Historia

Nicolas

temple_of_imagination 6 7 lat temu 7 779 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

- No dalej, zapytaj się go!

- No nie wiem... On nie rozmawia ze wszystkimi dziewczynami...

- Z tobą na pewno chętnie porozmawia! Dalej! Idź i się nie bój!

Carol westchnęła i na nogach jak z wosku podeszła do Nicolasa.

Ach, Nicolas! Chyba najprzystojniejszy chłopak w szkole. Czarne, wąskie oczy, blada cera i matowe włosy... To wystarczy każdej spragnionej "miłości" nastolatce. Do takich właśnie dziewczyn należała Carol. Z wypiekami patrzyła na Nicolasa czytającego jakieś opasłe tomisko. Minęło trochę czasu, zanim wreszcie oderwał się od książki i spojrzał na nią beznamiętnie.

- Hm? - mruknął.

- Emm... zrobiłbyś mi makijaż?

Wbrew pozorom prośba nie była dziwna. Nicolas był biedny i dorabiał sobie w salonie kosmetycznym. Wiele uczennic prosiło go o make up, ale on nie zawsze się zgadzał. Szczęściary, które zostały przyjęte, nie mówiły nikomu, jak było i co on robił.

Chłopak uważnie przypatrzył się Carol - niewysoka, ani za gruba, ani za chuda. Uśmiechnął się delikatnie i rzekł:

- Zgoda. Przyjdź na strych szkolny jutro o 21.

- Aaa... nie dasz rady wcześniej?

- Niestety nie. Mam w piątek sprawdzian z matmy. Najpierw obowiązki, potem przyjemności.

- Ok - kiwnęła głową Carol i cała czerwona podbiegła do obserwujących ich koleżanek.

- I co? Zgodził się?! - zasypały ją pytaniami.

Dziewczyna uśmiechnęła się.

- Tak!!!

W czwartek minutę przed dziewiątą Carol weszła na strych szkoły. Jakimś cudem udało jej się prześlizgnąć między woźnymi i wmówić mamie, że jest na nocowaniu u koleżanki. Ze zdziwieniem spostrzegła, że na strychu - poza kartonami pełnymi odrapanych sprzętów szkolnych - stała stara toaletka z popękanym lustrem i podrapanym, ciężkim fotelem. Z sufitu zwisała żarówka, dająca znikome światło. W powietrzu unosił się smród... czegoś... nieświeżego? Nastolatka nigdy wcześniej nie czuuła czegoś takiego.

- Witaj, Carol - dziewczyna odwróciła się. Tuż przy drwiach stał Nicolas - ubrany w długi fartuch lekarski. Uśmiechał się szeroko.

Carol odwzajemniła nieśmiało uśmiech. Poczuła zimny dreszcz. Dlaczego? Przecież jest maj, mimo późnej pory można wyjść na dwór w samej bluzie...

- Usiądź na fotelu - poprosił Nicolas. - Przywiążę cię pasami.

- A dlaczego?

- Musisz być idealnie nieruchoma - chyba że pragniesz amatorskiego, rozmazanego makijażu.

- Och, oczywiście, że nie.

Posłusznie usiadła na twardym fotelu. Nicolas wyjął zza jakiegoś pudła pasy i przywiązał ją bardzo mocno.

- Melody - zawołał głośno - poproszę szminkę!

Nagle Carol usłyszała wysoki, przenikliwy śmiech. Chłopak, odwrócony do niej tyłem, chwycił coś w ręce. Kiedy odwrócił się w stronę dziewczyny, to okazało się, że trzyma zwłoki kota. Zwierzę miało wytrzeszczone oczy, pyszczek wykrzywiony w okropny grymas, a pazurki wysunięte. Nicolas sięgnął po nóż - który znikąd pojawił się na toaletce - i wyciął dużą dziurę w brzuchu dachowca.

Carol pisnęła.

- Cisza - syknął chłopak. Odciął kotu końcówkę ogona, po czym zamoczył ją w zupię flaków i krwi.

- Najpierw szminka - oświadczył, zbliżając ociekający krwią ogon do ust nastolatki. Dziewczyna chciała uciec - ale została przywiązana za mocno.

Poczuła w ustach smak krwi. Tego się nie spodziewała. Ciecz była słodka i słona jednoczęsnie, rozpalała ogień w brzuchu.

- Pyszna, prawda? - szeptał Nicolas. - Niestety, Melody nie znalazła gołębia... ptasia krew jest sto razy lepsza. No trudno...

Odrzucił kocie ciało w kąt strychu.

- Melody, poproszę lakier!

Carol zawyła smutna. Tak bardzo chciała znowu poczuć smak krwi! To było taakie uzależniające!

Nicolas ściskał w rękach martwe ciało niemowlęcia. Na gładkich policzkach dziecka jeszcze płynęły łezki. Nicolas ostrożnie ściągnął je za pomocą okrwawionego noża i przeniósł je na paznokcie Carol. Nastolatka poczuła uspokajający chłód.

- Jeśli chcesz kontynuować zabieg - usłyszała głos Nicolasa - zabij Melody.

Carol otworzyła oczy i ujrzała wychudzoną dziewczynę z krwistoczerwonymi ustami, nastrzoszonymi włosami i długimi pazurami. Widziała ją już wcześniej. Ostatnim razem wtedy, kiedy rozmawiała z Nicolasem, prosiła go o coś...

Carol uśmiechnęła się i wbiła nożyczki do paznokci w szyję Melody.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

nawet fajne ale nienawidzę kiedy w historiach nie ma końca!
Odpowiedz
Niby słabo napisane, ale według mnie o wiele lepsze, niż niektóre dłuuugie historie napisane przez "profesjonalistów". A ja polecam ćwiczyć, bo wyczuwam talent ;)
Odpowiedz
Średnio kreatywne... :(
Odpowiedz
Genialne! Może faktycznie nie na główną i zbyt ohydne...ale jest w tym coś...nie wiem co, ale podoba mi się! :) zapraszam do przeczytania mojego najnowszego opowiadania. "Moja wina" i "Dziwny sen"
Odpowiedz
To nie jest straszne tylko ohydne :/
Odpowiedz
Cage plz stap XD
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje