Historia

Czas Trwania

mr_donut064 8 6 lat temu 5 675 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Po głębokim śnie moja mentalność wróciła, lecz nie byłem jeszcze w stanie otworzyć oczu. Wczoraj za dużo wypiłem, aby od razu wstać, więc postanowiłem przewrócić się na drugi bok. Wtedy zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Moje kończyny były zdrętwiałe, a ja nie byłem w stanie nimi poruszać. Wtedy otworzyłem oczy. Na początku myślałem, że to sen. Nie mogłem poruszać żadną z kończyn, jedynie oczy pozostawały w pełnej użytkowości, czego nie można powiedzieć o szyi i głowie, przez które mój widok był ograniczony.

Zobaczyłem wokół siebie pnie drzewa, których liście były poza moim polem widzenia. Po lewej stronie, kątem oka udało mi się dostrzec jakąś postać klęczącą obok mnie i trzymającą kamienie. Także się nie poruszała. Jej włosy były krótkie i czarne, a skóra ciemna. Jej głowa wydawała się niewielka, lecz może było to spowodowane tylko tym, że nie mogłem jej normalnie zobaczyć. Więcej nie widziałem, ani twarzy, ani reszty ciała, udało mi się jedynie dostrzec głowę i ręce. Po prawej stronie zaś zobaczyłem rękę, która jakby była moją, lecz z o wiele ciemniejszą skórą. Dzierżyłem w niej garść patyków.

Zdziwiony, oraz - co ważniejsze - przerażony tym, co się dzieje spojrzałem przed siebie i ujrzałem coś, na wzór muzeum, z drewnianą podłogą, gablotami i wystawami przedstawiającymi konkretne wydarzenia bądź sceny. Tylko, co ja tu robiłem? Po chwili zorientowałem się, że sam stoję na jednej z wystaw. Szybko połączyłem fakty i zdałem sobie sprawę, że nie tylko stoję na jednej z wystaw, ale sam jestem jednym z manekinów! To dlatego nie mogłem się poruszyć! Przez chwilę ucieszyłem się, że w końcu wiem, co się dzieje, ale po chwili doszedł do mnie tragizm całej sytuacji. Stoję gdzieś w muzeum, jako jeden z manekinów bez możliwości poruszenia nawet palcem. Moje rozmyślania przerwał głos jakiegoś mężczyzny i po chwili zobaczyłem, jak przed szybą oddzielającą mnie od reszty świata stają ludzie z aparatami.

- A tu, proszę Państwa, widzimy Homo Erectus, który żył 1,8 miliona lat temu. Przedstawiciel ten potrafił już rozpalić ogień, a także tworzył prymitywne społeczności. Kolebką Homo Erectus była Azja, a dokładniej jej środkowo-wschodnia część. Jego wzrost był znacznie zbliżony do...

Nie usłyszałem dalszej części. W tym momencie zacząłem przeraźliwie krzyczeć, próbując dać o sobie znać turystom. Moje starania spełzły na niczym, ci jakby nigdy nic słuchali przewodnika i robili zdjęcia otaczającego mnie sztucznego krajobrazu. Zapłakałem w duchu, lecz nie poddawałem się. Wrzeszczałem ile sił w płucach, jako iż na ten moment było to jedyne źródło nadziei na uratowanie mnie stąd. Pudło. Nikt nawet nie zareagował na moje błagania. Turyści jeszcze chwilę popodziwiali nieruchome postacie, po czym zniknęli w głębi muzealnej sali.

Zrozpaczony i przerażony sytuacją szybko spróbowałem wykombinować coś innego, co w jakiś sposób zbliżyłoby mnie od uwolnienia się z tego ciasnego więzienia. Zebrałem w sobie wszystkie siły, jakie jeszcze miałem i zacząłem miarowo przenosić ciężar ciała to na prawo, to na lewo. Po chwili, gdy nic się nie stało miałem już zrezygnować, gdy udało mi się lekko przechylić na bok. Promyk nadziei rozbłysł nad moją opłakaną sytuacją i wykorzystując ostatki pozostałej we mnie siły coraz mocniej przechylałem się na boki. Niedługo potem otrzymałem zamierzony efekt, przewracając się na lewą stronę.

Wylądowałem głową w stronę ziemi, lecz w tamtej chwili nie miało to dla mnie szczególnego znaczenia. Udało się! Miałem już pewność, że jestem uratowany! Bo jak mogło być inaczej!? Przyjdzie strażnik, albo kustosz i spróbuje mnie podnieść, a wtedy... bum! Zobaczy, że nie jestem manekinem! Usłyszałem, jak ktoś staje obok mnie, i podnosi mnie do pozycji stojącej. Zrobił to tak lekko, jakby był jakimś plastikowym manekinem!

Zacząłem wrzeszczeć, nie rozumiejąc, co się dzieje, ani dlaczego mój plan zawiódł, ale zdałem sobie sprawę, że nikt mnie nie usłyszy. Dlaczego spotkała mnie taka kara? A może to było moje życie? Spróbowałem sobie przypomnieć coś, co wydarzyło się ostatnio, ale nie udało mi się przywołać żadnych tego typu wspomnień. Może nie miałem wspomnień z poprzedniego życia, bo takiego nigdy nie było? No, a to, że spałem? Teraz nawet nie pamiętam, czy to się działo. Wszystkie wspomnienia jakby za pomocą magicznej różdżki wyparowały z mojej głowy, pozostawiając pustkę. Nie pamiętałem nic, co mogłoby się stać przed moim obudzeniem tutaj, bo nic takowego się nie wydarzyło. Kompletnie nic. Albo po prostu mi się tak wydaje... Sam już nie wiem. Oh... idzie kolejna wycieczka. Tym razem, to jacyś Azjaci...

Już noc, pora spać. Ostatni z ludzi wychodzących z muzeum zgasił światła, pozostawiając wszystko w nieprzeniknionej ciemności. Dam radę zasnąć? Mam nadzieję.

Po głębokim śnie moja mentalność wróciła, lecz nie byłem jeszcze w stanie otworzyć oczu. Wczoraj za dużo wypiłem, aby od razu wstać, więc postanowiłem przewrócić się na drugi bok. Wtedy zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak...

___________________________________________

Jeżeli jesteś zainteresowany moją dalszą twórczością, bądźchcesz być na bieżąco ze wszystkimi nowymi materiałami odwiedź mój Fanpage:

https://www.facebook.com/mrdonut064

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

fajne i c##j
Odpowiedz
fajne i c##j
Odpowiedz
Do mnie jakoś niespecjalnie przemawia ta historia..
Odpowiedz
Trochę brakuje mi tu gęsiej skórki, ale muszę przyznać, że i bez niej opowiadanie jest świetne.
Odpowiedz
Bardzo dobre. Podoba mi się, jak dla mnie powinno być takich więcej na stronie głównej. 8,5/10.
Odpowiedz
Tak, ja czytam źródła. :P Ciekawy pomysł.
Odpowiedz
Wykwintnie dobre! Oby więcej i częściej pojawiały się takie pasty.
Odpowiedz
Zarombiste
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje