Historia

Film o wampirach

marcinov123 15 4 lata temu 13 937 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Wszyscy widzowie wyszli z kina osobnym wyjściem. Lubiłem te sale kinowe w galerii. Szczególnie wieczorem. Wychodzisz w chłodne, nocne powietrze, zamiast do zatłoczonego centrum handlowego. No i zdecydowanie lepiej chodzić do kina w nocy. W dzień jest paskudnie - z magicznego świata kina trafiasz do zwykłej, szarej miejskiej rzeczywistości.

Urokiem pewnej sieci kin na literę „C” jest to, że sal i miejsc jest dużo, a ludzi mało. Można rozsiąść się wygodnie, wieszając kurtkę na fotelu obok, a na ten z drugiej strony kładąc popcorn. Żyć nie umierać.

- Gówniany film, nie? - zagadnęła mnie dziewczyna idąca za mną.

Odwróciłem się. Szczupła, wysoka. Farbowane na czarno włosy, kolczyk w nosie.

Ciuchy niepozwalające na jednoznaczną klasyfikację. Trochę hipstersko, trochę punkowo. Może jeszcze inaczej. Trochę gubiłem się w tej całej subkulturologii - może z tego powodu, że miałem to głęboko w dupie. Niemniej, ta była całkiem ładna.

- No, w necie go hejtowali - wskazałem na plakat, który właśnie mijaliśmy. Robert Pattinson i Kristen Stewart wpatrywali się w przechodniów zamyślonymi spojrzeniami - ale też zwolenników ma.

- Gimbazę pieprzoną - żachnęła się dziewczyna - jakbyś im puścił te starsze filmy o wampirach to nie zrozumieją.

- To czemu na to poszłaś? Jeszcze sama? – chciałem się dyskretnie upewnić, że zaraz jakiś „misiek” nie wtrąci się nam do rozmowy.

- Bo się spóźniłam na jeden horror, a skoro już przyjechałam to wiesz. A ty?

Uśmiechnąłem się do siebie. Fakt. Samotny facet idący do kina na Zmierzch to podejrzana sprawa. Prawda jednak była trywialna.

- Wygrałem bilet w jakimś tam konkursie w galerii.

Zaśmialiśmy się.

- Powiedz, bo się zastanawiałem, jakby wampir dziabnął pijanego, a potem zatrzymałaby go drogówka to by coś wydmuchał?

Popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Dopiero potem rozśmiała się od ucha do ucha.

- No tak. Chociaż czekaj - zamyśliła się i przygryzła wargę - jak one nie oddychają i nie pracuje im serce, to nie przeszłoby z płuc do wydychanego powietrza. Chyba.

Pokiwałem głową siląc się na powagę.

- W ogóle, na przystanek idziesz?

Przytaknąłem. Ruszyliśmy ramie w ramie przez park, skracając drogę. Szła wolno, patrząc od czasu do czasu dookoła.

- Albo solarium. Słońce je pali, to znaczy wiesz, te prawdziwe - ale to chodzi o słońce słońce czy ultrafiolet?

- W Nocarzu ich lampami z solarium smażyli - przypomniałem sobie - w Blade się smarowali nawet jakimiś kremami z filtrem.

Zaśmiała się.

- Gejoza…

Przyznałem jej rację.

- Pomyśl, jakby musieli faktycznie pić co dwa, trzy dni. A była ich, dajmy na to, dwudziestka w mieście. Szybko by się policja kapnęła, że coś jest nie tak -rozmyślałem dalej nad kwestiami „administracyjnymi” krwiopijców, o których nie mówiła żadna książka.

- Chyba, że jedzą rzadziej. I są wiesz, postawieni. Znajomości i te sprawy. Wtedy by to tuszowali. Jakoś.

- A alergia na srebro i czosnek? Chociaż w Zmierzchu tego nie…

- „Zmierzch” to ma tyle wspólnego z wampirami, co student polibudy z abstynencją - przerwała mi ze śmiechem.

- Można te wierzenia rozpatrywać w dwa sposoby. albo wampir to istota demoniczna - wtedy chodzi o słońce - jako symbol dnia, srebro jako metal odstraszający rzeczy o złej naturze.

- A czosnek po prostu śmierdzi - zaśmiała się.

- Fakt. Nie lubisz?

Pokręciła głową. Zrobiłem z palców znak krzyża i pomachałem w jej stronę.

- A jaka jest druga opcja? - zapytała zaciekawiona.

- Mutanty, odmieńcy genetyczni. Alergiczne reakcje na UV, cząsteczki srebra, czosnek. Wiesz, jakieś antygeny, chujemuje. A zarażenie poprzez kontakt z wirusem. Który dodatkowo poprawia regeneracje tkanek, blokuje starzenie się. Takie buty. Którą wersje byś obstawiła?

- Drugą. Ciekawsza. Bardziej racjonalna. A Ty?

- Chyba pierwszą. Ciekawsza. Bardziej, nie wiem kuźwa, kreatywna? Dopiero jakiś czas temu zaczęli te wierzenia komplikować tymi wymysłami wydumanymi.

- Ano. Zapalimy?

Usiedliśmy na ławce i poczęstowała mnie papierosem. Podziękowałem kiwnięciem głową i zapaliliśmy.

- A ten Zmierzch to jest totalnie durny - powiedziała i starała się zrobić kółko z dymu.

Kiwnąłem głową.

- Nosferatu – symfonia grozy. Lepsze. Ma klimat.

- To z Kińskim? - zmarszczyła brwi próbując sobie przypomnieć. Wyglądała naprawdę uroczo.

- Nie, nie. To Murnau’a. Z 1922.

- Aaa! Nie widziałam.

- Byłem nawet na premierze - uśmiechnąłem się.

Zrozumiała dopiero kiedy wbiłem jej kły w szyję.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Ahahahahaahah ,no i sie doigrala....super!
Odpowiedz
Bardzo lekko napisane, samo się czyta� I dowcipnie-gejoza... Padłam�
Odpowiedz
Nieprzewidywalne i dobrze napisane.
Odpowiedz
A ja byłam pewna, że to ona będzie wampirem :)
Odpowiedz
Tez tak sadzilam;)
Odpowiedz
10/10, Bo poprawila mi humor hahah
Odpowiedz
fajne ;>
Odpowiedz
Yyyy... O co chodzi ? Nie kumam...
Odpowiedz
Okazalo sie ze ten gosciu jest wampirem.;)
Odpowiedz
O dziwo spodziewalem sie ale nie bylem pewny kto jest tym wampirem. Pasta 8/10
Odpowiedz
Co do kwestii "administracyjnych" to bardzo mi się podoba jak to jest ogarnięte w serii Darren Shan. A creepypasta jak zawsze cudna.
Odpowiedz
Ba początku podejrzewałam tą dziewczynę xD
Odpowiedz
Takiego zakończenia to się nie spodziewałam. Może ta pasta nie jest straszna, ale fajnie się czyta.
Odpowiedz
Szczerze mówiąc, słaba pasta. Chociaż bez błędów, co zdarza się rzadko ;)
Odpowiedz
Szybki koniec, ale fajne :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje