Historia

Pobawmy się

marcinov123 0 2 miesiące temu 186 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Zawsze kiedy mamy gości robimy różne psikusy. Lubimy to. Szczególnie Natalia, moja młodsza siostra.

Pamiętam czasy gdy mama malowała nam farbkami tak, że przypominaliśmy zwierzęta. Kupiła nawet specjalne farbki na jakiejś aukcji garażowej, za parę dolarów. Ja byłem tygrysem- miałem pomarańczowe i czarne pasy na twarzy. Natalia za to wolała być pandą. Lubiliśmy udawać zwierzaki. Biegaliśmy dookoła domu naśladując ich odgłosy, bawiąc się w dżunglę. Rodzicie zawsze się z tego śmiali. Odkąd ich nie ma nie bawimy się już w malowanie. Może jak wrócą to znowu zaczniemy?

Natalie uwielbia chować odwiedzającym nas gościom rzeczy - kiedy ktoś nas odwiedza zabiera zostawione w przedpokoju buty, albo wyciąga rzeczy z kieszeni kurtek. Następnie chowa je w różnych zakamarkach domu po to, by potem z ukrycia obserwować jak właściciele ich szukają. To całkiem zabawne. Mama i tata na pewno by nas za to skrzyczeli, ale odkąd ich nie ma możemy robić to, co nam się podoba. Wczoraj skakaliśmy po łóżkach do późna w nocy. Czasami nawet wchodzimy na strych, jednak jest tam wiele pajęczyn a Natalia bardzo się boi pająków.

Kiedy był z nami Buster (nasz pies) w ogóle nie bała się tam wchodzić. Jak nasi rodzice pojechali, Buster włóczył się przez parę dni koło domu, ale potem chyba poszedł ich szukać. Wcześniej chciał się z nami bawić. To dziwne - poza nim nikt nie chciał.

Ostatnio był trochę szalony dzień. Odwiedzili nas goście z nowymi zabawkami. Mieli kamery i w ogóle. Natalie chciała się zakraść i nimi pobawić, ale kazałem jej tego nie robić. To drogi sprzęt - coś mogłoby się uszkodzić i mielibyśmy kłopoty. Tata by na nas nakrzyczał tak samo jak wtedy, kiedy rozbiłem jego elektryczną maszynkę do golenia którą dostał od mamy na gwiazdkę. Nasi goście po kilku dniach zabrali zabawki i wyjechali.

Byliśmy smutni. Chcieliśmy się z nimi zaprzyjaźnić, dlatego nie robiliśmy im żadnych kawałów. Mówili do siebie, że tylko zmarnowali czas. W domu zostali tylko ci państwo, którzy mieszkali z nami od paru miesięcy i również nie chcieli się z nami bawić. Było nam trochę przykro. Chcieliśmy, żeby trochę się pośmiali, ale oni chyba nie przepadali za naszymi żartami. Pewnego dnia przyjechali w odwiedziny tacy bardzo fajni ludzie, naprawdę ich polubiliśmy. Ciekawiły ich nasze kawały. Bo wiecie - dorośli też grają z nami w swoje zabawy. Na przykład udają, że zupełnie nas nie widzą. Tak samo jak wtedy, kiedy wyciągnęliśmy jednej pani krzesło, na którym siedziała. Upadła na podłogę, ale zaraz potem uciekła. Wróciła z policją - a my naprawdę się wystraszyliśmy. Policjanci nawet wyciągnęli pistolety i świecili latarkami. Ta pani musiała im powiedzieć o tym, w co graliśmy - bo tez udawali, że nas nie widzą. Było to całkiem śmieszne, bo staliśmy naprzeciwko nich. Natalie nawet szarpnęła jednego z nich za nogawkę. Ja za to próbowałem zabrać mu pistolet, żeby przypadkiem nie wystrzelił. Wiecie, żeby nie zrobił niechcący komuś krzywdy.

Chyba mu się to nie spodobało, bo bardzo szybko wyszli. Ale Ci nowi goście (najlepsi jak do tej pory) przynieśli swoja grę. Mieli tabliczkę z narysowanymi literami i wskaźnik. Zadawali nam pytania, a my odpowiadaliśmy wskazując litery. To znaczy ja - Natalia jeszcze nie umie pisać. Pytali, co tu robimy - wiec odpowiedziałem po prostu “TO NASZ DOM”. Chyba się trochę zdenerwowali. Potem pytali jak mamy na imię. Spytałem ich, czy nie wiedzą, gdzie są nasi rodzice. Przez dłuższy czas rozmawiali ze sobą, potem ten miły pan wyciągnął album z wycinkami z gazet i coś zaczęli sobie pokazywać. Pani powiedziała nam gdzie jest mama i tata. Potem powiedziała nam o wypadku samochodowym....i o tym,  żebyśmy nie bali się światła. Dziwne, myślałem, ze tylko my je widzimy. Natalia już dawno chciała do niego iść, ale ja przekonałem ją, żeby poczekać na rodziców. ...a nasi rodzice już tam byli! Zabawne co nie? Powiedziałem o tym Natalii, a ona od razu pobiegła do światła. Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Zatrzymałem się na chwile, chciałem im napisać coś jeszcze ale oni już schowali tabliczkę. Trudno.

Chciałem im tylko powiedzieć, ze w piwnicy domu są inni tacy jak my.

.. a oni wcale nie chcą stąd odejść

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje