Historia

Biała dama z Bammelheim

pepe 4 5 lat temu 4 961 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Daleko na północ od Thoravill, u podnóży Gór Mroźnego Szponu, rozciągały się ziemie Marchii Północnej. Była to chyba najrzadziej zaludniona i jednocześnie najbardziej znana prowincja królestwa Khronaver. Od wieków porastały ją gęste, nieprzebyte lasy i dzikie knieje, w które nawet okoliczni mieszkańcy bali się zapuszczać. Mnóstwo bowiem krążyło o nich legend i podań wśród prostego ludu. Znajdowały się tam kamienne kręgi, będące pozostałościami po barbarzyńskich ludach, jakie niegdyś zamieszkiwały te ziemie. Wiele z nich pamiętało jeszcze mroczne rytuały, odprawiane ku czci pogańskich bogów przez składanie krwawych ofiar ze zwierząt lub nawet ludzi. Niektóre rzekomo po dziś dzień miały stanowić miejsce spotkań czarownic, które o każdej pełni księżyca zlatywały się tam na swych miotłach i kogutach, aby odprawiać plugawe obrzędy ku czci Szatana i bluźniercze orgie z demonami. Nie brakowało tam także mrocznych cmentarzysk, gdzie dawni mieszkańcy owych ziem grzebali swoich zmarłych i gdzie ludzka noga nie postała już od wieków, ze strachu przed upiorami i innymi poczwarami, jakie mogły się tam gnieździć. Jednakże tym, co od wieków najbardziej budziło grozę, było miejsce wznoszące się ponad połacie leśnej gęstwiny...

Na szczycie urwiska opadającego wprost do rzeki Umdy, od niepamiętnych czasów stał ogromny zamek. Nawet najstarsi mieszkańcy tamtejszych ziem nie mieli pojęcia, ile wieków liczą jego wyszczerbione mury i kruszejące wieże, od dawna już zarastające mchem i bluszczem. Za dnia wyglądał na całkowicie opustoszały, jednak okoliczni chłopi powiadali, że gdy zapada zmierzch, ze starych ruin dają się słyszeć mrożące krew w żyłach odgłosy; demoniczne wrzaski, niepodobne do ludzkich ani zwierzęcych, wydawane jakby przez istoty rodem z piekła, to znów głos ludzki, lecz przeraźliwy, przypominający krzyki torturowanej kobiety. W oknach baszt i wieżyc ponoć z daleka widać było jarzące się czerwone światło, wskazujące na obecność sił nieczystych. Bowiem zamek ów krył w sobie legendę nie mniej mroczną, niż jego widok...

Bammelheim – gdyż taką nosił nazwę – należał przed wiekami do zacnego rodu von Varel, który przez całe pokolenia miał w swym władaniu ową warownię i należące do niej ziemie. Ostatnim jego panem był hrabia Henryk von Varel i jego żona Klara. Z nią właśnie wiążą się ponure dzieje owego zamczyska...

Legenda głosi, że pewnej nocy, tuż po zachodzie słońca, niebo zasnuło się czarnymi chmurami i zerwała się potworna ulewa. Wtedy właśnie do bram Bammelheim zapukał tajemniczy wędrowiec. Odziany był w połatany płaszcz z kapturem i wyglądał na zwykłego żebraka. Poprosił o schronienie na jedną noc zapewniając, że mimo skromnego wyglądu jest w stanie zapłacić za nocleg. Hrabia w prawdzie nie miał w zwyczaju zadawać się z prostym ludem, lecz w głębi serca był dobrym człowiekiem, więc gdy usłyszał o nieszczęśniku moknącym pod bramą, nakazał służbie wpuścić go i pozwolić na nocleg w stajni. Następnego dnia ów przybysz opuścił mury zamku gdy tylko wzeszło słońce, lecz krótko przed odejściem wręczył jednemu z parobków tajemniczy przedmiot: złoty naszyjnik z pokaźnych rozmiarów czerwonym klejnotem (prawdopodobnie rubinem) prosząc, by dał go swemu panu w ramach wdzięczności za schronienie. Hrabia – choć zdziwiony, skąd tak cenny przedmiot mógł się znaleźć w kieszeniach biedaka – postanowił zatrzymać go dla swej żony.

Hrabina Klara przyoblekła ów wisiorek, który nadzwyczaj się jej spodobał. W prawdzie znana była ze swego zamiłowania do biżuterii i różnorakich drogocennych świecidełek, lecz ten jeden naszyjnik zdawał się mieć na nią dziwny, obsesyjny wpływ. Odkąd zaczęła go nosić, nie rozstawała się z nim nawet do snu, a jej zachowanie znacznie się zmieniło. Stała się bardziej oziębła i zamknięta w sobie. Zaczęła unikać swego męża i innych bliskich osób. Większość czasu spędzała samotnie, w głębi zamkowych komnat, gdzie dniami i nocami wpatrywała się w lustro, nie mogąc oderwać oczu od tajemniczej błyskotki. Legenda głosi, że podczas jednej z owych nocy, gdy patrzyła w lustro przy świetle księżyca, ujrzała w nim upiorną twarz Lucyfera. Ten oznajmił, że noszony przez nią naszyjnik jest jego własnością i jeżeli chce go zatrzymać, musi złożyć mu w ofierze swoje dziecko i zaprzedać duszę. Jeżeli to zrobi, posiądzie nie tylko sam naszyjnik ale też jego moc, a wówczas siły piekła będą na jej rozkazy. Mimo ogromnego lęku zgodziła się.

Odbywszy stosunek ze swoim mężem zasztyletowała go zdradziecko podczas snu. Gdy minęło dziewięć miesięcy i nadszedł czas porodu, Szatan nawiedził ją ponownie. Wówczas powiła syna i poderżnęła mu gardło, a jego krwią podpisała na baraniej skórze cyrograf. Zrzekła się w nim wszelkich praw do zbawienia duszy po śmierci, w zamian za potęgę, dostatek i bogactwo w życiu doczesnym. Odtąd mogła nosić ów przeklęty wisiorek i za jego pomocą przyzywać do zamku piekielne demony, które służyły jej jak niewolnicy. Każdej nocy nawiedzały ją inkuby pod postacią przystojnych młodzieńców, dzięki którym dawała upust swym cielesnym pragnieniom. Niejeden dzień spędziła w zamkowych lochach, wsłuchując się z upojeniem w lamenty i kwiki torturowanych niewiast, które kazała swym demonom porywać i brutalnie mordować ku własnej uciesze. Choć żyła długo, nastał w końcu ów dzień, kiedy jej splugawiona jadem dusza opuściła ciało. Powiadają, że wciąż tkwi uwięziona w zamkowych murach przez demony, nad którymi nie ma już władzy, dniami i nocami torturowana, jak sama torturowała za życia. Gdy zaś księżyc ukaże się w pełni, przechadza się ponoć po korytarzach, pokutując za swe zbrodnie. Tak też będzie pokutować, jak długo ciąży na niej klątwa owego diabelskiego amuletu, którego nikt już od wieków nie odważył się odnaleźć...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Nawet dobre
Odpowiedz
Fajne
Odpowiedz
Wersja audio - https://www.youtube.com/watch?v=XrMGwRmhLEg
Odpowiedz
polecam
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje