Upadłem

Dodane przez: straszomakaron, 16.02.2013, 13:32
Reklama:

Upadłem. Osoba która mnie goniła nie spieszyła się. Przycisnęła mnie wielkim butem do podłogi. Desperacko próbowałem się uwolnić, lecz im bardziej się szamotałem, tym bardziej byłem dociskany butem do podłogi. Czego ty chcesz ?! Zdążyłem krzyknąć zanim ostatnie resztki powietrza zostały wyciśnięte z moich płuc. Pobawić się, odpowiedział radosny męski głos. Przyniosłem ze sobą moich przyjaciół, powiedział, teraz będziemy mogli pobawić się razem. Kątem oka zauważyłem że w rękach trzyma metalowe wiadro, z którego zaczyna coś wylewać. Obślizgła, wijąca się masa spadła na moje plecy. Próbowałem się szamotać, lecz but mocno dociskał mnie do ziemi. Wtedy poczułem pierwsze ugryzienie, a po nim następne i następne. Pijawki pomyślałem. O Boże ! Mam na plecach setki pijawek – krzyczał mój zrozpaczony umysł, za nim setki ugryzień na plecach i szyi odebrały mi zdolność myślenia, wypełniając moje ciało przeraźliwym bólem.

Obudziłem się zlany potem. Sen, to był tylko sen pomyślałem z ulgą, lecz nieznośne uczucie obecności pijawek wijących się na moich plecach cały czas pozostało. Nawet po długiej, gorącej kąpieli, nie mogłem się go pozbyć.

Dzień minął mi dość monotonnie. Była sobota, więc większość dnia spędziłem po za domem ze znajomymi. Do domu wróciłem dosyć późno (około 1 w nocy) i od razu położyłem się spać. Kiedy zapadałem w sen, ostatnie wspomnienia koszmaru poprzedniej nocy zatarły się w moim umyśle.

Nie wiem ile spałem, lecz przebudzenia nie należało do najmilszych. Ocknąłem się w jakimś ciemnym, wilgotnym pomieszczeniu. Zdezorientowany zacząłem się panicznie rozglądać, lecz dopiero po chwili, kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, zacząłem dostrzegać kontury ścian. Wstałem z podłogi i chwiejnie, z rękoma wyciągniętymi przed siebie, zacząłem iść do najbliższej ściany. Kiedy już znalazłem się przy ścianie, zacząłem iść wzdłuż niej szukając jakiejś drogi ucieczki. Po chwili brodzenia w ciemności moje ręce trafiły na klamkę. Nic nie myśląc szybko ją nacisnąłem i znalazłem się w długim korytarzu, na którego końcu były drzwi z wydobywającą się z pod nich stróżką światła. Powoli podszedłem do drzwi i po chwili wahania otworzyłem je. Po otwarciu drzwi zostałem oślepiony 100 watową żarówką, wiszącą pod sufitem. Chwile mi to zajęło, lecz moje oczy przyzwyczaiły się do jasności i zobaczyłem znajduję się w pokoju. Pokój ten nie różnił się zbytnio od poprzedniego (no oprócz tego że w tym pokoju było jasno). Na środku pokoju stało masywne biurko, a za biurkiem, ku mojemu przerażeniu, zobaczyłem stojącą tyłem postać. Postać ta odwróciła się. Był to dość wysoki mężczyzna. Nie potrafię go opisać, lecz jedyne czego jestem pewien, to to, że jego usta były rozciągnięte w przerażającym uśmiechu.

Oh, wróciłeś wcześniej niż się spodziewałem, powiedział z uśmiechem. Kim ty k**wa jesteś ?! Co ja tu k**wa robię ?! Zacząłem krzyczeć. Oh, znów nic nie pamiętasz ? Powiedział ze smutkiem. Pozwól że ci przypomnę. Pamiętasz jak na lekcji religii katecheci mówili ci, że każdy człowiek ma anioła stróża ? To tylko część prawdy. Oprócz anioła stróża dostajesz też swojego demona. To od ciebie zależy którego wybierzesz. Ty wybrałeś mnie, demona i dla tego tu jesteś, powiedział radośnie. A teraz wybacz na chwilę, muszę wybrać coś specjalnego na naszą dzisiejszą wspólną zabawę. To musi być sen, to musi być sen, zacząłem rozpaczliwie myśleć, przecież takie rzeczy nie mogą dziać się na prawdę ! Masz racje, to jest sen, powiedział z najbardziej oddalonego kąta pokoju, jeszcze nie jestem tak silny, aby przyjść do ciebie w prawdziwym świecie, ale zawsze możemy się bawić w nocy. Wstał i odwrócił się, a ja zobaczyłem, że w obu dłoniach niesie wielki sekator. Nie bój się, powiedział z uśmiechem, to tylko sen, a my będziemy się tylko bawić. Boże, ja nie che umierać ! Pomyślałem i zacząłem się panicznie cofać do drzwi. Roześmiał się i powiedział : Nie możesz tu umrzeć, to tylko sen głuptasie, ba ja nawet nigdy nie pozwolił bym ci umrzeć, to tylko skraca czas zabawy. Złapałem za klamkę i szarpnięciem otworzyłem drzwi i wypadłem biegiem na korytarz. Moja noga zaczepiła o coś w ciemności. Upadłem.

Źródło: Napisana przeze mnie
Oceń:
25
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!