Historia

Żywa wśród umarłych

Poszukiwacz dobrej creepypasty 2 5 lat temu 596 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Lata 70-te. W domku na obrzeżach małego miasteczka w województwie lubelskim przygotowywano się do ślubu i wesela. Październikowa noc była podobna do każdej innej. Na parterze ustawiano stoły, podczas gdy na poddaszu panna młoda przymierzała suknię ślubną. Tutejszy masarz oraz gospodarz wnosili do domu kiełbasy i szynki. Gdy po raz kolejny wracali do wędzarni, o głowę gospodarza obił się sznur, na którym dwa dni wcześniej wisiała świnia. Mężczyznę przeszedł dreszcz. Jednym ruchem odciął zwisającą część sznura nożem, który trzymał w ręce. W tym momencie zaczął dąć silny wiatr. Niebo stawało się czarne, z oddali zaczęło dochodzić przerażające wycie psów. Gospodarza ogarnął strach – wycie było zapowiedzią czegoś strasznego.

- Pośpieszmy się, coś złego się zbliża – powiedział do masarza.

Szybko wrócili do domu i z trzaskiem zamknęli drzwi. Nikt poza nimi nie interesował się pogodą, panował gwar wesołych rozmów, który zagłuszał dochodzące z zewnątrz pohukiwanie wiatru oraz uderzanie gałęzi przydomowego drzewa o okno. Gospodyni postawiła na stole butelkę wódki:

- Dobrze, napracowaliśmy się, to teraz się zabawmy. Spróbujmy tych naszych rarytasów.

Pan młody ukroił kawałek kiełbasy i dał go swojej narzeczonej, która skończyła przymierzać suknię. Dziewczyna wzięła ją do ust, zaczęła żuć. W jednej chwili oczy stanęły jej kołkiem i upadła nieprzytomna na ziemię. Wszyscy zerwali się z miejsc. Próbowali ją ocucić, ale to nic nie dało. Jej brat wybiegł z domu, by zadzwonić po karetkę. Po długim oczekiwaniu, w końcu przyjechał lekarz, który nie mógł już nic zrobić. Stwierdził zgon. W domu zapanowała rozpacz. Dziewczynę położono na łóżku, ubrano w ślubną suknię. Matka włożyła jej do ręki gromnicę. Tej nocy nikt już nie spał. Słychać było tylko płacz i ciche zawodzenie najbliższych. Żeby nie pogłębiać bólu, rodzice wraz z narzeczonym postanowili pochować ją następnego dnia. Z samego rana dopełnili wszystkich formalności związanych z pogrzebem. Ciało złożono w piękną białą trumnę i zaniesiono do przykościelnej kaplicy. Wieść o śmierci dziewczyny szybko rozeszła się po okolicy. Popołudniu ludzie zebrali się w kaplicy, by pożegnać zmarłą. Wśród tłumu żałobników znalazło się trzech mężczyzn, którzy zajmowali się okradaniem zwłok. Wtopili się w tłum i pod pozorem pożegnania zmarłej ocenili, czy warto będzie rozkopywać grób. Jednemu z nich aż oczy się śmiały, gdy zobaczył, że dziewczyna ma na sobie złoty naszyjnik, bransoletkę, obrączkę i pierścionek zaręczynowy. Wkrótce trumnę zamknięto i odbyła się msza żałobna. Kiedy wszyscy stali nad grobem, owe hieny cmentarne schowały się w pobliskich krzakach. Podczas gdy wszyscy już odeszli, pan młody wciąż stał nad grobem swojej ukochanej. Zaczął zapadać zmierzch. W pewnym momencie ojciec wrócił na cmentarz. Wziął swojego syna pod rękę:

- Chodź synu, nic tu po nas.

Chłopak postał jeszcze chwilę i bez słowa poszedł za ojcem. W pewnym momencie zatrzymał się:

- Muszę jeszcze pójść do jej domu. Wrócę jutro.

Ojciec tylko skinął głową i poszedł w swoją stronę.

Tymczasem trzej mężczyźni nadal czatowali w krzakach, czekając na dogodny moment. Dla umilenia sobie czasu, pili alkohol.

Pan młody wrócił do domu swojej narzeczonej. Był tak potwornie wyczerpany, że padł na łóżko i od razu zasnął. Po jakimś czasie stało się coś niewytłumaczalnego. Ni to we śnie, ni na jawie, chłopak poczuł ciepły dotyk. Otworzył oczy, a przed nim stała z wyciągniętymi dłońmi jego narzeczona, szeptała:

- Ja żyję, chodź szybko po mnie, ja nie umarłam, ratuj mnie.

Pan młody z przerażeniem zerwał się z łóżka, nie wiedział co się dzieje, ale jakaś siła popchnęła go do przodu. Wyszedł pospiesznie z domu i biegiem ruszył w stronę cmentarza. Było bardzo ciemno, potykał się o wszystko, co stało na jego drodze.Często upadał. Nie zważając na ból wciąż podążał do przodu.

W tym czasie hieny upewniwszy się, że nikt im już nie będzie przeszkadzał, wyszły z ukrycia i zaczęły rozkopywać świeżo usypany grób. Kiedy dokopali się do trumny, łomem zaczęli podważać wieko. Usłyszeli jęki dochodzące spod ziemi. Pomimo, że byli sparaliżowani strachem, chęć zysku była jednak większa, postanowili otworzyć trumnę. Gdy tylko to uczynili, dziewczyna zaczęła się podnosić. Jeden z mężczyzn upadł na ziemię, drugi stał jak wryty, a trzeci uciekł z krzykiem. W tym momencie nadbiegł narzeczony dziewczyny. Chmury na ciemnym dotychczas niebie rozstąpiły się i księżyc oświetlił postać dziewczyny. Pan młody wziął ją na ręce i nic nie mówiąc, szybko wyniósł z cmentarza. Oszołomiona, nie wiedziała co się dzieje. Dopiero po chwili odezwała się:

- Co się stało? Gdzie jesteśmy.

-Nic się nie stało kochanie, byliśmy na spacerze, a ty zasłabłaś.

Gdy wracali przez miasteczko, mijający ich przechodnie uciekali z przerażeniem, gdyż w świetle latarni rozpoznali dziewczynę, którą dopiero co pochowano. Jeszcze tej nocy obydwoje wyjechali z tej miejscowości, ale gdy okazało się, ze mężczyzna znaleziony na cmentarzu umarł na zawał, a w grobie nie znaleziono zwłok, po okolicy zaczęła krążyć legenda o „Białej Pannie”.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Marne. Za dużo błędów logicznych. Młoda, zdrowa dziewczyna w dniu swojego ślubu nagle ni z tego, ni z owego umiera po wzięciu gryza kiełbasy - nie ma znaczenia, że lata siedemdziesiąte - chyba, że XVIII wieku, bo już nawet w XIX taka sytuacja aż się prosi o sekcję. Pogrzeb natychmiast, następnego dnia - nie ważne jak bardzo by się chciało - nie ma bata by to zrobić. Do tego na lubelszczyźnie zawsze bardzo istotne były rytuały związane z pożegnaniem zmarłego - w tym czuwanie, gdy zwłoki leżały w domu (2 -3 dni) i przy nich bez przerwy ktoś był. Obudzenie się w grobie - ta, jasne i moze frytki do tego? Istnieje naprawdę niewiele ewentuallnych przyczyn, które mogą upozorować śmierć. Z tych ewentualności raptem jedna może wystapić "nagle" - śiączka cukrzycowa spowodowana hipoglikemią. Tyle, że to też odpada ze względu na ogólne okoliczności. Dodatkowo - ilość powietrza w zamknietej, zakopanej trumnie jest bardzo oraniczona. Nawet jeśli ktoś zostałby pochowany żywcem, to po tym czasie jaki tu minal - dawno by stal sie juz prawdziwymi zwlokami.
Odpowiedz
Ciekawe :D
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje