Historia

Wiem, że rodzice mnie kochali, ale...

tłumacze straszne-historie.pl 43 5 lat temu 86 113 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Byłem jednym z siódemki rodzeństwa i muszę przyznać, że nasi rodzice mieli wielką wyobraźnię posiadając tyle dzieci przy jednej, niskiej pensji mojego ojca, który pracował jako nauczyciel na zastępstwo (praca po kilka miesięcy w różnych szkołach, kiedy ktoś inny zachorował lub wyjechał). Nie zmienia to faktu, że bardzo nas kochali. Ciągle to powtarzali.

Kiedy tylko ktoś z nas miał urodziny zbierali nas wszystkich razem i raczyli opowieściami w jaki sposób staliśmy się członkami rodziny. Najstarsi zawsze przewracali oczami, bo ile można słuchać ciągle tych samych historii, najmłodsi z kolei kwitowali opowieści słowem „fuj”. Opowieści brzmiały miej więcej tak: „pojawiłeś się w naszej rodzinie pokryty krwią twojej matki. Darłeś się wniebogłosy!”.

Nie mieliśmy dużo, wszystkim trzeba było się dzielić. Ubrania dziedziczyliśmy po sobie do momentu, aż zostawały z nich same strzępy i nadawały się jedynie na szmaty. Właściwie to nic się nie marnowało. Często się przeprowadzaliśmy. Kiedy byłem starszy i trochę więcej wiedziałem zrozumiałem, że uciekaliśmy przed wkurzonymi właścicielami mieszkań, którym nie byliśmy w stanie zapłacić czynszu.

Jak widać było ciężko, ale jakoś sobie radziliśmy. Z rodzeństwem byliśmy bardzo zżyci. Moja starsza siostra rozmawiała ze mną codziennie przez telefon, nawet wtedy gdy skończyła już college, a bracia bronili mnie przed kolegami, którzy ciągle wszczynali bójki. Inne dzieciaki były okrutne jak tylko mogły. Chodziły i powtarzały znaną wśród sąsiadów plotkę, że ja i moje rodzeństwo jesteśmy efektem romansów naszej matki. Właściwie rozumiem dlaczego tak myśleli. Patrząc na nas z boku trudno było zobaczyć pokrewieństwo – każde z nas było inne i w ogóle niepodobne do drugiego. Z drugiej strony rodzice byli tak w sobie szaleńczo zakochani, że jakiekolwiek zdrady w ogóle nie wchodziły w grę.

Jestem przedostatnim dzieckiem. Mama bardzo długo nie mówiła, że spodziewa się kolejnego dziecka, myślę, że chciała mieć pewność, że wszystko jest z nim w porządku. Tak właściwie to byłem zaskoczony. Nie miałem jeszcze 13 lat i myślałem, że już zawsze będę najmłodszy w rodzinie. Biedne dziecko, miało być w tym samym wieku co jego siostrzenica – nasza starsza siostra była już w zaawansowanej ciąży gdy mama ogłosiła wszystkim tę nowinę. Po miesiącu czekania, wyręczania mamy w każdej czynności, troszczenia się o mebelki i imię dla dziecka rodzice wyjechali na kilka dni, a gdy wrócili miałem młodszego braciszka.

Kiedy rzuciłem okiem na niego po raz pierwszy dostałem nieprzyjemnego skurczu żołądka. Wiedziałem jak wygląda zdrowy noworodek po zdjęciach mojej siostrzenicy. Mój nowy brat wcale zdrowo nie wyglądał. Gdybym wiedział wtedy to co wiem teraz powiedziałbym cokolwiek. Nauczycielom, może opiece społecznej. Ale byłem małym beztroskim ignorantem i nie zrobiłem nic. Starałem się traktować mojego braciszka jak najbliższego członka rodziny, naprawdę. Ale myślę, że moja wyprowadzka parę lat później była ulgą dla wszystkich domowników.

Pięć tygodni przed obroną dostałem telefon:

- Przyjeżdżaj szybko do domu. Mama ma raka.

Rzuciłem wszystko, żeby przy niej być. Wspominałem wam, że moja siostra była lekarzem? Całkowicie przeniosła się do mamy by być dla niej pełnoetatową osobistą pielęgniarką. Gdy przyjechałem do domu i otworzyła mi drzwi jej zaciśnięte usta i smutna twarz powiedziały mi wszystko – jest źle. Mama starała się być dzielna, ale kilka miesięcy później zmarła. Pamiętam moją siostrę siedzącą do późna nad historią medyczną mamy i mruczącą pod nosem, że to wszystko jest przecież niemożliwe. Wtedy tego nie rozumiałem. Teraz rozumiem.

Krótko po pogrzebie ojciec zażył jakieś pigułki i zmarł. Zostawił nam list, drań. Kiedy policja i pogotowie odjechali obserwowałem jak mój starszy brat czyta zostawioną od ojca wiadomość, a następnie wyrzuca ją do kominka. Stwierdził, że nie ma potrzeby byśmy wiedzieli dlaczego ojciec zrobił to co zrobił. Powinniśmy jedynie pamiętać, że z mamą bardzo nas kochali. To obrzydliwe uczucie, które przez ostatnie osiem lat odczuwałem w żołądku wzmocniło się. Trochę później, kiedy wygrzebałem ze śmietnika informacje o stanie zdrowia matki zrozumiałem skąd ten ucisk w brzuchu.

W mamy rodzinie występowały przypadki raka jajników. Ech, mama w ogóle miała nie najciekawszą historię medyczną. To co musiało być dla niej najbardziej niszczące to niepłodność, którą spowodowały jej choroby. Nie, nie po urodzeniu mojego brata.

Dwa lata przed urodzeniem najstarszego.

Zawsze mówiła że chce mieć dużą rodzinę. Słabo płatna praca ojca. Ciągłe przeprowadzki. To, że każde z dzieci wygląda zupełnie inaczej. Nagłe ciąże i narodziny. Urodzinowe opowieści. Samobójstwo ojca. To jak wyglądał mój brat po „porodzie”. Nie jak noworodek – jak noworodek, którego widzi się w serialach, jak dziecko które ma dwa lub trzy miesiące.

I w końcu coś co zrozumiałem po tym jak totalnie się upiłem.

Ciąg morderstw, które podążały za naszą rodziną bez przerwy.

Pojawiliśmy się w naszej rodzinie pokryci krwią naszych matek.

Jednak nie krwią kobiety, która nas wychowała.

Tłumaczenie: MegiSu dla http://straszne-historie.pl

Źródło: Reddit NoSleep, autor: atbest

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Woooooooo! Grubo!
Odpowiedz
Yyyyy
Odpowiedz
10/10!
Odpowiedz
Od wspomnienia o tym, że każde z nich inaczej wygląda wiadomo jak się skończy, beznadziejne.
Odpowiedz
Fajne
Odpowiedz
Najlepsze !!!!
Odpowiedz
Zajebiste
Odpowiedz
Słabe i nudne. 0/10
Odpowiedz
Świetne 9/10 :3
Odpowiedz
Naprawdę bardzo dobre i oryginalne
Odpowiedz
zajebiste
Odpowiedz
Hahha skaplam sie o co chodzi po tym jak nam powiedzial o tych historyjkach urodzinowych :P
Odpowiedz
Dobre !
Odpowiedz
NIE KUMAM O CO CHODZI Ktoś mi wytłumaczy plis
Odpowiedz
Chodzi o to że ich rodzice zabijali matki i kradli ich dzieci dlatego różnią się od siebie
Odpowiedz
Całkiem fajnie napisana i nawet zaskoczyła mnie na koniec.
Odpowiedz
Nie kumam. Oni brali je z sierocińca czy jak? Jak dla mnie to super napisane tylko nie rozumiem do końca. 10/10
Odpowiedz
Nie z sierocinca, tylko zabierali te dzieci od ich prawdziwych matek.
Odpowiedz
Zabijając ich matki.
Odpowiedz
Czytaj ze zrozumieniem
Odpowiedz
Strasznr
Odpowiedz
Strasznr
Odpowiedz
Genialne
Odpowiedz
nic nie rozumiem ale ok :/
Odpowiedz
Tsa fajna pasta 5/10
Odpowiedz
całkiem całkiem, takie 2/10. Nie no żart, oceniam na 9/10- Dlaczego nie 10? Będzie przy dalszym ciągu, fajna historia
Odpowiedz
10/10 boskie wiecej takich :)
Odpowiedz
po zdaniu o opisie pojawienia się w rodzinie już się zorientowałam jakie będzie zakończenie, ale historia fajna 7/10
Odpowiedz
No, no, nie ukrywam - ta pasta, jako jedna z nielicznych, zaskoczyła mnie.
Odpowiedz
świetne, naprawdę :D Spodziewałem się jakiegoś kolejnego demonicznego dziecka, przez które matka dostała raka, a tu takie coś :D
Odpowiedz
Genialne nie spodziewałam się takiego zakończenia
Odpowiedz
Mocna rzecz, zajebiste. NO poprostu WOW.
Odpowiedz
Bardzo dobre tłumaczenie (o ile dobrze zrozumiałam) i zaskakująca pasta :P. Zaskoczyło mnie to, że zaskoczyła mnie pasta. Matrix XD. W każdym razie, gratulacje xp.
Odpowiedz
9,5/10! Zajebiste!
Odpowiedz
Ach te niespodziewane zakończenia ;)
Odpowiedz
lubie takie opowiadania o dzieciach rodzinie i ich tajemnicach, sa super wciagajace i jakby z zycia wziete. Jeszcze raz superrrr !!! gratuluje pomyslu autorowi :)
Odpowiedz
wow niesamowite
Odpowiedz
jedna z najlepszych historii tutaj z czystym sumieniem 10/10
Odpowiedz
bardzo dobre
Odpowiedz
Genialne :)
Odpowiedz
Nie rozumiem
Odpowiedz
Straszne Historie - Straszne-Historie.pl fajnie że odpowiadasz i ingerujesz :D
Odpowiedz
to bede pierwsza, dla mnie bomba 9/10 i wiecej takich
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje