Historia

Cisza Nieidealna: Płatki Śniegu, V

johny 0 3 lata temu 462 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

23:14

– Skurwysyn.

– Myślisz, że widział?

– Nie, schowałem przecież.

– Na pewno?

– Tak, na pewno, nie mógł nic zobaczyć…

Chłopczyk stękał i wiercił się, było pewne, że szybko nie zaśnie. Fatima zapaliła świeczkę, gdy Student kołysał dziecko na rękach. Jakiś cud sprawił, że się nie rozpłakało. Gwałtowne wejście Włodzimierza sprawiło, że serce młodej Żydówki wciąż biło w przyspieszonym tempie. Usiadła z powrotem na łóżku i odebrała małego od młodzieńca. Ten przetarł zmęczone oczy dłoni i ziewnął.

– Powinniśmy zjeść przed snem.

– Wolę rano.

– Skoro tak, to ja też…

– Ale, przecież nic mi nie będzie jak zjem sama – przerwała mu.

– Spokojnie, przeżyję, połóż się – odparł i wstał.

– Ale…

– Tak?

– Dokąd idziesz?

– Spać.

– Gdzie?

– Choćby w kuchni.

– A nie chcesz…

– Co?

Dziewczyna zaczerwieniła się, lecz mrok pomieszczenia skutecznie to zamaskował. Młody mężczyzna przypomniał sobie słowa Samueli.

– Że ja mam…

– Tak – odpowiedziała. Po krótkiej ciszy Student wśliznął się pod kołdrę, a Fatima wtuliła się w niego.

– Tylko sobie nie myśl. Po prostu mi zimno.

– W maju.

– Noce są zimne.

– Ta nie jest najgorętsza, no ale bez przesady. Nie jest zimna.

– Nie? To zobacz – uśmiechnęła się i zanurkowała pod kołdrą.

– Uważaj na małego…

– Spokojnie, przecież uważam.

Złapała go za nogawkę, podciągnęła ją i przystawiła bosą stopę do jego łydki. Chłopak wzdrygnął się od nagłego zimna.

– Faktycznie, ale czekaj… nie miałaś rajstop?

– Zdjęłam. Wiesz, że chyba nie chce mi się już spać?

Ponownie zatopili się w rozmowie. Pozwalali sobie na coraz odważniejsze ruchy, ich napięte od niepewności mięśnie stopniowo relaksowały się, stykali się coraz większą powierzchnią ciał, którymi zamykali malucha w czymś w rodzaju ludzkiego łóżeczka dziecięcego. Leżąc między nimi patrzył na ich twarze i próbował zrozumieć co mówią. Nie wiedzieli jak dużo czasu minęło. Zza drzwi sypialni nie dobiegały ich żadne dźwięki.

– Wszyscy śpią – wyszeptała Fatima.

– Teraz mamy okazję – odparł Student i wstał z łóżka – chodź.

– Ale… o co chodzi?

– Po prostu chodź.

– A mały?

– Musimy dać go twojej babci.

Wyszli z sypialni i przekroczyli próg dużego pokoju. Stara Żydówka obudziła się i spojrzała na nich.

– Co się stało?

– Idziemy go pochować – powiedział. Matka trzymająca dziecko otworzyła szeroko oczy. Popatrzyła na staruchę w poszukiwaniu wyjaśnienia lub pomocy, ale nie uzyskała jej. Samuela zamyśliła się. Po chwili westchnęła.

– Idziecie? Czyli ty i moja wnuczka, tak?

Oboje spojrzeli na dziewczynę. Ta zmieszała się, ale po chwili zacisnęła zęby i przybrała poważną minę. Podeszła do fotela i oddała swoje dziecko w babcine ręce.

– Tak, babciu, on i twoja wnuczka. Idziemy pochować tego pana.

– Kochana, wiesz, że to niebezpieczne. Nie powinniśmy wychodzić z tego mieszkania.

– I tak będziemy musieli to zrobić, ponieważ została nam ostatnia puszka pomidorów – wtrącił młody mężczyzna.

Stara żydówka uśmiechnęła się i spojrzała w swoją lewą stronę.

– A nie chcielibyście pochować też tego pana?

Włodzimierz spał opierając ręce na swoim nieprzeciętnym brzuchu. Cicho chrapał i od czasu do czasu mamrotał coś pod wąsem. Butelka stojąca przed nim była pusta.

– Babciu, czy on…

– Na to wygląda. Wywalił prawie całą butelkę sam.

– O matko… – powiedziała Fatima i spojrzała na młodzieńca. Ten wzruszył ramionami.

– Przynajmniej przez chwilę będzie spokój. Idziemy?

– Idziemy. Ale… Jak my się za to zabierzemy… – zamyśliła się Fatima.

– Poradzimy sobie, chodź.

Wyszli na korytarz i stanęli przed łazienką. Od razu poczuli okropny smród dobiegający zza jej drzwi.

– Poczekaj – rzuciła dziewczyna i wskoczyła do sypialni. Po minucie wróciła trzymając w dłoniach zdjęte z poduszek poszewki.

– Sprytne.

– Prawda? Zawiążemy je sobie na twarzach, daj, pomogę ci – odparła i założyła własnej roboty maskę młodzieńcowi a następnie sobie. Weszli do pomieszczenia i przyjrzeli się ciału. Młoda Żydówka powstrzymała odruch wymiotny.

– Mogło być gorzej. Ja łapię za ramiona, a ty za nogi.

– A co z tym paskiem?

– Zostaw, niech leży.

Udało im się wynieść ciało pod drzwi wyjściowe. Student odchylił klapkę judasza i przylgnął do drzwi.

– No tak, przecież tam jest zbyt ciemno – popukał się palcem po czole patrząc na Fatimę – Nic nie widzę.

– W takim razie jak wyjdziemy? To niebezpieczne.

Zaczęli myśleć, szukać wyjścia.

– Chyba stawiamy wszystko na jedną kartę.

– Jak to?

Ręce dziewczyny zaczęły się trząść. Błądziła wzrokiem po ciele, pokoju i twarzy swojego kompana.

– Ale…

– Gdyby coś tam było to pewnie już by nas usłyszało przez drzwi. Nie chciałabyś, żeby cię pochowano? Zwłaszcza po takiej wspaniałej postawie?

– Chciałabym…

– Więc zróbmy to. Powoli.

Dziewczyna skinęła głową, lecz wciąż się trzęsła. Student odblokował zamki w drzwiach i nacisnął na klamkę. Wychylił najpierw rękę, potem głowę, a następnie wyszedł z mieszkania. Dziewczyna obserwowała go.

– Fatimo.

Odwróciła się zaskoczona i zobaczyła swoją babcię stojącą tuż przy ciele opartą o stojącą w korytarzu komodę.

– Babciu, nie powinnaś chodzić…

– Ktoś musi otworzyć wam drzwi jak wrócicie, prawda? Nie mam zamiaru budzić tego starego capa, który zresztą i tak jest nawalony, a chłopcy mogliby coś spieprzyć. Najchętniej to poszłabym z wami, ale mogę zrobić tylko tyle.

– Dziękuję, babciu.

Drzwi rozchyliły się do połowy, młodzieniec stanął w progu.

– Nie widzę ich. Popatrzyłem też przez okno na półpiętrze i wiecie co? Lampy świecą.

Obie kobiety popatrzyły po sobie.

– Niemożliwe – powiedziała starsza.

– A jednak. Elektrownia wciąż pracuje. Możliwe, że wojsku udało się ją zabezpieczyć. To bardzo dobry znak.

– Może żołnierze znowu będą tędy przechodzić? I… uratują nas? – wyszeptała dziewczyna.

– To możliwe, ale teraz mamy co innego na głowie. Fatimo, jeśli zobaczysz choćby jeden ruch, jeden cień… musisz wszystko zostawić i biec tutaj, na górę. Po prostu biec, rozumiesz?

Kiwnęła tylko głową i złapała trupa za łydki. Chłopak i starucha wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Drzwi znowu otworzyły się.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje