Historia

Ciekawość to przekleństwo. Cz. 3

scaryguy 16 6 lat temu 12 676 odsłon Czas czytania: ~4 minuty
Ta historia posiada kilka części:
Część 1 Część 2 Część 3 Część 4 Część 5

---

To jest część trzecia.

Spis części:

Cz. 1: http://straszne-historie.pl/story/1162

Cz. 2: http://straszne-historie.pl/story/1175

Cz. 3: http://straszne-historie.pl/story/1243

Cz. 4: http://straszne-historie.pl/story/1357

Cz. 5: http://straszne-historie.pl/story/1460

Ciekawość to przekleństwo III

Rzeczywistość jest straszniejsza od fikcji

(Reality is Creepier than Fiction)

Czasem rzeczywistość jest straszniejsza od fikcji. Tak naprawdę przerażają nas nie nocne strachy, ale makabryczne zrządzenia losu w prawdziwym życiu. Zwłaszcza takie, które stają się tym okropniejsze im bardziej się w nie zagłębiamy.

Taka jest właśnie historia Cioci Mary.

Mary nie była moją ciocią, lecz mojego kolegi. Opowiedział mi tę historię kiedy powiedziałem mu o swoich wspomnieniach związanych z Gulgotem i Pluskwiakiem. To bardzo osobista, rodzinna sprawa, więc zmieniłem imiona bohaterów by ochronić jego prywatność.

Ciocia Mary była najstarsza z czwórki rodzeństwa. Przez czterdzieści kilka lat była starą panną, więc zawsze rozpieszczała siostrzeńców i siostrzenice różnymi prezentami. Wszyscy ją uwielbiali.

Ale w głębi duszy Mary czuła się bardzo samotna.

Zawsze była starą panną, podczas gdy wszyscy naokoło żenili się i mieli dzieci. Bardzo ją to przygnębiało. Kiedy jej rodzice zmarli, zostawili jej w spadku swój ogromny dom. Ale pustka w jej życiu była równie przepastna co puste pokoje w jej posiadłości.

Niedługo po swoich czterdziestych szóstych urodzinach Mary zaskoczyła wszystkich ogłaszając, że bierze ślub ze Stanleyem, którego poznała dwa miesiące wcześniej.

Już na pierwszy rzut oka było widać, że są w sobie głęboko zakochani. Stanley był trochę młodszy - miał trzydzieści dziewięć lat - ale równie ujmujący, miły i uczynny co Mary. Jej rodzina niewiele wiedziała o Stanleyu, ale wszyscy z miejsca go polubili i z radością powitali. Ulżyło im też, że po tylu latach samotności Mary wreszcie odnalazła szczęście.

Miesiąc po ślubie para wybrała się w wielką podróż poślubną. Przez cały rok zwiedzali różne kraje świata - co kilka tygodni przychodziły pocztówki, w których opisywali jak dobrze się bawią.

Wszystko wydawało się idealne dopóki nie wrócili do domu. Gdy zamieszkali razem w posiadłości, Mary zaczęła się dziwnie zachowywać. Nie chciała spać w jednym łóżku ze Stanleyem, nalegając żeby mieszkali w osobnych pokojach. Niedługo potem zaczęła słyszeć w całym domu dziwne dźwięki: kogoś wołającego jej imię, drapanie odbijające się echem po korytarzach i ponure zawodzenie, które zdawało się dochodzić ze ścian.

Im bardziej Stanley próbował ją pocieszyć, tym bardziej była przerażona. Krzyczała na niego żeby trzymał się z daleka i żeby jej nie dotykał. Spędzała całe dnie zabarykadowana w pokoju, płacząc i bełkocząc, powoli wariując od gromadzącego się brudu i izolacji od ludzi.

W końcu rodzinie udało się zaprowadzić Mary do psychiatry, który zdiagnozował u niej zespół Capgrasa. Osoby cierpiące na to rzadkie zaburzenie są przekonane, że ich bliska osoba została zastąpiona sobowtórem. Mary twierdziła, że Stanley nie był jej mężem - ale czymś, co wyglądało i zachowywało się jak Stanley, podszywając się pod niego.

Jej rodzina stanęła przed trudnym wyborem - zamknąć Mary w szpitalu psychiatrycznym czy dbać o nią w domu, podając jej leki uspokajające. Wybrali tę drugą opcję.

Przez ten cały czas Stanley był wyraźnie strapiony, ale wciąż z całego serca kochał Mary. Wciąż siedział przy jej łóżku, karmił ją i mówił do niej jak na kochającego męża przystało. Przez następny rok członkowie rodziny na zmianę opiekujący się Mary o wiele lepiej poznali Stanleya i cieszyli się, że im pomaga.

Więc byli zupełnie zaskoczeni, kiedy pewnego dnia podjechawszy pod dom Mary ujrzeli mnóstwo radiowozów. Drzwi wejściowe były zaklejone policyjną taśmą i nie pozwolono im wejść. Dopiero gdy udowodnili, że są spokrewnieni z mieszkańcami, policjant powiedział im co się stało.

Tego ranka znaleziono ciało Cioci Mary u podstawy klifu nad oceanem, jakieś pół godziny jazdy samochodem od domu. Przechodzień zobaczył jak jej samochód podjeżdża do samej krawędzi urwiska, a następnie wysiadła z niego kobieta, która wyciągnęła z bagażnika bezwładnie ciało mężczyzny. Przechodzień zadzwonił na policję, po czym zobaczył jak Mary kilkakrotnie dźga mężczyznę dużym nożem kuchennym. Potem zepchnęła ciało z klifu do wody i długo, histerycznie się śmiała.

Gdy przyjechała policja, Mary tylko się do nich odwróciła, uśmiechnęła, a następnie skoczyła z klifu, popełniając samobójstwo. Udało się odzyskać jej ciało, ale Stanleya nie znaleziono. Najprawdopodobniej porwał go ocean. Dzięki tablicy rejestracyjnej policja dotarła do domu Mary, gdzie toczyło się obecnie główne śledztwo. Koło łóżka Mary znaleziono wyplute tabletki uspokajające, rozbitą lampkę nocną na podłodze i rozbryzgi krwi na ścianach.

Ciocia Mary udała, że bierze tabletki, po czym uderzyła Stanleya lampką, kiedy patrzył w inną stronę. Następnie zawlokła go, nieprzytomniego i krwawiącego, do kuchni, gdzie dźgnęła go nożem. Potem wsadziła go do bagażnika i pojechała nad ocean.

Ale o dreszcz przyprawia mnie to, co znaleziono później.

Tego samego dnia, przeszukując dom, policjanci znaleźli właz do piwnicy, ukryty pod dywanem. Gdy go otworzyli, przywitała ich wykrzywiona twarz zasuszonego trupa, który leżał na schodach wbijając palce we właz.

Piwnicę wypełniał odór wyschniętych ludzkich odchodów, a głębokie rysy w drewnie wskazywały, że ktoś desperacko próbował wydrapać sobie drogę na zewnątrz. Gdy wykonano testy DNA i analizę uzębienia okazało się, że ciało w 99% pasuje do Stanleya.

Umarł wiele miesięcy wcześniej, najprawdopodobniej z głodu. Jego długie paznokcie były połamane od drapania w drewno. To Stanley był nocnym strachem, to jego błagania i desperackie próby ucieczki odbijały się w nocy echem w przestronnych korytarzach domu.

Ale jedna rozwiązana zagadka stworzyła drugą, o wiele bardziej przerażającą.

W takim razie kim była osoba opiekująca się Mary, spędzająca czas z jej rodziną - i kto zginął zepchnięty z klifu - skoro Stanley od dawna nie żył?

Zaginiony brat bliźniak? Doppelgänger?

Cokolwiek to było, Ciocia Mary zabrała tę tajemnicę do grobu.

Najbardziej dręczy mnie to, że może przez cały ten czas była przy zdrowych zmysłach, tylko świat zwariował.

Rzeczywistość naprawdę jest straszniejsza od fikcji.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Szczerze, to się tego nie podziewałam...Odlot! 10/10
Odpowiedz
Zajebiste
Odpowiedz
Wszystkie historie tego autora są mega wciągające :)
Odpowiedz
dobre hehe
Odpowiedz
Wiem ,że stare ale muszę skomentować! Na serio fajna creeppasta ale jest jedna nieprawidłowość... Otóż mam 97% DNA wspólnego z świnią więc 99% wspólnego DNA to ten koleś jest szympansem... Rozbieżność DNA u ludzie to jakieś setne procenta! Ale historia świetna i to się liczy.
Odpowiedz
ale wciąga :D
Odpowiedz
Zarąbiste. Normalnie nie mogę. Bardzo dobre i nie mogę się oderwać.
Odpowiedz
uwielbiam te pasty. Są naprawdę świetne. Widać, że się starasz. ;)
Odpowiedz
Super *.*
Odpowiedz
Zajebiste po prostu, świetnie poprowadzona fabuła. Czekamy na więcej
Odpowiedz
Pisz dalej. Nie mogę się doczekac kolejnej części. (Ta jest najlepsza z tych wszystkich) (10/10)
Odpowiedz
Zajebiste, czekam na kolejną część
Odpowiedz
.. Bedzie KOlejna czesc ? , Czekam z Niecierpliwoscia. 10/10 , Interpunkcja - Jest , Ortografia - Zachowana , Spojnosc - Jest. Wszystko idealnie.
Odpowiedz
Smutne :'(
Odpowiedz
Boże...
Odpowiedz
O.o
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje