Historia

Oni nie chcieli

anastasya 7 7 lat temu 12 822 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Moja babcia jako staruszka spokojnie odeszła w zaświaty. Po pogrzebie postanowiłem przejść się po cmentarzu, mijałem groby młodych ludzi, staruszków. W końcu dotarłem na część cmentarza pełną małych nagrobków. Wodziłem w zadumie wzrokiem po tabliczkach i nagle między nimi przemknęła mi tabliczka z panieńskim nazwiskiem mamy, nachyliłem się nad nią.

"KU PAMIĘCI LENKI SIKORY, NIECH BÓG CIĘ PROWADZI ANIOŁKU."

Poczułem w sercu chłód. Do pamięci wróciły mi obrazy małej dziewczynki i tłumaczenia dorosłych:

- Jesteś za mały, by interesować się takimi sprawami.

Teraz mam już 19 lat, ale wciąż pamiętam o tym, że moja mama miała kiedyś siostrzyczkę, czas najwyższy poznać jej historię. Moja mama wychowywała się na wsi, żyła w pozornie szczęśliwym środowisku. Miała ona starszą siostrę i brata, lecz nie była najmłodsza, miała młodszego brata i dwie młodsze siostry, pochodziła z licznej, aczkolwiek szczęśliwej rodziny. Babcia zajmowała się domem i dorabiała jako krawcowa, a dziadek, z tego co mi mówiła, za życia był ślusarzem.

Zebrałem się na szczerą rozmowę z mamą:

- Mamo, musimy porozmawiać.

- O czym?

- O Lenie Sikora.

- To nie są sprawy dla ciebie, nie interesuj się tym tematem.

Z góry wiedziałem, że ta rozmowa jest skazana na niepowodzenie, chwyciłem telefon i wybrałem numer ciotki, lecz ona również unikała rozmów na ten temat. Jakiś czas później pomagałem w sprzątaniu strychu u wujka, najstarszego brata mamy. Przebierałem między kartonami, nagle znalazłem karton oznaczony napisem "Wspomnienie Leny". Oczywiście, kiedy tylko nikt nie patrzył, schowałem karton w bagażniku mojego auta. Znalazłem tam również kilka ciekawych rzeczy, które również postanowiłem "pożyczyć".

Gdy wróciłem do domu, otworzyłem tajemniczy karton, w środku znajdowały się stare zdjęcia Leny, kasety z nagraniem i jej zabawki, a na samym dnie mały kluczyk i zwęglone pudełeczko. Otwierałem je powoli, ktoś chyba chciał spalić je razem z zawartością. W środku była figurka ptaszka i kilka kolorowych kamieni - nic szczególnego. Zastanawiał mnie tylko ten mały kluczyk. Miałem w domu projektor, więc filmy również obejrzałem. Nie były nadzwyczajne, moja mama wraz z rodzeństwem i Leną bawili się na nich w najlepsze, było dużo śmiechu i dzieci wyglądały na szczęśliwe. Zabrać udało mi się również kilka fantów takich, jak na przykład pamiętnik babci.

Cytaty:

"Nie ma jej nigdzie, nie poddajemy się i szukamy."

"Nawet nie chcę myśleć że, oni mogli to zrobić."

"Kochanie, gdzie ty jesteś, tak mi smutno."

I w końcu ostatnie zdanie pamiętnika brzmiało:

"Mama cię tak bardzo Lenka przeprasza, nawet nie wiesz, jak bardzo nam smutno, oni nie chcieli."

Sprawa ta wcale nie chciała z mojej głowy wywietrzeć, szukałem i szukałem... Zadzwoniła do mnie młodsza siostra mamy, już się dowiedziała, że interesuję się historią zaginięcia jej siostry. Zaprosiła mnie na kawę do swojej kawalerki. Jej wersja zniknięcia Leny była jakby przekłamana. Tego samego dnia najmłodszy brat mojej mamy, cierpiący na chorobę psychiczną, popełnił samobójstwo w domu dla obłąkanych. W liście napisał tylko, że nie może patrzeć nam w oczy, że jako dziecko zrobili coś okropnego i już nie może z tym żyć kiedy "to" śni mu się co noc.

Jakiś czas później listonosz przyniósł mi kopertę, w środku znalazłem adres domu oraz klucz, który był taki sam, jak ten z kartonie. Po piśmie poznałem, że nadawcą jest mój świętej pamięci wujek.

Dotarłem do malutkiej wsi położonej na odludziu. Od razu poznałem, że to dom ze starych nagrań. Tu wychowała się moja rodzina, dom zmienił się nieco odkąd go opuścili. Wszystko zarosło, budynek się sypał. Otworzyłem drzwi, umeblowanie było nietknięte. Na stole w kuchni leżał kolejny list, również od wuja. Napisał tylko: "To miała być tylko zabawa w chowanego, byliśmy dziećmi, nie mieliśmy pojęcia, że zabraknie jej powietrza."

Zatkało mnie.

Przeszukałem dom w poszukiwania czegoś, co można otworzyć owym kluczykiem, znalazłem duży, drewniany kufer. Szamotałem się z zamkiem, lecz w końcu udało mi się go otworzyć. Wieko odskoczyło z cichym kliknięciem. Tego dnia znalazłem Lenę, dziewczynkę, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach .

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Nie rozumiem... Bawili się w chowanego i zamknęli ją w kufrze. Czemu potem jej nie wypuścili? I czemu zostawili ją na te wszystkie lata w tym kufrze? Trochę brak logiki...
Odpowiedz
Mam pewną teorię. Gdy się bawili i Lenka została zamknięta w kufrze dla zabawy nie pomyśleli o czymś tak błahym jak życiodajny tlen. Gdy go w końcu otworzyli dziewczynka nie żyła. Bojąc się kary od rodziców zostawili ją w nim. I wtedy zaczęto jej szukać. O tym świadczą nieliczne wpisy w dzienniku babci. Ale prawda wyszła na jaw. Bardzo możliwe, że tylko w rodzinnym gronie. To były tylko dzieci. Sprawa zaginięcia pewnie trafiła już do policji. Nawet jakby udowodniono, że było to nieumyślne spowodowanie śmierci wszystko pozostałoby w papierach. Rodzice stracili dziecko, ale mieli jeszcze inne. Nie chcieli by zostały napiętnowane. Wyprawili pogrzeb. Sprawa ucichła. Ale mieszkać w domu ze zwłokami córki żadna atrakcja. Domu i działki nie sprzedali, inaczej nie mieliby klucza. No i mieszkałby tam ktoś inny. Dlatego nie otworzyli kufra i zostawili zwłoki w środku. Oto i cała moja teoria.
Odpowiedz
Monika Kozłowska, teoria jest dość dobra. Jednak jest jeden mały błąd. Co z wujkiem? Jak napisał list gdy był już martwy? Jest wspominka że dostał list od "świętej pamięci wujka"
Odpowiedz
Bylo pare podobnych. nic specjalnego. a co do tych co chca druga czesc: o czym niby mialaby byc?XD
Odpowiedz
coś
Odpowiedz
Hm to znaczy że oni jej nie pochowali a na cmentarzu był sam nagrobek, a jej ciało cały czas leżało w tej skrzyni?
Odpowiedz
Oni się bawili w chowanego, a on schował tą Lenę do tego kufra i jej tam brakło powietrza, a głowny bohater ją odnalazł.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje