Historia

Jesteś pewien, że chcesz się obudzić?

banan07002 8 5 lat temu 8 456 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Odkąd pamiętam miałem koszmary. Nie wiem, skąd się brały, ponieważ starałem się unikać wszystkich horrorów i tego typu rzeczy. Mimo to niemal noc w noc budziłem się zlany potem, mając w pamięci mrożące krew w żyłach sceny z sennych wizji. Dlatego nie zdziwi nikogo fakt, że postanowiłem zasięgnąć porady lekarza. Niestety, ten konował w białym fartuszku nic mi nie doradził. Pokiwał tylko mądrze łysym jak kolano łbem i mruknął coś o ,,unikaniu stresu” i takie tam. Cóż, dwie stówy poszły się paść. Ale mniejsza z tym, znalazłem rozwiązanie na własną rękę, wykorzystując w tym celu wszechwiedzący Internet.

Parę godzin przed monitorem przyniosło skutek. Na jakimś dawno zamkniętym forum o śnie znalazłem dyskusję poświęconą notorycznym koszmarom i sposobach na ich zniknięcie. Tym sposobem miała być technika zasypiania zwana świadomym snem. Użytkownik zapewniał, że mając wpływ na przebieg snu będziemy kontrolować przebieg wizji i pokazywane obrazy, a co za tym idzie, wyeliminuje koszmary raz na zawsze. Postanowiłem spróbować. Znalazłem na jakimś zapyziałym forum o okultyzmie instrukcję, jak osiągnąć świadomy sen. Dokładnie tydzień później, po dość gruntownym przestudiowaniu owej instrukcji, przytuliłem twarz do poduszki gotowy do działania. I zasnąłem.

Obudziłem się na środku ulicy pogrążonej w mroku. Po obu jej stronach ciągnęły się rzędy domów z oknami skierowanymi w stronę jezdni. W każdym oknie stała taka sama ponura postać skryta w mroku tak, że widziałem jedynie jej humanoidalną sylwetkę. To był mój koszmar, który śnił mi się najczęściej. Tylko do cholery, dlaczego tu byłem? Poruszyłem nogą, ręką – wszystko jak w Realu, no, może trochę wolniej. Zamrugałem oczami, próbując zmienić wizję senną na jakąś przyjemniejszą, ale nic się nie działo. Po prostu tkwiłem na tej cholernej ulicy wewnątrz własnego koszmaru. Nic się jednak nie działo, co było niejakim pocieszeniem, bo we śnie zawsze gonił mnie potwór. Nigdy jednak nie zapamiętałem, jak wyglądał.

Tak spędziłem noc, sam na pustej ulicy wewnątrz własnego snu. Obudziłem się wypoczęty jak nigdy dotąd. Po raz pierwszy od baaardzo dawna nie miałem koszmaru! Ubrałem się więc raźno i pomaszerowałem do pracy.

To się zaczęło, gdy tylko wyszedłem z domu. Czułem się obserwowany. Idąc na przystanek autobusowy czułem, że ktoś dyszy mi w kark, jakby szedł tuż za mną. Oczywiście nikogo za mną, przede mną ani w ogóle wokoło nie było. Wzruszyłem ramionami i wsiadłem do autobusu. Gdy tylko to uczyniłem, pusty fotel obok mnie ugiął się, jakby ktoś tam usiadł. Podobne sytuacje świadczące o czyjejś obecności zdarzały się cały zasrany dzień, choć oczywiście nikogo nie spotkałem ani nawet nie zobaczyłem. Wieczorem poszedłem spać korzystając z metody świadomego snu i znów trafiłem na tak samo pustą jak poprzednio ulicę. Postanowiłem poczekać tę kilka chwil snu i usiadłem po turecku na jezdni. Rozejrzałem się dookoła i nagle zmartwiałem, gdy mój wzrok natrafił na ponure domy po obu stronach drogi. Zawsze w każdym oknie stała taka sama czarna postać i gapiła się we mnie, teraz jednak w kilku oknach ziała pustka. Co to miało znaczyć?

Tak czy inaczej znów obudziłem się wypoczęty i zrelaksowany. Wszystko było dobrze. Do czasu. Znów poszedłem na przystanek autobusowy i znów zająłem to samo miejsce co wczoraj. Wspomnę, że pojazd był po za mną i kilkoma starszymi paniami zupełnie pusty. Tak samo jak wczoraj puste miejsce obok mnie ugięło się pod ciężarem niewidzialnej istoty. Jednak to samo stało się z kilkoma pozostałymi siedzeniami. Nikt z pozostałych pasażerów nie zwrócił na to uwagi. Wysiadłem na kolejnym przystanku i resztę drogi postanowiłem pokonać na piechotę. Za swoimi plecami słyszałem nie jedną, lecz kilka par butów i kilka oddechów na własnym karku.

Sytuacja się pogarszała z każdą nocą, kiedy to odkrywałem braki w oknach kolejnych czarnych postaci. Piątej nocy wszystkie mieszkania w moim śnie były już puste. Wtedy idąc do autobusu i do pracy słyszałem armię depczących mi po piętach widm, które powoli nabierały realnych kształtów. Nie możecie sobie tego nawet wyobrazić, co czułem. Widziałem ich wszędzie, na każdym kroku, nie odróżniając już ludzi od tych monstrów. W drugim tygodniu postanowiłem coś z tym zrobić: gdy zasnąłem i trafiłem na kompletnie pustą ulicę, ruszyłem w stronę jednego z tych upiornych domów. Chciałem wreszcie sprawdzić, co jest w środku. Drzwi były na szczęście otwarte, więc pchnąłem je i wszedłem do salonu. WŁASNEGO salonu. To był MÓJ dom. Czując, że za chwilę zemdleję, ruszyłem po schodach do sypialni bojąc się, co tam zastanę.

Wokół mojego łóżka, na którym leżałem ja w prawdziwym świecie i spałem, stały postacie z okien. Uśmiechali się, choć miałem dziwne przeczucie, że mimo wszystko jestem bezpieczny, że te stwory nie mogą mi nic tutaj zrobić. Oni jakby usłyszeli moje myśli i rzekli:

- Nie ciesz się, w końcu i tak się obudzisz.

Zapraszam do polubienia fanpage'a

https://www.facebook.com/banan07002

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Świetna historia! Autor ma niesamowity talent, jak i zarówno fantastyczne uzdolności literackie! :D
Odpowiedz
A ja mam sen, który powraca do mnie co jakiś czas. Nie mówię o kilku dniach, lecz latach. Zaczął się, jeszcze chyba w podstawówce. Minęło około 18 lat a ona nadal powraca, niczym serial. Z każdym następnym akcją nieco idzie do przodu. Al zawsze zaczyna się tak samo, wszystko jest idealnie odwzorowanie za każdym razem. Tylko koniec nigdy nie jest końcem. Tak się zastanawiam czy będzie mi towarzyszył już do końca..m
Odpowiedz
dobre tylko krótkie :)
Odpowiedz
Osz kurde. :_; Świetna historia 10/10 . Wystraszyła mnie trochę , sama mam często podobne koszmary :_: .
Odpowiedz
Mocne
Odpowiedz
Świetne tylko szkoda, że krótkie.
Odpowiedz
Dobre! Dawno nie było tu czegoś oryginalnego i porządnie napisanego!
Odpowiedz
Świetne. Bardzo realistyczne, ponieważ sama spotkałam się z przypadkiem osoby, którą dręczyły te same wydarzenia. 9/10
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje