K: Dobra gimbusy! Kończcie :D

T: Racja, wróćmy do tematu :3

M: Dobra, jest wczesna godzina, więc o 17 widzimy się pod moim domem.

T: Na serio wierzycie że ta kamienica jest nawiedzona, czy coś?

K: Sam nie wiem.

T: Według mnie to strata czasu… -,-

< edih live>: SAL

T: Co to za kołek?

M: O czym on pisze?

: ACINEIMAK? OT OWTSMAŁK! EICJADU ĘIS OD USAL KOBO.

T: Jaki to język?

K: To nie język, ten frajer jakimś kodem gada…

: OT CIN OGENDURT! EICJATYZC DO UŁYT.

J: Spadam… Nie będę się w jakieś kody bawił…

Jaro990 opuścił konwersację.

T: Czekajcie! Czytajcie wszystko od tyłu! To ma sens!

K: To kurde czytaj…

T: Pierwsze zdanie, a raczej wyraz…: Las.

T: Drugie zdanie: Kamienica? To kłamstwo! Udajcie się do lasu obok.

T: Trzecie zdanie: To nic trudnego. Czytajcie od tyłu.

K: To mógł przynajmniej napisać normalnie! XD

M: To chore…. Jak odgadniecie ten syf, to widzimy się u mnie pod domem o 17. Nara.

Marcyś1122 opuścił konwersację.

T: I to tyle… Chodzi mu o las.

EZRBOD. NET SAL, OT OT, OGEZC EICAKUZS. W MYT EISEL TSEJ: (EICJATYCZEZRP JÓM KCIN DO UŁYT.)

T: To trudniejsze…

opuścił konwersację.

K: Przynajmniej go nie ma. XD Odgadniesz zagadkę?

T: Jasne…

T: Dobrze. Ten las, to to, czego szukacie. W tym lesie jest: (Przeczytajcie mój nick od tyłu.)

K. Edih live… Brzmi niewinnie. Kojarzy się z Twichem.

T: A od tyłu?

K: Hide Evil…

T: Czyli?

K: Ukryte zło…

T: Bingo. Zwołaj resztę. DZIŚ udamy się do tego lasu.

K: Spoko, o 17 pod domem Marcela!

T: Jasne!

Kamilevski007 opuścił konwersację.

_________________________________________________________________________________

Tomek zamknął okno Snapchata i zaczął podróżować po FB. Godzina: 13:12

Przyszła jedna wiadomość. Spojrzał raz jeszcze na zegarek. Godzina: 13:13

Użytkownik: Edih live: JATIW. ŚEŁDAGDO ĘKDAGAZ. OD AINEZCABOZ W EISEL.

-Hmmm. Od tyłu… Witaj, odgadłeś zagadkę. Do zobaczenia w lesie.

Tomek szybko złapał myszkę i wszedł w konto użytkownika aby go zbanować.

Zobaczył profilowe, biała ściana z krwistym napisem: Hide Evil. Popatrzył na tło.

Napis: Nie znasz przyszłości, ale możesz ją przewidzieć. Na tle był las. Tomek już miał nacisnąć przycisk: zablokuj użytkownika: ,,Edih live”.

Kliknął.

„Ta opcja jest chwilowo niedostępna. Naprawiamy ten problem. Spróbuj później.”

Tomek odświeżył witrynę. Po odświeżeniu przywitał go napis: „Konto zostało usunięte. Zostaniesz przekierowany na stronę główną”.

-Hmmm. Dziwne. Usunął konto tak szybko? – Pomyślał Tomek.

- Zaczęło mu się kręcić w głowie. Postanowił się położyć. Rzucił się na łóżko i po 2 minutach zasnął. Zaczęło mu się śnić, że szedł palącą się ścieżką. Dookoła nic nie było. Droga za nim się spalała… Mógł iść tylko do przodu po płonącej ścieżce. Ścieżka rozciągała się na 5 metrów. Po bokach klęczały zakapturzone postaci z pustymi oczami. Lecz w tych pustych oczach… Gdzieś daleko… Było światło… Te postacie wyglądały jak zjawy… Zaczęły mówić coś w nieznanym języku. Dopiero po paru sekundach Tomek zrozumiał że te zjawy mówią po rozumianym przez jego języku! Mówią tylko od tyłu. Tomek zrozumiał tylko jedno zdanie. „Ukryte zło… Jest we mnie. Jest w Tobie. Jest w Twoich przyjaciołach, jest w każdym.” Dotarł na koniec ścieżki. Tuż przed nim stała wysoka na 2 metry zakapturzona postać. Popatrzyła się na niego. Czerwone oczy wystraszyły go, a jednocześnie oślepiły.

„Nie znasz przyszłości, ale możesz spróbować ją przewidzieć.” Postać złapała Tomka za nogi i zrzuciła go ze ścieżki. Spadał prosto w lawę. Obudził się zlany potem. Po głowie cały czas chodziły mu słowa: „Nie znasz przyszłości, ale możesz spróbować ją przewidzieć.” Spojrzał na zegarek: 16:27. Zaczął się ubierać. Wziął swój plecak i wpakował do niego: latarkę, scyzoryk, małą buteleczkę wody, telefon i rękawice taktyczne, aby nie zranił sobie rąk gdyby miałby podnieść coś ostrego. Podszedł pod garaż po czym go otworzył i wyjął swój rower. Wsiadł na niego, ubrał plecak na plecy i pojechał pod dom Marcela. Pod domem Marcela był akuratnie o 17. Czekali na niego już Jarek i Kamil. Kamil poszedł po Marcela.

- I co? Wiecie o co chodziło temu facetowi? – Zapytał Jarek.

-Ta. Mówił o lesie, pisał do mnie na Facebooku. Nic ciekawego. – Odpowiedział Tomek. Nie chciał mówić nic o swoim śnie, lecz mimo to miał niejasne przeczucie że sen ma coś wspólnego z tą sprawą.

- Dobra! Jestem gotowy! Jedziemy! – Krzyknął Marcel.

Gdy jechali rozmawiali o tajemniczym użytkowniku.

- Uprzedzę Twoje pytania Marcel. Chodziło mu o las, więc olewamy tą kamienicę i wbijamy do tego lasu. – Powiedział z dowódczym tonem Tomek.

- Spoko, będzie ciekawiej. –Powiedział Kamil.

- Zgadzam się. – Powiedział Jarek.

- Eh. No dobra. Niech będzie ten las… - Powiedział Marcel.

Gdy dotarli na miejsce, zauważyli bramę.

- To co? Wchodzimy, nie? – Zapytał Kamil.

- No raczej. – Powiedział Tomek po czym zsiadł z roweru i przypiął go pod bramą.

Spojrzał na zegarek. 18:30. Jechali tu półtorej godziny. Pośpieszył resztę tłumacząc że będą musieli za jakąś godzinę wracać. Przekroczyli bramę. Spacerowali ścieżką szeroką na pięć metrów. Dookoła nie było nic. Tylko bezsensowna polana… Drzewa stały koło siebie w równych rzędach po obu stronach ścieżki. Dokładnie jak te istoty w śnie Tomka. Szli dalej w ciszy. Jakieś 50 metrów przed sobą zobaczyli mały budynek. Chcieli podejść bliżej. Tomek wyjął latarkę z plecaka i zaczął świecić na pobliskie tereny.

- To miejsce ma jakiegoś złego ducha… -Powiedział Jarek.

- Czuć takie… Takie… Takie… - Jąkał się Marcel.

- Skończ! Już jesteśmy. – Powiedział Kamil.

- To bunkier. Niemiecki, z czasów drugiej wojny. – Oświadczył Tomek.

- Wchodzimy? – Zapytał Jarek.

- Tak. Wejdźmy. – Powiedział Tomek.

- A w środku pewnie Nazi zombiaki. Ha,ha! – Powiedział Kamil.

- Ty to nigdy nie znormalniejesz. – Powiedział Jarek.

- Dajcie sobie spokój! Otwieramy drzwi. – Powiedział Tomek.

- Są pokryte jakimś syfem… To nie jest ostre? – Zapytał Marcel.

- Nie bój, mam rękawice taktyczne. – Powiedział Tomek, po czym otworzył drzwi. Bunkier od razu po przekroczeniu drzwi rozwidlał się na 4 strony.

- To co? Każdy w swoją stronę? – Zapytał Kamil.

- Chyba głupi jesteś! Idziemy razem. – Powiedział Tomek.

- Tak jest Generale! – Zaśmiał się Jarek.

- Weź skończ gadać. Idziemy. – Powiedział Tomek. Ruszyli w prawe rozwidlenie. Szli cienkim korytarzem i znaleźli mały pokoik. Znajdowało się tam łóżko i stół. Na stole leżały jakieś raporty, ale były po niemiecku.

- Zna ktoś niemiecki? – Zaśmiał się Tomek.

- Nie za bardzo! – Odpowiedzieli jednocześnie Jarek, Kamil i Marcel.

- Patrz! Znalazłem łuskę! – Powiedział Marcel.

- Chodźcie, spadamy. Może w kolejnych rozwidleniach znajdziemy coś ciekawszego. W drugim od prawej rozwidleniu był większy pokój. W nim znajdował się hełm.

- Tomek, jesteś specem od militariów. Jaki to hełm? – Zapytał Jarek.

- Wermachtu. – Odpowiedział Tomek. Lepiej go nie dotykaj, weź sobie magazynek z MP40 który leży obok.

- Dziwne… To miejsce ma więcej niż 70 lat, a ludzie nie pozabierali tych rzeczy? – Zapytał Marcel.

- Nie ważne, to ich strata. Chodźcie. W kolejnym, przedostatnim rozwidleniu był pokój który mierzył około 25 metrów kwadratowych. Była tam maska przeciwgazowa.

- Co za złom…

- Maska ma stłuczone szkiełka i podartą gumę, filtropochłaniacza wcale nie widzę, ale co mamy się spodziewać o masce która ma 70 lat?! – Powiedział Tomek.

- On ma rację. Chodźcie do ostatniego rozwidlenia. – Powiedział Marcel.

W ostatnim rozwidleniu nie było pokoju… Był labirynt na 2 rozwidlenia.

- Ok. Idziemy w dwójkach. – Powiedział Tomek.

- Jeśli znajdziemy coś ciekawego, dzwonimy do siebie. – Powiedział Jarek.

- Jesteśmy w bunkrze kołku. Mam pomysł, puszczamy dźwięk w telefonie, jeśli mamy problem lub gdy znajdujemy coś ciekawego. – Powiedział Kamil.

- Spoko, idziemy. – Powiedział Marcel.

Kamil poszedł z Tomkiem, a Marcel z Jarkiem.

Kamil i Tomek znaleźli pozycję strzelecką i skrzynię z amunicją do Niemieckiego karabinu maszynowego. Na zamkniętej skrzyni leżał pas z pociskami.

Tomek i Kamil usłyszeli dźwięk telefonu. Pobiegli do drugiego rozwidlenia.

- Patrzcie! To karabin MP40! – Krzyknął Marcel.

- To nie karabin. MP40 to pistolet maszynowy.

- Hej, słyszycie to? – Zapytał Jarek.

- Co? – Zapytał Kamil. Lecz jednak jego słuch odpowiedział na jego pytanie, usłyszał ciężkie kroki które były coraz głośniejsze.

- Lepiej nie wchodźmy w konfrontację. Spadamy! Idziemy do miejsca gdzie znaleźliśmy pas z amunicją, tam jest pozycja strzelecka! Damy radę nią się wydostać z bunkra. – Powiedział Tomek.

Tomek miał wyjść ostatni. Gdy Marcel wychodził, Tomek usłyszał następujące słowa: „ Hide Evil.” Tomek się wystraszył i popchnął Marcela, a ten wypadł z pozycji strzeleckiej sturlał się po górce. Tomek przecisnął się przez pozycję strzelecką i zbiegł z górki, opuszczając bunkier.

-Facet, odbiło Ci? – Zapytał z pretensjami Marcel.

- Kamil, to ten facet z czatu. Słyszałem że mówił „Hide evil”. – Powiedział Tomek.

- No i? Każdy potrafi to powiedzieć! – Krzyknął Kamil.

- Nie drzyj się! To chce nas skrzywdzić. ZMYWAMY SIĘ. Pochodzimy chwilę w kółko, ten ktoś zapewne kieruje się w stronę bramy, zmylimy go. Gdy będzie nas szukał zwiejemy. – Powiedział Tomek. Tomek podniósł wzrok na pozycję strzelecką i już miał odejść, gdyby nie to, że coś przykuło jego uwagę. W ciemności widział dwie czerwone kropki które stawały się coraz to większe. Tomek przypomniał sobie sen.

- Spadamy! Ruszać się! Chowamy się! – Krzyknął po czym grupa zaczęła biec. Schowali się w małym wąwozie, jakieś 100 metrów od bunkra.

- O co Ci chodziło? – Zapytał Jarek.

- Widziałem czerwone oczy. – Powiedział Tomek.

- Skąd masz pewność że to oczy? – Zapytał Kamil, po czym się wychylił.

-Masz rację to oczy. To jakiś zakapturzony facet, wysoki na jakieś 2 metry. Jest 40 metrów od nas. – Powiedział Kamil.

- Dobra, czołgamy się. Nie będzie nas widział. Tylko cicho! – Powiedział Tomek.

Zaczęli się czołgać. Nie przeczołgali nawet 15 metrów, Tomek usłyszał krzyk. To był Marcel.

- O mój Boże! Wczołgałem się na szkło! Ale to boli! – Krzyczał Marcel.

- O cholera! On tu biegnie! Wstawać! Biegniemy się schować! – Krzyczał Tomek, po czym grupa podniosła się i zaczęła biec. Ale nie cała grupa. Marcel nie biegł. Kamil zatrzymał się, już chciał zawrócić żeby wziąć rannego kolegę, ale gdy tylko odwrócił głowę coś poleciało mu na twarz. Coś wodnistego. Wprawiło go to w obrzydzenie i stracił równowagę. Spadł do rowu w którym kryła się grupa. Przetarł swoją twarz ręką, a Tomek na nią poświecił.

- O mój Boże! To jego krew! – Krzyknął Kamil zalewając się łzami.

- Zaraz to będzie Twoja! To coś tu biegnie! – Krzyknął Jarek, po czym grupa wyszła z rowu i zaczęła biec w stronę dużych zarośli. Jarek biegł ostatni. Potknął się o coś i upadł. Kamil i Tomek nawet się nie odwracali. Słyszalny krzyk im wystarczył, by wiedzieć że ich kolega nie żyje. Pobiegli w stronę drzew, po czym wspięli się na jedno.

- Cholera, Jarek miał latarkę! Mogłem mu jej nie dawać. Przydałaby się... – Powiedział Tomek.

- Jest pod nami, ćśśśśś… - Wyszeptał Kamil.

- Kręci mi się w głowie… - Powiedział Kamil, po czym spadł z drzewa.

Tomek wiedział że Kamil jest martwy. Nie chciał się bawić w chowanego. Wyjął z plecaka butelkę wody, po czym rzucił nią w zjawę. Zjawa padła na ziemię, Tomek zeskoczył z drzewa i przyjrzał się zjawie. Wiedział że ma mało czasu, lecz zauważył że to zjawa która zrzuciła go ze ścieżki we śnie. Zjawa otworzyła czerwone oczy. Tomek kopnął ją w głowę i odwrócił się biegnąc w stronę bramy.

40 metrów… 30 metrów… 20 metrów… 15 metrów… 10 metrów! Wibrujący obraz oraz dźwięk ciężkich butów Tomka obijających się o twardą ziemię. Tomek w ciągu paru sekund wiedział że to jego wina. Że to przez niego nie żyje Marcel, Jarek i Kamil. Pozostało jedynie 5 metrów. 3 metry, Tomek już wyciągnął rękę by chwycić bramę, lecz zanim to zrobił poczuł rozrywający ból na plecach. Po chwili usłyszał głos i słowa: „Nie znałeś przyszłości, ale mogłeś ją przewidzieć.” Tomek osunął się na ziemię. Ciężkie buty Tomka przestały uderzać o ziemię, obraz przestał wibrować… Zniknął też czas.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Totalne dno. Pomijając dialogi siedmiolatków, ukryty to hidden. Hide to ukrywać się.
Odpowiedz
Zanim o czymś napiszesz dowiedz się o tym więcej, zamiast robić z siebie lub z czytelników idiotów. Snapchat nie do końca jest czatem, wbrew nazwie. Dialogi na portalach internetowych napisane z dziwną interpunkcją, a właściwie z dziwnym oznaczaniem piszącego. Opowiadanie zbyt proste, zbyt oczywiste.
Odpowiedz
Fajne, biorąc pod uwagę, że czytałam to na lekcji to nie mogłam za bardzo przeżywać :p
Odpowiedz
Dostała butelką wody i zemdlała? xD
Odpowiedz
Co to są "puste oczy"? O.o
Odpowiedz
A, puste spojrzenie.
Odpowiedz
Ciekawe i zarazem straszne Tylko nie rozumiem o co w tym chodzi
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje