Historia

630-296-7536

scaryguy 13 8 lat temu 16 145 odsłon Czas czytania: ~6 minut

Jestem pewien, że wszyscy na /r/nosleep są już przyzwyczajeni do wołania o pomoc w opowieściach. Pomóżcie mi, pomóżcie, bla, bla, bla. Nie będę was zanudzał kolejną. Nawet gdybyście chcieli to zrobić, nie moglibyście, bo jesteście bezużyteczni.

Dlaczego?

Ponieważ nie jesteście członkami.

Chciałbym tylko sam nim nie być.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie – od telefonu.

Nie spałem już od kilku godzin, rozpakowywałem się i sprzątałem czekając na telefon od hydraulika. Właśnie się przeprowadziłem do małego domku, którego wykonawcy spieprzyli wszystko, co tylko możliwe. Przez to na mnie spadła cudowna odpowiedzialność naprawienia każdej rzeczy, którą zrobiono tu źle – a to oznaczało cholernie dużo roboty.

Telefon zadzwonił o 12:06.

Nie jest źle, pomyślałem. Zazwyczaj hydraulicy nie fatygowali się z dzwonieniem do 17:00. Nie mówiąc już o faktycznym pojawieniu się na miejscu.

Po odebraniu nie miałem nawet szansy się przywitać, bo jakiś kobiecy głos powiedział mi, że mam „poczekać na następnego dostępnego konsultanta”.

Usadowiłem więc tyłek na blacie w kuchni. Obecnie w domu nie dało się znaleźć wielu powierzchni niezajętych przez pudła i kartony. W słuchawce zaczęło brzdąkać coś w rodzaju muzyczki z windy. Zaczynałem powoli odpływać, ale telefon nagle zamilkł, a drzemkę uniemożliwił mi akord fortepianu. Brzmiał tak, jakby były tam trzy nuty, które zupełnie do siebie nie pasowały. Zagrał dwukrotnie.

Znów pojawił się głos na linii.

- Witamy w Boothworld Industries. Mam na imię Samantha i będę dziś pańską konsultantką. Nazwisko?

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, więc po prostu podałem jej swoje personalia.

- Proszę pana, wiem kim pan jest, jestem pańską konsultantką. Proszę podać mi nazwisko, do którego mamy uzyskać dostęp.

- Nie rozumiem – odparłem.

- To może być ktokolwiek. Potrzebujemy tylko nazwiska.

- Uch, w porządku.- Postanowiłem wymyślić jakieś imię. – Harold Withers.

- Jako pańska konsultantka muszę podkreślić, że fikcyjne lub nieznane panu nazwiska nie mogą być stosowane.

- Stosowane do czego? – zapytałem. Skąd ona w ogóle wiedziała, że to było zmyślone? Cała ta sytuacja wyglądała mi bardziej na jakiś żart, ale nie mogłem sobie przypomnieć, czy podawałem komukolwiek mój nowy numer.

- Do przemodelowania.

- Przemodelowania? Czy to hydraulik? – zapytałem zdezorientowany.

- Witamy w Boothworld Industries. Mam na imię Samantha i będę dziś pańską konsultantką. Nazwisko?

Wziąłem to za tak i podałem im imię mojej byłej dziewczyny.

- Jessica Goodwin.

Po drugiej stronie usłyszałem stukanie w klawiaturę. W słuchawce brzmiało to nienaturalnie głośno, jakby uderzała w klawisze pięściami. Po kilku chwilach znów się odezwała.

- Jessica Goodwin. Przemodelowanie planowane jest na 21 sierpnia 2015. Czy chciałby pan zmienić ten termin?

Zapadło milczenie. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie mogłem również rozgryźć, kto postanowił zabawić się w taki idiotyczny dowcip.

- Z kim rozmawiam? Czy to ty, Jess? Żartujesz sobie ze mnie? – zapytałem.

Kobieta długo nie odpowiadała. Miałem wrażenie, że ktokolwiek znajduje się po drugiej stronie słuchawki właśnie toczy ze sobą walkę, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

- Halo?

- Tak czy nie, proszę pana?

- Tak? – odparłem w końcu, nie wiedząc zupełnie, o co ta kobieta mnie pyta.

- Mogę ustalić spotkanie na wtorek. Czy to by panu odpowiadało?

W tym momencie zastanawiałem się, czy z moją głową wszystko jest w porządku i czy faktycznie nie rozmawiam z firmą hydrauliczną.

- A dzisiaj? - zapytałem. – Czy macie dostępny termin na dzisiaj?

- Zazwyczaj niemożliwe jest przełożenie terminu na tak krótki okres oczekiwania, ale dzisiaj mieliśmy jedno odwołanie. Czy odpowiadałaby panu trzecia?

- Trzecia jest w porządku – odparłem, wciąż właściwie nie wiedząc, o czym dokładnie rozmawiamy.

- A zatem trzecia. Czy chciałby pan odbyć rozmowę telefoniczną?

- Eee… jasne.

- Wspaniale. W imieniu Boothworld Industries dziękuję i witam w klubie. Życzę udanego dnia.

Dziwaczny akord znów zagrał dwa razy i połączenie zostało przerwane. Przewróciłem oczami i wróciłem do rozpakowywania się.

Równo o trzeciej po południu zadzwonił mój telefon.

- Halo?

- Witam ponownie. Tu Samantha z Boothworld Industries. Pańska rozmowa telefoniczna rozpoczyna się teraz.

- Co ty… - zacząłem, ale przerwały mi te cholerne dźwięki pianina. A potem usłyszałem głos Jessicy.

- Dlaczego to robisz? – pytała roztrzęsionym głosem. Słyszałem, jak wciąga gwałtownie powietrze, tak jakby szlochała.

- Jessica? – sapnąłem do telefonu.

- Proszę pana – odezwała się konsultantka. – Ona pana nie słyszy. To tylko rozmowa telefoniczna. Spotkanie zostało już ustalone.

- Proszę – błagała Jessica. – Proszę, nie rób tego. Zrobię wszystko, co chcesz. Wszystko. Wszystko, czego zechcesz, proszę! Mogę nawet-

Głos Jess nagle został zdławiony, przeszedł w głośne charczenie. Wszystko, co słyszałem teraz na drugim końcu linii to był szelest ubrań i świszczący, zduszony oddech. W końcu to wszystko ustało. Ktoś podniósł telefon.

- Zaplanowane prace zostały ukończone – odezwał się jakiś męski głos. – W imieniu Boothworld Industries dziękuję i witam w klubie. Życzę udanego dnia.

- Proszę pana? – W słuchawce znów rozbrzmiał głos Samanthy. – Czy to pana usatysfakcjonowało?

Siedziałem przez kilka długich chwil w milczeniu. Czułem jak zimny pot spływa po całym moim ciele, krople z mojej twarzy spadały na klatkę piersiową, jakbym jeszcze przed chwilą stał w ulewie. Jessica była moją byłą, bo nakryłem ją w łóżku z moim najlepszym przyjacielem na imprezie w liceum. Pieprzyli się z werwą króliczków po rocznym celibacie.

Moje usta powoli rozciągnęły się w uśmiechu.

- To było fantastyczne – wyszeptałem.

- Wspaniale – odpowiedziała konsultantka. – Dla Boothworld Industries klient jest najważniejszy. Czy chciałby pan ustalić kolejne spotkanie?

Patrząc na wodę wyciekającą spod zmywarki, jeden z pięciu milionów błędów w tym cholernym miejscu, uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.

- Tak – powiedziałem. – Tak, chciałbym.

- Nazwisko?

- Dan. Nie znam reszty. Zbudował mój dom.

- Dan Arencibia. Przemodelowanie planowane jest na 13 lipca 2032. Czy chciałby pan zmienić termin?

- Tak.

- Czy środa panu odpowiada?

- Nie wspominałaś przypadkiem wcześniej o wolnym terminie we wtorek?

- Owszem, niestety został on już zajęty przez innego członka. Czy środa panu odpowiada?

- Nie – odparłem. – W tym dniu mam rozmowę o pracę. Mógłby być czwartek.

- Niestety, ale to niemożliwe – rzekła swoim spokojnym, profesjonalnym tonem. - Pańskie przemodelowanie ustalone jest na środę wieczorem.

- Co? – wykrztusiłem.

Powtórzyła mi dokładnie te same słowa.

- Czy możemy przełożyć moje przemodelowanie? – zapytałem po chwili.

- Oczywiście, proszę pana – odpowiedziała kobieta. Zabrzmiało to tak, jakby uśmiechała się mówiąc te słowa. - Zawsze jest jakiś sposób.

Czekałem, żeby wyjaśniła mi, jaki to sposób. Nie odzywała się.

- JAK? – krzyknąłem do słuchawki drżącym głosem.

- Boothworld Industries zawsze stara się pozyskać nowych członków. Jednak do naszego klubu można się przyłączyć tylko przez zaproszenie. Niestety liczba zrzeszonych znacznie zmniejszyła się w ostatnich latach. Recesja. Wojny. Polityka. Chcielibyśmy, by w celu przesunięcia własnego przemodelowania, pozyskał pan dla nas kilku nowych klubowiczów.

Światełko na końcu tunelu, pomyślałem.

- Ilu osób potrzebujecie? – zapytałem.

- Tysiąca.

Zakrztusiłem się z wrażenia.

- TYSIĄCA?

- Tak, proszę pana. W przeciwnym razie będziemy musieli utrzymać termin zaplanowanego spotkania. Musimy również pana poinformować, że członek, który to ustalił życzył sobie również rozmowy telefonicznej.

W tym momencie czas jakby się dla mnie zatrzymał. Życie przeleciało mi przed oczami. Nie zmieniło to niczego, to były tylko setki wspomnień, które nie robiły żadnej różnicy, nie czyniły nic w tej sytuacji.

Myślałem, że to się nie dzieje, a ludzie po prostu piszą sobie takie rzeczy w książkach, żeby było bardziej dramatycznie.

A jednak.

Czułem suchość w ustach, a serce waliło mi młotem.

- Zdobędę dla was tysiąc członków – wyszeptałem.

- W imieniu Boothworld Industries dziękuję i witam w klubie. Życzę udanego dnia.

Połączenie zostało zakończone.

Odłożyłem telefon i gapiłem się w niego przez długi czas. Moje przemodelowanie ustalone jest na środę i gdzieś jest ktoś, ktoś do kogo zadzwonią tuż przed moją śmiercią, by mógł sobie posłuchać moich kilku ostatnich oddechów, jeżeli nie zdobędę tysiąca nowych członków dla Boothworld Industries. To zabawne. Zawsze chciałem dołączyć do jakiegoś elitarnego klubu. Skull and Bones. New World Order. Nie jestem pewien, jak udało mi się dostać, ale teraz jestem członkiem. Do środy mam czas, żeby się tym nacieszyć.

Tak jak powiedziałem na początku: nawet gdybym chciał waszej pomocy, nie moglibyście mi jej dać, bo nie jesteście zrzeszeni.

Członkostwo jest tylko na zaproszenie.

Zapraszam was.

Możecie mi pomóc.

Wystarczy zadzwonić: 630-296-7536.

autor: boothworld

tłumaczenie: guest

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Ah. Gdybym nie była taką trzęsi dupą (czy jak to się tam pisze), to już dawno bym zadzwoniła ;p A tak wgl to świetne ;p
Odpowiedz
Ja dzwoniłam bez kierunkowego:). Działa, ale. Ta pani po drugiej stronie mnie tak jakby nie słyszała więc się rozłączyłam. ;)
Odpowiedz
Ktoś poda kierunkowy do tego? :D
Odpowiedz
Czy tylko ja dzwoniłem?
Odpowiedz
emm zadzwonillem i bylo wszysko tak samo (tylko ze po angielsku) O,o
Odpowiedz
Aha
Odpowiedz
a teraz moi mili :P Czy ktoś próbował zadzwonić pod ten numer z odpowiednim kierunkowym XD
Odpowiedz
Ciekawie się zapowiadało ale jednak kiepskie...
Odpowiedz
:)
Odpowiedz
Świetne :D
Odpowiedz
Ode mnie mają 3 nazwiska osób, które skomentowały tą historię. Wystarczy dodać odpowiedni nr kierunkowy i się dodzwonicie. Przepraszam za Wasze przemodelowania ;)
Odpowiedz
fajne
Odpowiedz
Ten numer to jakiś fake czy nr do admina ? :D
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje