Mężczyzna w windzie

Dodane przez: nezumi1, 23.06.2018, 20:48
Reklama:

W środku nocy zadzwonili do mnie z pracy, była druga nad ranem. Nagła awaria, musiałem natychmiast przyjechać do firmy. Ogarnąłem się na szybko, wyszedłem z mieszkania z skierowałem swoje kroki w kierunku windy. Nacisnąłem przycisk i czekałem na wyciąg, który znajdował się akurat na najwyższym piętrze bloku. Po chwili drzwi otworzyły się, a w środku stał jakiś facet w czapce z daszkiem opuszczonej na twarz. Lekko przerażający widok, zwłaszcza o tej porze. Gość ewidentnie nie chciał, żeby ktoś go rozpoznał i niezbyt miałem ochotę znaleźć się z nim na tak małej przestrzeni. No ale cóż, śpieszyło mi się, zresztą przecież nie zerwę się teraz do ucieczki po schodach. Wszedłem do windy i powiedziałem „dobry wieczór”, jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Obaj jechaliśmy na parter, a kilkunastu sekundowa jazda ciągnęła się w nieskończoność. W końcu winda stanęła, a mój tajemniczy towarzysz wyszedł z kabiny gwałtownym krokiem, szturchając mnie po drodze. Oczywiście nie doczekałem się żadnego „przepraszam”. Dość upiorna sytuacja, ale szybko zapomniałem o całej sprawie, zwłaszcza że miałem ważniejsze sprawy na głowie.

2 godziny później byłem już w domu. Zdejmując kurtkę zauważyłem jednak coś dziwnego. W miejscu, w którym szturchnął mnie ten koleś z windy, zauważyłem ślady krwi. Wolałem nie myśleć, skąd się tam wzięły. Położyłem się do łóżka i szybko zasnąłem, jednak po kilku minutach zbudził mnie dzwonek do drzwi. Tak jakbym miało miał przygód tej nocy. Spojrzałem przez wizjer – policja. Otworzyłem drzwi i spytałem, o co chodzi. Okazało się, że w budynku doszło do morderstwa, a funkcjonariusz chodzi po sąsiadach i pyta, czy widzieli kogoś podejrzanego. Wiedziałem, że jeśli powiem o tym creepie z windy, to kolejny dzień mam z głowy na przesłuchaniach, a na to nie mogłem sobie pozwolić, gdyż tego dnia w robocie mieliśmy audyt. Stwierdziłem, że „później sobie przypomnę” i odpowiedziałem policjantowi, że nikogo nie widziałem. Pan władza podziękował, przeprosił za kłopot i poszedł.

Tego samego dnia wieczorem oglądałem wiadomości. Mówili o brutalnym morderstwie w moim bloku. Dzięki nagraniom z monitoringu policja dysponowała już wizerunkiem zabójcy. Kiedy pokazali jego twarz na ekranie, serce na moment mi stanęło.

To był ten policjant, który przyszedł do mnie w nocy.

Oceń:
2
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!