Historia

Dzień z życia schizofrenika.

antares 9 7 lat temu 8 760 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Godzina 6 rano, budzik zadzwonił brzmiąc jak wyrok śmierci dla osoby nieznającej powodów swego oskarżenia. Wiedziałem, że to kolejny dzień tortur chorego umysłu niedającego odetchnąć racjonalnym powietrzem świata niewyimaginowanego przez umysł przeżarty trądem szaleństwa i obłąkania. Spojrzałem w sufit obdarty przez czas niczym stara blacha pokryta rdzą w deszczowy i chmurny dzień na porzuconym przez jakiekolwiek żywe stworzenia miejsce. Dzień jak co dzień, wstaję z łóżka i kieruję się do kuchni, a raczej budy pełnej gratów z żelastwa i drewna pokrytego kurzem i niezliczoną ilością niszczycielskiego czasu płynącego bezlitośnie powoli odwlekając słodką i upragnioną śmierć.

- Jak to było? Aha, sikokawa ze starą kromką chleba pamiętającą pierwszą wojnę i odrobina nadziei na lepsze jutro. Ot przepis na śniadanie przepełnione oczekiwaniem światła wyjaśniającego sens istnienia takiej kreatury jak ja. Następnie iluzja aktywnego dnia będącego jedynie mikroelementem tworzącym całość przepisu na ulepszenie swego życia.

- Czy jeśli te wypukłe ściany bezustannie szepczące do mnie gdy żuję kamienną kromkę zostaną kiedyś wyprostowane i uciszone to będzie oznaczało, że odnalazłem spokój i ten magiczny przepis?

Co dalej? Powinienem chyba przygotować się do pracy. Nie, przecież wyleciałem z roboty przeszło tydzień temu za incydent z klientem, który podszedł do mojej kasy. Nie zapomnę tej szmaty, kazała mi zabić całą moją rodzinę. Przecież ja kurwa nie mam rodziny, co ona sobie wyobraża? Czy można robić nadzieję człowiekowi, że czeka go niewyobrażalna przyjemność znęcania się nad osobami krzywdzącymi go całe życie? W drodze ogromnego i niepojętego przez tego karalucha wyjątku ograniczyłem się do słów, że czeka ją cierpienie będące jedynie kołysaniem do snu w porównaniu do zstąpienia jeźdźców apokalipsy. Jakże niepojęta dla zwykłego człowieka jest moja wspaniałomyślność i łaska. Wyleciałem z roboty jak błyskawica, i jeszcze czekam na wezwanie do prokuratury. Niby dla czego? Mogłem przecież zgodnie z podpowiedziami wydłubać jej oczy patrząc na każdą kroplę potu spływającą po jej imitacji ludzkiej twarzy.

- Jakże niesprawiedliwy jest ten świat. Szepnąłem pod nosem jednocześnie wypluwając pająka, który postanowił poczęstować się kawową lurą, którą przygotowałem sobie ze starannością neurochirurga.

- Czas chyba na nasłuch. Usiadłem wygodnie na kanapie w kolorze moczu i wymiocin niemowlaka jedzącego dżdżownice z gnojem. I czekałem, czekałem na instrukcje przeżycia tego dnia skompresowanego do wielkości pokoju będącego luksusową trumnorzeźnią.

Zawsze przychodzą, zawsze. Kiedy nie wiem która jest godzina, to po ich ukazaniu ustawiam zegary na godzinę 12:30. Wychodzą ze ścian niczym wielkie ropniaki o zarysach ludzkiej twarzy i wydają mi rozkazy. Niejednokrotnie straszne rozkazy, ale jest w nich coś pięknego. Majestatycznie krwawe i poetycko sadystyczne instrukcje jak potraktować listonosza, harcerki z ciasteczkami albo zagubionego podróżnika. Jeśli nikt się nie pojawi do godziny 16:00, to z reguły każą mi wyjść do ludzi. „Ludzi” – myślę sobie. To nie są ludzie, oni są gorsi niż najgorsze istoty ze zgniłego świata zmarłych poprzez żywcem zmiażdżenie wszystkich kości za pomocą rzeźniczego młota przeżartego rdzą i ciemnością najmroczniejszych zakątków piekła.

Lubię wtedy iść na zakupy bez pieniędzy, albo do parku popatrzeć na promienie słońca przebijające się przez liście drzew niczym sztylety przechodzące swobodnie pomiędzy włóknami mięśniowymi krzyczącej ofiary.

Zdarza mi się nie „złowić” żadnej ofiary aż do nocy, wtedy muszę kombinować. Szukam wtedy najzwyklejszego miejsca. Może to być mieszkanie w bloku. Uwielbiam włamywać się do domu tych stworzeń myślących, że powstrzyma mnie kilka centymetrów płyty zamykanej na klucz.

Ukojenie przynosi mi fakt, że ich ściany też są wypukłe i zdarte do krwistoczerwonej cegły, łatwiej mi poruszać się w takim miejscu bo czuję się jak u siebie. Taki swojski klimat. Jedyne czego mi brakuje, to wskazówek od ropni mówiących co mam zrobić. Czas na standardowe procedury. Wchodzę przez przedpokój do salonu i widzę osobę, chyba człowieka, podchodzę bliżej, cicho niczym wąż skradający się do swej ofiary. Nie zastanawiając się długo łapię za głowę odsłaniając łuskową twarz z wyraźnymi bliznami od trądu.

- Pozwól, że wyzwolę Ciebie z tego koszmaru. Mówię jednocześnie powoli wciskając brudne kciuki w oczy ofiary tak przerażonej, że dławi się swoimi wymiocinami, a łzy ściskają jej gardło do wielkości szpilki. To cudowne uczucie kiedy wiesz, że postępujesz właściwie. Gorycz i strach szybko wypełnia powietrze niczym gęsty i żrący dym. Nie ma już odwrotu, nie przy tych uszkodzeniach. Czas zakończyć zadanie, robi się późno. Wciskam palce głębiej wyczuwając miękką tkankę, to chyba mózg. One też mają mózg? Korzystając z otwartych przez spazmatyczny krzyk ust łapię szybko jedną ręką za dolną szczękę a drugą owijam mocno wokół głowy. Mam pewny chwyt, z resztą jak zawsze. Powoli rozciągam szczękę ofiary wsłuchując się w cudowną melodię trzeszczących kości i patrzę na abstrakcyjną mozaikę tworzoną przez szybko krzepnące czerwone posoki.

- Na dziś wystarczy. Dumnie szepczę sam do siebie tak jakbym był jakimś wariatem.

Wracam do swojego mieszkania, już w korytarzu wita mnie ludzka skóra rozpięta jak bęben na przeżartej grzybem ścianie. Kładę się spać. Melodia wrzeszczących dusz ogarnia mój umysł jak cement dosypywany do wirującej betoniarki. Czy zasnę? Sam nie wiem. Jutro pracowity dzień. Przecież muszę iść do sklepu pracować na kasie.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

11/10 zajebiste komentarze i zajebisty wariat genialne!
Odpowiedz
Nie da się nie lubić historii opowiadanych z punktu widzenia wariata ;)
Odpowiedz
Zajebiste
Odpowiedz
Mdłe
Odpowiedz
Pięknie i schizowo. Te opisy dają fajny klimat. Gdyby nie one byłaby to jedna z tych przewidywalnych historii
Odpowiedz
geez, nie mogę tego czytać prze tę mnogość pseudopoetycznych opisów. na mnie nie działa taki styl w prozie, sorry
Odpowiedz
Jedno z lepszych na tej stronie, propsy :D
Odpowiedz
Dobre...
Odpowiedz
piękne
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje